Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Kolejki po śmierć

Rafał Otoka-Frąckiewicz

Z Leszkiem Millerem, byłym premierem, przewodniczącym SLD rozmawia Rafał Otoka-Frąckiewicz

PiS zapowiada, że będzie rządził samodzielnie. Ja oczywiście w to nie wierzę. Zakładam opcję, że Kaczyński wygrywa wybory, ale powołanie rządu mającego większość parlamentarną będzie bardzo trudne.

Czyli żadnych szans na porozumienie, nawet gdyby obecna sytuacja przeistoczyła się w wybuch społeczny?

Gdyby nastąpiła gwałtowna zapaść gospodarcza, która by się przełożyła na budżety domowe, to taki wybuch miałby miejsce. Ale ekonomiści, z którymi współpracujemy, łącznie z takimi sławami jak Grzegorz Kołodko, twierdzą, że kryzys będzie raczej miał naturę pełzającą, a do pełzania można się przyzwyczaić. To będzie takie powolne, powolne schodzenie w dół. A to nie jest zapalnik, który powoduje wybuch.

Żadnych szans na przełom?

Są dwie sytuacje, które mogą być początkiem przełomu. Pierwsza to spadek PO w notowaniach poniżej 20 proc., druga to dezintegracja Platformy. Te dwa wydarzenia, gdyby zaistniały, mogłyby bardzo szybko spowodować duże zmiany na scenie politycznej. Ani jedno, ani drugie na razie nie występuje.

A kryzys europejski? Grecja, Włochy, Hiszpania zaczynają płonąć z powodów ekonomicznych. Dochodzą do tego konflikty z imigrantami w Szwecji, Francji i Anglii.

Tak, ale u nas te zjawiska nie mają miejsca. Po pierwsze, nie mamy problemów z żadną mniejszością, być może pojawią się one w przyszłości, ale na razie nie mamy się czym martwić. Po drugie, w krajach, które pan wymienił, problemy zaczynają się wtedy, kiedy miliony ludzi ogarnia strach, że stracą uzyskany poziom życia. A u nas wielu ludzi uważa, że wciąż im się ten poziom życia poprawia. To nie generuje punktów zapalnych. Natomiast jeśli ludzie poczują, że osiągnęli jakiś ustabilizowany poziom życia, który nagle gwałtownie zacznie spadać, to wtedy wyjdą na ulice.

A jeśli dojdzie do sytuacji porównywalnej z tym, co się stało po Gierku, podobieństw jest całkiem sporo: kredyty, pobudzenie gospodarki, ludzie żyją szczęśliwe, nagle kredyty się kończą, trzeba zacząć je spłacać, następuje zejście w dół, zaczynają się kolejki po chleb...

To, co wydarzyło się w ostatnich dniach, to jakby obnażenie tej sytuacji. W kasie brakuje pieniędzy, trzeba zwiększać deficyt, trzeba ciąć wydatki, zmieniać ustawy, zawieszać progi ostrożnościowe. Możliwe, że jest to początek bardzo poważnego kryzysu. I na miejscu rządu bym tego nie lekceważył. To może być zapowiedź kłopotów nie tylko budżetu państwa, ale i budżetów rodzinnych.

Z jednej strony rząd zdaje się bagatelizować te sygnały, z drugiej strony uzbraja policję w nowe prawa, czyli przygotowuje narzędzia do tłumienia zamieszek.

To chyba nie ma związku. Natomiast uważam, że w Polsce nie będzie wielkich demonstracji, dopóki grupy społeczne nie spostrzegą, że tracą osiągnięty już poziom dobrobytu.

Czyli spokojnie wrócimy do kolejek przed sklepami, miast tłuc się z policją uzbrojoną w nowe zabawki?

Kolejki już są. Tak, jak kiedyś były kolejki po towary, tak dzisiaj są kolejki po zdrowie. Po zdrowie albo po śmierć.

1 2 3
Następna

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Anna Czyżewska

O wynagrodzeniu bez tabu

Zdecydowana większość pracowników uznaje, że rozmowę o podwyżce powinien zainicjować szef. Polacy nie są mistrzami negocjacji. Strategia biznesowej polemiki to wizytówka przedsiębiorcy

Intermedia

• MYŚLI I SŁOWA • BEATA SZYDŁO