Najnowsza interwencja Uważam Rze

Biznes

Upadający olbrzym

Paweł Łepkowski

W ostatnich dwóch latach branża budowlana odnotowała największą liczbę bankructw w polskiej gospodarce. Czy to oznacza, że złota era budownictwa już nigdy nie wróci?

Po boomie pierwszej dekady XXI w. nadeszły czasy stagnacji na rynku budowlanym i masowego exodusu fachowców z tej dziedziny. Mimo że jesteśmy w środku kalendarzowego sezonu budowlanego, to gorączki inwestycyjnej w polskich miastach nie widać. Trudno się temu dziwić, skoro od początku roku upadłość ogłosiło 455 przedsiębiorstw budowlanych – o 30 więcej niż w takim samym okresie 2012 r. Ostatnim razem było tak źle tuż przed naszym wstąpieniem do Unii Europejskiej, w okresie głębokiej dekoniunktury budownictwa w latach 2001–2003, kiedy przedsiębiorstwa tej branży generalnie przynosiły straty. Dopiero popyt na publiczne roboty budowlane spowodował, że wskaźnik rentowności netto w budownictwie ukształtował się na poziomie 1,1 proc.

Następne lata (2004–2005) zmieniły nieodwracalnie wizerunek tej branży. Rosnącej produkcji budowlanej zaczęła towarzyszyć zwiększająca się rentowność od 1,7 proc. w 2005 r. do 3,5 proc. w roku 2006. Wydawało się, że średni i mali przedsiębiorcy odnaleźli swoje małe eldorado, branżę, w której nigdy się nie traci.

Koniec prosperity

Lata 2007–2010 okazały się okresem prawdziwej prosperity – od budowy autostrad, sklepów wielkopowierzchniowych i drapaczy chmur do zwykłych osiedli mieszkaniowych i domów jednorodzinnych. Przy realizacji naprawdę dużych projektów wzrastało zapotrzebowanie na podwykonawców, którzy w międzyczasie żyli z ogromnego popytu na usługi remontowe.

Znalezienie w tym czasie dobrej ekipy remontowej niemal graniczyło z cudem, a „fachowcy" stawiali często wysokie wymagania i zachowywali się jak w PRL. Wydawało się, że w ich „fachu nie ma strachu", a skoro powstają nowe sklepy, biurowce, zakłady czy osiedla mieszkaniowe, to wkrótce będzie się je remontować, ocieplać, modernizować itd.

Przy rynku produkcyjnym i remontowym powstał niezwykle stabilny przemysł wytwórczy materiałów budowlanych. Badania Głównego Urzędu Statystycznego dowodzą, że od 2001 r. średnia rentowność netto badanych firm produkujących materiały budowlane utrzymuje się na bardzo wysokim poziomie. W latach 2006–2011 było to blisko 10 proc. Oznacza to, że zarówno produkcja, jak i sprzedaż materiałów budowlanych – od cegieł, płyt gipsowych, drewnianych i metalowych elementów konstrukcyjnych, cementu czy klejów do glazury po drzwi, armaturę łazienkową czy styropian ogrzewczy – jest mimo dekoniunktury pozostałych gałęzi budownictwa zawsze opłacalna. Nie oznacza to jednak, że kryzys całej branży nie odbił się także na tym segmencie rynku.

Obecnie największy przyrost bankrutów, bo aż o 64 proc., notują związane z budownictwem: transport i gospodarka magazynowa. Sam przemysł i handel to przyrost upadłości o 26 proc. i 14,5 proc. Tylko od stycznia do czerwca 2013 r. oficjalnie upadłość ogłosiło 106 firm budowlanych, czyli o dwie więcej niż w najgorszym dla budownictwa roku 2012.

Centra pełne pustostanów

Drobnych i średnich inwestorów pocieszyć może fakt, że na placach budowy w polskich metropoliach praca wrze bardziej niż kiedykolwiek. Obecnie łączna powierzchnia przeznaczona do działalności biurowej w stolicy wynosi ponad 3,9 mln mkw. Rocznie przybywa około 590 tys. mkw. takiej powierzchni. W opinii ekspertów międzynarodowej firmy doradczej CBRE w samym tylko 2013 r. do użytku w Warszawie na pewno oddane zostanie przynajmniej 300 tys. mkw. takiej powierzchni. Więcej biur w Warszawie wybudowano jedynie w 1998 i 2000 r. Dzięki takiemu przyrostowi polskie metropolie są jednym z największych placów budowy biurowców w Europie. Obecnie szczególnie wyróżniającymi się inwestycjami w stolicy są: Konstruktorska Business Centre, biurowiec o pow. 40 tys. mkw. zlokalizowany na Mokotowie, oraz mający 15,6 tys. mkw. Ambassador.

Tak znaczący przyrost powierzchni biurowej w polskiej stolicy powoduje gwałtowny spadek cen czynszu. Rozwój bankowych, fiskalnych i biurowych usług elektronicznych powoduje wycofywanie się wielu firm z miejskich centrów na obrzeża miast. Nikt dzisiaj nie potrzebuje działać w centrum miasta, aby załatwić większość czynności biznesowych.

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Andrzej Sadowski

Wolność tak, ułatwienia nie

• RAZ POD WOZEM, RAZ POD WOZEM • Dopóki rządzący w Polsce będą mówić o ułatwieniach i ulgach dla przedsiębiorców, a nie o przywróceniu wolności gospodarczej, dopóty nie wybijemy się na ekonomiczną niepodległość

Intermedia

• MYŚLI I SŁOWA • BEATA SZYDŁO