Najnowsza interwencja Uważam Rze

Biznes

Miliony na ziołach

Karolina Kowalska

Zaczynał od nietypowej dziecięcej pasji. Dziś eksportuje zioła do czterech krajów na dwóch kontynentach i daje pracę połowie regionu

Mirosław Angielczyk szanuje ich wiedzę niemal na równi z tą książkową. Bywa, że i dziś „panienka apteczna" wyjawia mu dawną, nieużywaną już i nigdzie niezapisaną nazwę popularnego zioła i zdradza, że połączone z czymś innym świetnie spędza gorączkę. Dawne sąsiadki babki, które pod koniec lipca wyplatają z grzmotnika, sporysza, rozchodnika i mięty wianki na Matki

Boskiej Zielnej, są jego najlepszymi zbieraczkami. Dlatego każdą rozmowę zapisuje, jeśli nie w pamięci, to w notesach, a trzy lata temu wydał nawet, z pomocą Europejskiego Funduszu Rolnego na rzecz Rozwoju Obszarów Wiejskich: Europa inwestująca w obszary wiejskie i stowarzyszeniem Lokalna Grupa Działania – Tygiel Doliny Bugu, książkę „Obrzędy i tradycje zielarskie regionu nadbużańskiego".

Własny ogród botaniczny

Gdyby objechał wszystkie punkty skupu Darów Natury, rozciągające się dziś od Suwałk przez Zamojszczyznę do Przemyśla, i zebrał recepty, przechowywane w starych rodzinnych sztambuchach, wyszłaby z tego prawdziwa encyklopedia medycyny ludowej.

Na razie skupia się na naukowym aspekcie zbieractwa ziół. Trzy lata temu założył w Korycinach ziołowy ogród botaniczny, który powstał jako gospodarstwo agroturystyczne. W 2010 r. Ziołowy Zakątek odwiedził prof. Jerzy Puchalski, prezes Rady Ogrodów Botanicznych, i zdecydował, że 15-hektarowy teren, który porasta 700 gatunków ziół, w tym 200 leczniczych, z pracownią zielarską, świetnie zaopatrzoną biblioteką i kadrą, spełnia kryteria ogrodu botanicznego. Rosną na specjalnie użyźnionej ziemi, na której kiedyś uprawiano wyłącznie mało wymagające żyto. Dziś zioła porastają zagajniczki i tereny wokół zabytkowych drewnianych domów, sprowadzonych tu z pobliskiego Grodziska.

Mirosław Angielczyk nie tylko szkoli tu młode pokolenie zbieraczy ziół, które, inaczej niż on, nie miało się od kogo uczyć o budziszkach, grzmotnikach, łopianach, ulubionych miejscach ich występowania i sposobie zbierania, przechowywania i pakowania. Ponieważ Dary Natury od 1997 r. są zakładem farmaceutycznym ze wszystkimi potrzebnymi atestami, kształci też przyszłych producentów leków. W jego przedsiębiorstwie to on jest autorem receptur wszystkich mieszanek leczniczych. Ma jednak nadzieję, że kiedyś doczeka się następców. Dlatego w ogród wkłada każdą złotówkę. Nie żałuje pieniędzy na inwestycje. Wierzy, że ziołolecznictwo ma w Polsce przyszłość.

I nadal wierzy w niszę. Jako jedyny w Polsce hoduje na skalę przemysłową żubrówkę, dodawaną do słynnej polskiej wódki, dymnicę pospolitą czy werbenę lekarską, której uprawy w Polsce są w zaniku, a rynek zgłasza na nie zapotrzebowanie. Chce, żeby jego klienci mogli mieć pewność, że znajdą tu krwiściąg lekarski, stosowany do zwalczania gronkowca, czy przytulię, dobrą na choroby nerek i do płukania gardła w stanach przewlekłych. – Wierzę, że rynek ziołolecznictwa będzie się rozwijał, bo ludzie są coraz bardziej świadomi i zamiast truć się antybiotykami i chemią, znowu zaczynają ufać naturalnym lekom – tłumaczy Mirosław Angielczyk.

1 2
Następna

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Wojciech Romański

W smoczym kręgu

Andrzej Sadowski

Wolność tak, ułatwienia nie

• RAZ POD WOZEM, RAZ POD WOZEM • Dopóki rządzący w Polsce będą mówić o ułatwieniach i ulgach dla przedsiębiorców, a nie o przywróceniu wolności gospodarczej, dopóty nie wybijemy się na ekonomiczną niepodległość