Najnowsza interwencja Uważam Rze

Historia

W okresie miedzywojennym Kazimierz Junosza-Stepowski swiecil triumfy zarowno w teatrze, jak i na duzym ekranie

Strzały przy Poznańskiej

Krzysztof Jóźwiak

70 lat temu zginął wybitny aktor Kazimierz Junosza-Stępowski. Stanął w obronie żony – konfidentki gestapo, na którą polski ruch oporu wydał wyrok śmierci

Gra w teatrze Komedia dawała jednak niezłe jak na okupacyjne warunki pieniądze. A tych Stępowski potrzebował na gwałt. Przede wszystkim, aby móc kupić narkotyki dla żony (a ich ceny, jak prawie wszystkich towarów, podczas wojny skoczyły ostro w górę) i płacić za kolejne nieudane próby kuracji. Wciąż starał się także, podobnie jak przed wojną, spełniać wszystkie jej zachcianki. „Opętany obsesyjną wprost miłością – gotów był dla żony poświęcić wszystko" – pisze w „Pitavalu filmowym" Czesław Michalski. To dla niej zagrał ostatnią „rolę" życia w dramacie, który rozegrał się 5 lipca 1943 r. przy Poznańskiej.

Tragiczna pomyłka

Stępowskiemu udaje się osłonić przerażoną żonę przed plutonem egzekucyjnym AK. Ceną jest własne życie. Dwa pociski z pistoletu trafiają Junoszę-Stępowskiego w brzuch. Aktor osuwa się na ziemię, jest ciężko ranny. Jadwiga wykorzystuje zamieszanie i ucieka w stronę kuchni, głośno wzywając pomocy. Kiedy do przedpokoju wbiega służąca, napastnicy zaskoczeni i skonsternowani zaistniałą sytuacją wycofują się. Ranny Stępowski zostaje szybko przewieziony do lecznicy Omega znajdującej się w pobliżu, przy Al. Jerozolimskich. Aktor już kiedyś walczył w tym miejscu ze śmiercią. W roku 1934, kiedy grał Henryka IV w „Żywej masce" Pirandella, skaleczył palec o brzeg mosiężnego łańcucha spinającego średniowieczny płaszcz, co spowodowało ostre zakażenie krwi. Gdyby nie ten wypadek, być może dziewięć lat później nie doszłoby do tragedii. Zdarzenie to spowodowało bowiem, że ponowie zeszły się drogi życiowe jego i Jadwigi, z którą od pewnego czasu żył w separacji. Zjawiła się wtedy w klinice i czuwała przy mężu dzień i noc. Tym razem nie była w stanie mu pomóc. Mimo wysiłków najlepszych lekarzy w stolicy Junosza-Stępowski po kilkugodzinnych męczarniach umiera na rękach ukochanej żony, którą uratował od śmierci, poświęcając własne życie.

Ponieważ podczas egzekucji przy Poznańskiej 38 zginęła nie ta osoba, która powinna, w prasie konspiracyjnej nie ukazała się na ten temat żadna wzmianka. Nikomu nie było spieszno przyznać się do błędu. Warszawa przez wiele miesięcy huczała od plotek. Wiele osób było przekonanych, że to Stępowski był prawdziwym celem ataku.

Do dzisiaj nie jest jasne, kim byli sprawcy nieudanego zamachu. Najprawdopodobniej należeli do oddziału dyspozycyjnego Kedywu Komendy Głównej AK (później w składzie batalionu „Miotła"), dowodzonego przez Kazimierza Jackowskiego ps. Hawelan. Potwierdza to m.in. Krzysztof Fido, który w swojej książce „Moje spotkania z plutonem »Torpedy«" napisał: „[...] żołnierze oddziału »Hawelana« podczas próby wyroku na agentce gestapo, a zarazem żonie aktora Kazimierza Junoszy-Stępowskiego, wskutek nieszczęśliwego zbiegu okoliczności śmiertelnie postrzelili artystę".

Istnieją także rozbieżności co do przebiegu samego zdarzenia. Wersja, którą przytoczyłem, opiera się na relacji Romana Niewiarowicza, który znał te wydarzenia z opowiadania Aleksandra Kobrynia, malarza teatralnego i przyjaciela Stępowskich, który jako pierwszy zjawił się w mieszkaniu przy Poznańskiej 38, tuż po zamachu. Inaczej opisuje ostatnie chwile Junoszy-Stępowskiego Bohdan Korzeniewski w wywiadzie rzece, którego udzielił Małgorzacie Szejnert. „Kiedy przyszli żołnierze podziemia, by wykonać wyrok, Junosza skoczył do pokoju Niemca, chwycił pistolet, przepłoszył ich. Przyszli drugi raz, w przebraniu pracowników gazowni. Junosza zorientował się jednak po twarzach, o co im chodzi. Zginął, kiedy wymierzył broń do strzału. Przypadkowo, nie chcieli go zabić. Działali w obronie własnej" – wspominał Korzeniewski. Niezależnie od przebiegu egzekucji jedno jest pewne – przyczyną tragedii była kolaboracja Jadwigi, żony Kazimierza Junoszy-Stępowskiego, z okupantem.

Śmierć konfidentki

Trudna okupacyjna rzeczywistość przyspieszyła degrengoladę Jadwigi Stępowskiej. Aby móc spłacać wciąż rosnące długi, zaczęła wyłudzać pieniądze, proponując zrozpaczonym matkom i żonom więźniów z Pawiaka pomoc w dostarczaniu paczek za mury więzienia. Przesyłki sprzedawała na mieście. Później poszła o krok dalej i zaczęła brać łapówki w zamian za rzekomą pomoc w wyciągnięciu więźniów Pawiaka na wolność. Kiedy gestapo dowiedziało się o jej działalności, postanowiło wykorzystać ją do własnych celów. Niemcy stopniowo odcinali Stępowską od źródeł kokainy i morfiny, a kiedy wpadła z tego powodu niemalże w obłęd, hitlerowska policja obiecała jej dostarczać niewielkie działki narkotyków w zamian za usługi konfidenckie. Zgodziła się. I to właśnie było powodem wydania na nią wyroku przez Polskie Państwo Podziemne.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Adam Maciejewski

Polski kapitał na Kaukazie

Od 2014 r. w Armenii działa fabryka polskiej spółki Lubawa. Nawiązanie współpracy z rządem Armenii było możliwe dzięki promocji naszego przemysłu za granicą, wspieranej przez dotacje z UE