Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Rolex z podziemia

Janina Blikowska, Marek Kozubal

Przestępcy podrabiają nie tylko kosmetyki, ubrania czy papierosy, lecz także proszki do prania, moduły samochodowe oraz laptopy

Policjanci z rzeszowskiego Zarządu Centralnego Biura Śledczego rozbili ośmioosobową szajkę, która podrabiała proszki do prania. Na miejscu drukowano m.in. etykiety do persila oraz specjalne torby i wiaderka na proszek z logo znanych firm. Wytwórnia fałszerzy działała pod Mińskiem Mazowieckim, gdzie w legalnie funkcjonującej fabryczce produkowano proszek pod mało znaną marką. – Ale to była tylko przykrywka działalności przestępczej – opowiada komisarz Paweł Międlar, rzecznik podkarpackiej policji. Główny nacisk kładziono na podrabianie proszku znanych marek. Policjanci zabezpieczyli w fabryczce prawie 8 ton podrobionych proszków i blisko 17 ton granulatu, a także komplety matryc z wzorami etykiet. Znaleźli też ponad 6 tys. opakowań foliowych, etykiet i naklejek oraz ponad 3 tys. plastikowych pudełek i pokrywek przygotowanych do pakowania proszku. Z ustaleń policji wynika, że nielegalna wytwórnia działała od wiosny 2012 r. – Proszek trafiał na bazary, targowiska, do małych sklepów i hurtowni chemicznych. Był kilkadziesiąt procent tańszy niż ten legalny – mówi kom. Międlar. Wstępnie ustalono, że straty koncernów powstałe w wyniku działalności przestępczej szacuje się na 100 tys. zł. Zatrzymani usłyszeli zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz złamania prawa własności przemysłowej i ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Nie zostali aresztowani. Prokuratura zastosowała wobec nich dozór policyjny i zakaz opuszczania kraju. Nie wiadomo, jak długo potrwa śledztwo w tej sprawie. – Chcielibyśmy je zakończyć jeszcze w tym roku, ale nie wiemy, czy się uda. To zależy też od ekspertów – poinformowano nas w prokuraturze.

Fałszywe proszki to nie pierwsza tego typu sprawa prowadzona przez CBŚ na Podkarpaciu. W 2011 r. funkcjonariusze rozbili międzynarodową grupę przestępczą, która wprowadzała na rynki europejskie płyn do płukania tkanin znanego producenta z podrobionym znakiem towarowym zarejestrowanym w Urzędzie Patentowym. Straty pokrzywdzonego koncernu oszacowano na ponad milion złotych.

Fałszywa coca-cola

Trzy lata temu podkarpacka policja wykryła fałszywą wytwórnię coca-coli, która działała w nieczynnym browarze w miejscowości Trzciana pod Rzeszowem. – Zaprzestano tam produkcji piwa, bo się źle sprzedawało, więc właściciel postanowił wykorzystać linie produkcyjne do innej działalności – opowiada jeden z policjantów. Funkcjonariusze wpadli na trop fałszerstwa, gdy zobaczyli, że choć oficjalnie browar jest zamknięty, to wciąż podjeżdżają tam tiry. – Zrobiliśmy kontrolę jednego z tych samochodów. Był wyładowany tysiącami butelek coca-coli – wspomina policjant. Okazało się, że podrobiony napój był sprzedawany za granicę, m.in. do Wielkiej Brytanii. – Cieszył się powodzeniem, bo był znacznie tańszy niż oryginalny – mówi policjant. Smakowo fałszywka nie różniła się zbytnio od oryginału. Innym razem rzeszowscy policjanci odkryli wytwórnię fałszywej przyprawy do potraw Degusta. – Do mieszkanki soli i pieprzu dodawano składniki farb – opowiada jeden z oficerów.

Louis Vuitton z Raszyna

Młodszy inspektor Leszek Czaplicki, szef wydziału do walki z przestępczością gospodarczą warszawskiej policji, mówi, że podrabiane jest dziś niemal wszystko. I wylicza: – Odzież, obuwie, galanteria, kosmetyki, urządzenia różnego rodzaju, programy komputerowe, gry, filmy, chemia gospodarcza, a nawet żywność. Z nietypowych podróbek pamiętam zegarki Rolex, ale ich nie sprzedawano za grosze, cena była tylko nieco niższa niż rynkowa. Kupującym wmawiano, że to okazja – wspomina naczelnik Czaplicki. Przed pruszkowskim sądem toczy się proces przeciwko Arturowi Dębskiemu, posłowi Ruchu Palikota, który jest oskarżony o nielegalne wprowadzanie do obrotu wyrobów galanteryjnych firm Burberry i Louis Vuitton. W lutym 2011 r. funkcjonariusze policji z Pruszkowa wkroczyli do firmy Portfex z Raszyna, której Dębski był współwłaścicielem razem z Norbertem W. Mundurowi zabezpieczyli tam torebki, portfele i etui do telefonów z logo tych renomowanych firm. Specjaliści potwierdzili, że 3335 zabezpieczonych sztuk towaru to podróbki. Wartość oryginalnych sięgałaby 3,5 mln zł. Poseł w sądzie stwierdził, że były to towary bardzo słabej jakości. – Cała wartość zakwestionowanego przez policję towaru to 12 tys. zł. Nie miałem świadomości, że tego rodzaju kratka jest znakiem towarowym, na który trzeba mieć zezwolenie – tłumaczył. Podkreślał, że z produktami Louisa Vuittona w Polsce się nie spotkał, a z marki Burberry znał tylko perfumy i kratka tej firmy z niczym mu się nie kojarzyła. Proces powoli dobiega końca. Wyrok jest spodziewany na jesieni.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Edyta Żyła

Doradzą i przeszkolą

Znaczna część unijnych pieniędzy trafia do doradców, którzy pomagają zakładać firmy lub je rozwijać. Przedsiębiorcy mogą więc liczyć na bezpłatne szkolenia, wsparcie doświadczonych mentorów albo pomoc w przygotowaniu strategii marketingowej

Artur Osiecki

Brexit mobilizuje regiony

Województwa chcą przyspieszyć realizację nowych programów regionalnych zarówno ze względu na zbliżający się przegląd unijny, jak i potencjalne negatywne konsekwencje wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej