Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Poprzedni wlasciciel zrownal z ziemia carskie koszary przy Lazienkach w pazdzierniku 2011 r.

I tak ci zabiorą

Karolina Kowalska

Sąd odebrał inwestorowi działkę za błędy poprzedniego właściciela. Czy to koniec nienaruszalności użytkowania

Być może już niedługo użytkowanie wieczyste przestanie być w powszechnej opinii utożsamiane z własnością, a dzierżawę, przyznawaną w jego myśl na 99 lat, sąd będzie mógł w każdej chwili skrócić według własnego widzimisię. I to całkiem niedługo, bo jeśli sąd w kolejnych instancjach stwierdzi, że warszawski sąd okręgowy miał prawo odebrać Griffin Group użytkowanie wieczyste działki za przewiny jej poprzedniego właściciela, adwokaci będą czerpać garściami z tego precedensu. A że właściciele większości mieszkań i domów w Polsce posiadają prawo nie własności, lecz użytkowania wieczystego, może to zachwiać rynkiem nieruchomości. Żeby bowiem zamienić użytkowanie na własność, trzeba dopłacić mniej więcej jedną czwartą wartości mieszkania, gruntu lub budynku.

Stabilność czerwonej cegły

Wszystko zaczęło się w marcu 2012 r., kiedy władze Warszawy wystąpiły do sądu przeciwko spółce 29 Listopada, domagając się odebrania jej prawa do użytkowania wieczystego. Miejscy urzędnicy tłumaczyli, że spółka bezprawnie zburzyła ponadstuletni gmach dawnych Koszar Huzarów Grodzieńskich na swojej działce przy 29 Listopada 5, choć w akcie notarialnym widniało wyłącznie pozwolenie na jego przebudowę, i celowo doprowadziła do niewykonalności budowy poprzez wyburzenie istniejącego budynku. Tyle że konsekwencje miałby ponieść aktualny właściciel terenu, luksemburski fundusz inwestycyjny Griffin Group, który zajął teren w ramach niespłaconych należności.

Zdaniem Griffina za zniszczenie zabytku odpowiedzialne jest samo miasto, a jego formalne błędy, opieszałość i brak koordynacji na lata zahamowały proces inwestycyjny. – Urzędnicy miejscy powoływali się na zapisy planu zagospodarowania, który przestał obowiązywać. Na ich podstawie bezprawnie żądali zaleceń konserwatorskich, podczas gdy stołeczny konserwator zabytków nie chciał ich wydać – tłumaczył Paweł Wołkanowicz, szef działu prawnego w Griffin Group. – Miasto jest jednocześnie stroną umowy i organem, którego decyzje mają kluczowe znaczenie dla jej realizacji. (...) Trudno oprzeć się wrażeniu, że po stronie urzędu od lat nikt nad tym procesem inwestycyjnym nie panuje – dodał.

Działka o powierzchni 2,8 tys. mkw. jest dla miasta newralgiczna. To jedna z najgorętszych lokalizacji w Warszawie, tuż przy pałacu Myśliwieckim, na granicy Łazienek Królewskich. Cicha ulica blisko parku, w odległości zaledwie kilku minut samochodem od ścisłego centrum stolicy, to wymarzone miejsce na luksusowy apartamentowiec. Tym bardziej że znalezienie w tym miejscu wolnej połaci terenu graniczy z cudem, zwłaszcza takiej, na której można by wybudować budynek mieszkalny. Jeszcze dwa lata temu stał tu gmach dawnych Koszar Huzarów Grodzieńskich, przykład popularnej na początku ubiegłego wieku architektury Ziegelrohbau – nieotynkowanej cegły. Został wzniesiony w 1900 r. i do lat 60. ubiegłego wieku służył wojsku. Później miasto oddało go lokatorom komunalnym, a następnie sprzedało inwestorom prywatnym. W 2008 r. od Polmosu Lublin kupiła go spółka Parkview Terrace, dziecko Larsa Thomassena, teoretyka ekonomii i współautora książki „Marka prywatna". Inwestor, wżeniony w bardzo zamożną europejską rodzinę, zainwestował wówczas w warszawskie nieruchomości 30 mln euro. Część pieniędzy pożyczył zaś od Griffin Group. Warunki pożyczki nie były dla niego najkorzystniejsze, ale Thomassen, pewien, że kupił kurę znoszącą złote jajka, zgodził się na 20 proc. w skali roku.

Szefem spółki córki Parkview Terrace – 29 Listopada – został Jan Andrzej Kędzierski. Na działce przy Łazienkach miał wybudować luksusowy apartamentowiec, mający sprzedać się na pniu jeszcze w fazie projektu. Niestety, szyki pokrzyżował mu kryzys. Zarządca nie dawał jednak za wygraną. Kiedy w 2009 r. zburzył dach, tylną elewację i całe wnętrze koszarów, wśród miłośników architektury aż zawrzało. Sprawą osobiście zainteresował się konserwator zabytków. W styczniu 2011 r. wojewódzka konserwator Barbara Jezierska wpisała zachowane jeszcze mury do rejestru zabytków, uzasadniając, że obiekt stanowi „jeden z ostatnich zachowanych śladów zabudowy koszarowej z czasów carskich zrealizowany na terenie Ujazdowa". Ale Kędzierski, wspierany przez armię prawników i ekspertów, zaskarżył jej decyzję do ministra kultury, a ten uchylił postanowienie Jezierskiej, powołując się na błędy proceduralne. Niemal natychmiast, w kwietniu, Jezierska ponownie wpisała mury do rejestru zabytków, ale minister znów usunął zapis. W lipcu w sukurs pozostałości koszarów przyszła ówczesna stołeczna konserwator zabytków Ewa Nekanda-Trepka, nakazując spółce 29 Listopada ich zabezpieczenie. Nie zgodziła się też na proponowane przez inwestora podwyższenie budynku o dwa metry i dobudowanie oficyny, bo mogłoby to naruszyć plan zabudowy przestrzennej i zdominować Łazienki, zasłaniając widok na nie od strony wschodniej. Tyle że przedstawiciele 29. Listopada ani myśleli zastosować się do wskazań Nekandy-Trepki i także jej decyzję zaskarżyli do ministra. Kiedy w październiku ten znów zakwestionował postanowienie i przesłał je konserwatorowi do ponownego rozpatrzenia, buldożery na placu budowy już grzały silniki. Gdy postanowienie ministra dotarło do nowego wojewódzkiego konserwatora zabytków Piotra Nadolnego, ściany carskich koszar były już kupką gruzu. Przedstawiciel inwestora tłumaczył, że nie miał innego wyjścia, bo ponadstuletnie mury z czerwonej cegły groziły zawaleniem. Zapomniał, że dwa miesiące wcześniej określał je jako wyjątkowo solidne. Teraz zasłaniał się dwoma ekspertyzami konstruktorów i przepisem, który w sytuacji zagrożenia ludzi i mienia pozwala najpierw przeprowadzić rozbiórkę, a później ją zgłosić. Tyle że na ogrodzonej działce pojawiali się, i to z rzadka, wyłącznie odziani w obowiązkowe kaski robotnicy. Jan Andrzej Kędzierski z 29 Listopada tłumaczył prasie, że zatrudniony przez niego znawca architektury profesor Krzysztof Pawłowski uznał zburzoną nieruchomość za pozbawioną wielkiej wartości zabytkowej, seryjną produkcję koszarową na potrzeby rosyjskiego wojska.

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Andrzej Sadowski

Wolność tak, ułatwienia nie

• RAZ POD WOZEM, RAZ POD WOZEM • Dopóki rządzący w Polsce będą mówić o ułatwieniach i ulgach dla przedsiębiorców, a nie o przywróceniu wolności gospodarczej, dopóty nie wybijemy się na ekonomiczną niepodległość

Anna Czyżewska

O wynagrodzeniu bez tabu

Zdecydowana większość pracowników uznaje, że rozmowę o podwyżce powinien zainicjować szef. Polacy nie są mistrzami negocjacji. Strategia biznesowej polemiki to wizytówka przedsiębiorcy