Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Ideowo plakatowe ?Poklosie? przedstawia Polakow jako nienawistnych antysemitow. Posluzy raczej utrwalaniu, a nie odklamywaniu stereotypow

Kapitulacja III RP

Marcin Hałaś

Zamiast własnej, konsekwentnej polityki historycznej prowadzimy politykę historyczną Niemiec, Rosji, Ukrainy, Izraela, a nawet Litwy

Serial „Nasze matki, nasi ojcowie", który niedawno wzbudził tyle emocji, to tylko wisienka na torcie niemieckiej polityki historycznej, prowadzonej konsekwentnie i od lat przez tamtejsze instytucje państwowe i organizacje społeczne. Ale nie powinniśmy mieć w tej dziedzinie żadnych kompleksów – również niepodległa od 1989 r. Rzeczpospolita Polska prowadzi konsekwentną politykę historyczną. Jeden tylko w tym ambaras – państwo polskie prowadzi politykę historyczną Niemiec, Rosji, Ukrainy, Izraela, a nawet Litwy. Nic dziwnego, że na wymyślenie i wdrożenie polskiej polityki historycznej najwyraźniej zabrakło sił, środków, a przede wszystkim chęci i motywacji.

Stalinowi przypisywane są słowa o „nadgorliwości gorszej od faszyzmu". Jeżeli rzeczywiście nadgorliwość jest grzechem najgorszym, to polskie lemingelity grzeszą nieustannie i najciężej. Chwilami wydaje mi się, że jeszcze trochę, a na lekcjach historii młodzież będzie zaznajamiana z dwiema wersjami historii. Wszystko w ramach szacunku dla drugiej strony. I tak według pierwszej wersji – 1 września 1939 r. Niemcy dokonali agresji na Polskę. Według wersji drugiej, równoprawnej – kilka godzin wcześniej grupa polskich komandosów przebranych dla niepoznaki w cywilne ubrania napadła na radiostację w Gliwicach. Zmasakrowała obsługę, a przez radio nadała komunikat w „języku nienawiści". W pogoni za zbrodniarzami dzielne oddziały Werhmachtu zapuściły się aż do Lwowa. Tam spotkały się z Armią Sowiecką, goniącą właśnie sanacyjnych dziedziców, którzy uporczywie i rozmyślnie łamali prawa mniejszości narodowych na terenie II RP: Ukraińców, Białorusinów, Żydów.

Czy tylko przesada?

Pomyśli ktoś, że w powyższym scenariuszu jest publicystyczna przesada. Jeśli nawet, to tylko odrobina. Utwierdza mnie w takim przekonaniu pewne zdarzenie. Bodaj w ubiegłym roku odwiedził mnie młody nauczyciel historii pracujący w liceum, którego jestem absolwentem. Poprosił, abym uczestniczył w przygotowywanym dla uczniów sympozjum na temat Lwowa. Zgodziłem się z radością – bo o Lwowie trzeba pamiętać, pamiętać, pamiętać. Przed wysłuchaniem referatów (pogadanek) w czasie sesji uczniowie mieli się zapoznać z gazetką na temat historii tego miasta, przygotowaną przez pedagoga. Nauczyciel pokazał mi materiały do ściennej prezentacji. Zdębiałem. Oto na jednej stronicy pod hasłem „Lwów" mieściła się esencjonalna historia miasta, odnotowująca ślub Jana Kazimierza, fakt, że w 1918 r. w jego obronie stanęła młodzież, która przeszła do historii pod nazwą Orląt, a w czasach II RP Lwów był jednym z najważniejszych ośrodków kulturalno-naukowych w Polsce. Na drugiej karcie stał tytuł „Lwiw". Napisano tam, że w 1918 r. we Lwowie Polacy zdławili ukraińską państwowość, a w latach 1918–1939 Lwów znajdował się pod polską okupacją.

Zapytałem nauczyciela o cel, jakiemu ma służyć gazetka. Odpowiedział, że chce pokazać młodzieży, iż różne strony inaczej interpretują tę samą historię. Że chce dać uczniom do wyboru dwie możliwości postrzegania tych samych zdarzeń i kształcić w ten sposób krytycyzm i zdolność myślenia. Cóż, mogłem odpowiedzieć tylko krótko: Non

possumus, nie będę brał udziału w takim przedsięwzięciu. Rozmawiać o interpretacji historii można w gronie studentów tego kierunku. Ale licealistom, którzy często mylą Lwów z Wilnem (sic!), trzeba przekazać wiedzę. Szkoła ma uczyć, wychowywać, kształtować umysły, a nie mącić w głowach. Czy wyobrażamy sobie katechetę, który przygotowując dzieci do bierzmowania, daje im do wyboru dwie możliwości: tak na to spoglądają chrześcijanie, a tak ateiści, wybierzcie sobie, która wersja bardziej wam odpowiada. Dla pełnego oglądu sprawy zaprezentuję wam jeszcze racje islamu i satanizmu. Znów ktoś powie, że to publicystyczne przerysowanie. Ale jeżeli zupełnie serio padają już postulaty, aby dzieciom w przedszkolach nie dawać „seksistowskich" zabawek: chłopcom samochodzików, a dziewczynkom lalek – bo to narzuca im płciowość i rolę społeczną, co powinno być sprawą wyboru – to czy zastosowanie takiego zabiegu w sprawie tożsamościowych imponderabiliów, które bądź co bądź nie są zdeterminowane biologicznie, nie jest o wiele łatwiejsze?

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Ewa Bednarz

Kredyt z plastiku

Tylko część banków decyduje się na wydawanie przedsiębiorcom kart kredytowych. Znacznie chętniej oferują im dużo kosztowniejsze karty obciążeniowe

Edyta Żyła

Doradzą i przeszkolą

Znaczna część unijnych pieniędzy trafia do doradców, którzy pomagają zakładać firmy lub je rozwijać. Przedsiębiorcy mogą więc liczyć na bezpłatne szkolenia, wsparcie doświadczonych mentorów albo pomoc w przygotowaniu strategii marketingowej