Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Przemyt? Choroszo!

Edyta Hołdyńska

Rosyjskie papierosy i paliwo utrzymują mieszkańców okolic nad granicą z obwodem kaliningradzkim

Nikt oficjalnie nie bierze łapówek. Celnicy biorą od tych, których już znają, albo od osób z ich polecenia – mówi w rozmowie z „Uważam Rze" Dawid z Morąga. Nie chce ujawniać nazwiska. Takich, jak on, przemycających paliwo, papierosy i alkohol z obwodu kaliningradzkiego, jest wielu w okolicznych wsiach i miasteczkach. W skali kraju najwięcej spraw do policji i prokuratury trafia właśnie z olsztyńskiej Izby Celnej.

Reszta do kieszeni

W ubiegłym roku na 3008 przypadków przemytów z całej Polski aż 1422 zgłoszenia pochodziły z przejść granicznych z Federacją Rosyjską, czyli faktycznie z obwodem kaliningradzkim. Jednak liczba wykrytych przestępstw to jedno, a ich rzeczywista skala drugie. Funkcjonariusze Służby Celnej nadal uchodzą za najbardziej skorumpowanych mundurowych. Tym uczciwym karę wymierzają sami przemytnicy. Oskarżenia o przyjęcie łapówki zawieszają celnika w pełnieniu obowiązków na rok, a następnie jest z formacji zwalniany. Nawet jeśli jest niewinny, na proces w sądzie musi czekać 12 miesięcy.

Już w latach 90., tuż po upadku PGR-ów, przy granicy z obwodem kaliningradzkim zapanowało ogromne, ponad 40-proc. bezrobocie. Ratunek miejscowym przyniosło otwarcie przejść granicznych m.in. w Grzechotkach, Bezledach i Gołdapi. – Bezrobotni szybko się zorientowali, że przywożąc z obwodu kaliningradzkiego tanie papierosy i wódkę, można całkiem nieźle zarobić – mówi Ryszard Chudy, rzecznik Izby Celnej w Olsztynie. – Proceder stał się nawet dziedziczny. Z zarobkowych wypraw za granicę utrzymują się kolejne pokolenia.

Zaledwie 17 km od obwodu kaliningradzkiego, w Bartoszycach, nie ma osoby, która nie wiedziałaby, gdzie przed celnikami można ukryć papierosy. I że czasem trzeba wręczyć polskim celnikom kilkadziesiąt złotych, żeby szybciej przejechać. Po rosyjskiej stronie to już norma. W Dobrym Mieście, 60 kilometrów od przejścia granicznego, wystarczy zapytać o przemyt, by wywołać tajemniczy uśmiech na twarzach miejscowych. – Na przemycie papierosów można zarobić naprawdę niezłą kasę – mówi Dawid. – W samochodzie osobowym mieści się nawet 400 pakietów papierosów, każdy to 10 paczek. Niektórzy nawet przerabiali samochody specjalnie do przemytu. Chowali kontrabandę w bagażniku, ale też w progi, pod kokpit, pod siedzenia, w opony, w butle gazowe, a nawet w silnik.

Obecnie, kiedy po regulacjach unijnych przez granicę można legalnie przewieźć jedynie 40 sztuk papierosów, ryzyko jest dużo większe, ale skala przemytu tytoniu nie maleje. Liczba ujawnionych przypadków w ciągu ostatnich lat utrzymuje się na podobnym poziomie. To ok. 1,5 mln paczek rocznie o rynkowej wartości prawie 19 mln zł. W tym roku Służba Celna na granicy z Rosją zatrzymała już ponad 780 tys. paczek papierosów. Tylko w lipcu wykryto już kilka prób przemytu na ponad 2 tys. paczek każda. A niewykrytych spraw może być znacznie więcej. Na granicy nadal królują bowiem znajomości. – Celnicy znają miejscowych i wiedzą, kto i po co jedzie za granicę – zdradza Dawid. – Bywało, że umawiali się z ludźmi indywidualnie, że danego dnia będą w pracy. I pobierali od nich opłatę za szybki i bezproblemowy przejazd. Cennika nie ma. Kwoty zależą od tego, ile przemytnik na tym zarobi. Jeśli zysku z papierosów było na przykład 18 tys. zł, ok. 2 tys. zł brali sobie do kieszeni celnicy – dodaje przemytnik.

Bunt na granicy

Kiedy ponad 20 lat temu celnicy rozpoczęli walkę z przemytnikami, spotkali się z oporem okolicznych mieszkańców. Niemal na porządku dziennym były ataki na celników. Obok gróźb słownych zdarzały się napaści fizyczne. Pokrzywdzeni celnicy kierowali sprawy do sądu. Gdy podejrzanych skazano, sytuacja się nieco uspokoiła. Sytuacja celników znów stała się niebezpieczna w 2008 r., kiedy liczbę przywożonych z zagranicy papierosów zmniejszono z 200 do 40 sztuk. Ponownie doszło do napaści. Przewodniczący Związku Zawodowego Celnicy PL Sławomir Siwy powiedział wtedy dziennikarzom, że Ministerstwo Finansów, które przepisy wprowadziło, musi zadbać, by więcej funkcjonariuszy trafiło do służby na najbardziej zagrożonej granicy. – Ja na ich miejscu bym nie przyszedł – dodał Siwy.

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Wojciech Romański

W smoczym kręgu

Anna Czyżewska

O wynagrodzeniu bez tabu

Zdecydowana większość pracowników uznaje, że rozmowę o podwyżce powinien zainicjować szef. Polacy nie są mistrzami negocjacji. Strategia biznesowej polemiki to wizytówka przedsiębiorcy