Najnowsza interwencja Uważam Rze

Historia

W okresie miedzywojennym Kazimierz Junosza-Stepowski swiecil triumfy zarowno w teatrze, jak i na duzym ekranie

Strzały przy Poznańskiej

Krzysztof Jóźwiak

70 lat temu zginął wybitny aktor Kazimierz Junosza-Stępowski. Stanął w obronie żony – konfidentki gestapo, na którą polski ruch oporu wydał wyrok śmierci

Dwóch mężczyzn podeszło do ulicznego sprzedawcy, który handlował tytoniem przy ul. Poznańskiej w Warszawie: – Mały, masz angielskie papierosy? – zagadnął jeden z nich. – Angielskie papierosy są niezdrowe – odpowiedział bez namysłu 14-letni chłopak. Hasło się zgadzało, cel nadal przebywał w lokalu. Mężczyźni poprawili nieco za duże marynarki i szybkim krokiem weszli do bramy kamienicy przy ul. Poznańskiej 38. Byli egzekutorami wyznaczonymi przez Polskie Państwo Podziemne do likwidacji Jadwigi Stępowskiej, groźnej konfidentki gestapo i jednocześnie żony jednego z najsłynniejszych polskich aktorów teatralnych i filmowych. Junoszowie mieszkali na piątym piętrze nowoczesnej, eklektycznej kamienicy w centrum Warszawy. Mężczyźni stanęli przed drzwiami mieszkania  ozdobionymi mosiężną tabliczką z napisem „Kazimierz Junosza-Stępowski, artysta dramatyczny" i wyciągnęli pistolety. Załadowali je, odbezpieczyli i ponownie schowali do kieszeni marynarek. Starszy z dwójki nacisnął dzwonek.

Otworzyła służąca, likwidatorzy bezceremonialnie przepchnęli się do przedpokoju i jeden z nich głosem nieznoszącym sprzeciwu kazał zawołać panią domu. Po chwili w drzwiach pojawiła się około 40-letnia kobieta, o pięknej, choć zniszczonej twarzy, w szlafroku, z rozrzuconymi w nieładzie włosami. – Pani Jadwiga Stępowska? – zapytał starszy mężczyzna. Kiedy kobieta potwierdziła, zaczął odczytywać jej sentencję wyroku wydanego przez podziemne władze Rzeczypospolitej. Drugi z egzekutorów wycelował w jej pierś rewolwer. Nagle w drzwiach sąsiedniego pokoju stanął Junosza-Stępowski. – Na miłość boską, nie strzelać, nie strzelać – zawołał aktor i rzucił się w stronę żony, by zasłonić ją przed napastnikami. W tym samym momencie padły dwa strzały. Był 5 lipca 1943 r.

Genialny samouk

Losy wybitnego aktora teatralnego i filmowego Kazimierza Junoszy-Stępowskiego to pasmo sukcesów zawodowych i równie długie pasmo porażek w życiu osobistym.

Pochodził z Dolinianów w powiecie lipowieckim na Kresach, z rodziny o tradycjach ziemiańskich. Czesław Michalski w książce „Pitaval filmowy" twierdzi, że porządne wykształcenie humanistyczne zyskał dzięki edukacji domowej, inne źródła podają, że uczył się w Gimnazjum Nowodworskim w Krakowie i gimnazjum jezuickim w Chyrowie. Potem były jeszcze szkoły w Kamieńcu Podolskim i Krakowie. Wszystko wskazuje na to, że poza krótkim epizodem nauki w Klasie Dykcji i Deklamacji Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego nie kształcił się w kierunku aktorstwa. Miał jednak wrodzony talent. Gdy w 1901 r. pojawił się w Krakowie, w teatrze prowadzonym przez Józefa Kotarbińskiego, z miejsca został przyjęty do zespołu. Jego kariera nabrała rozpędu. Poprzez duże i cenione sceny Krakowa, Łodzi i Poznania już jako znany aktor trafia na deski warszawskiego Teatru Polskiego. Wiąże się z tą instytucją na długie lata. Do historii polskiego teatru przechodzą jego kreacje w takich przedstawieniach jak „Noc listopadowa" Wyspiańskiego, „Żywa maska" Pirandella, „Kajus Cezar Kaligula" Rostworowskiego czy „Kupiec wenecki" Szekspira.

Wszystko to sztuka najwyższych lotów, elitarna. Rozpoznawalny w całej Polsce staje się natomiast dzięki rolom filmowym. Choć Kazimierz Junosza-Stępowski nie miał najwyższego mniemania o krajowej kinematografii i wielokrotnie podkreślał, że gra w polskich filmach jedynie dla pieniędzy, w mariaż z dziesiątą muzą w rodzimym wydaniu wszedł w zasadzie u jej zarania. Zagrał bowiem w dwóch pierwszych polskich filmach – krótkometrażówkach „Przygody dorożkarza" i „Powrót birbanta", zrealizowanych w 1902 r. przez pioniera polskiej kinematografii Kazimierza Prószyńskiego. W sumie do 1939 r. aktor pojawił się w 57 produkcjach (w tym 22 niemych). Najsłynniejsze role stworzył w „Tajemnicy przystanku tramwajowego", „Wietrze od morza", „Trędowatej" i „Znachorze".

Poprzednia
1 2 3 4

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Anna Czyżewska

O wynagrodzeniu bez tabu

Zdecydowana większość pracowników uznaje, że rozmowę o podwyżce powinien zainicjować szef. Polacy nie są mistrzami negocjacji. Strategia biznesowej polemiki to wizytówka przedsiębiorcy