Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Ksiadz Wojciech Lemanski od lipca 2013 r. nie jest juz proboszczem w Jasienicy. Odwoluje sie do Watykanu od kazdej decyzji swojego biskupa

Uwiedziony przez media

Tomasz Krzyżak

Sprawa kapłana buntownika miała posłużyć liberalno-lewicowym mediom do zniszczenia biskupa, który sprzeciwia się in vitro

Zamieszanie wokół sprawy ks. Wojciecha Lemańskiego przygasa. Za kilka dni nikt nie będzie o nim pamiętał. Ksiądz nie będzie już gościem lewicowo-liberalnych mediów, bo do niczego nie jest już potrzebny. Ugiął się bowiem przed swoim arcybiskupem i zdecydował się odejść z parafii. Zamieszka u swojego przyjaciela i tam będzie czekał na efekt kolejnych odwołań, których składanie zapowiada.

Zasadne wydaje się w tej chwili pytanie: o co tak naprawdę chodziło w całym tym sporze, którym przez kilka tygodni żyły media? Czy naprawdę chodzi o to, że ksiądz Lemański idzie pod prąd oficjalnemu stanowisku Kościoła w kwestii in vitro? A może jednak chodzi o trudne relacje chrześcijańsko-żydowskie, w które jasienicki pleban mocno od lat się angażuje? Co ma do tego wszystkiego ludobójstwo w Rwandzie, w której przed laty pracował przełożony księdza Lemańskiego, czyli arcybiskup Hoser? Wreszcie jak patrzeć w tej sprawie na kwestie posłuszeństwa, które jest istotne w hierarchicznej strukturze Kościoła?

Pytania o dogmaty

Niestety, nie ma prostych odpowiedzi na te pytania. Wszystkie sprawy w mniejszym lub większym stopniu się ze sobą łączą. Zacznijmy zatem od początku. Przed kilkoma laty ksiądz Lemański zaczął prowadzić w internecie blog. Każdemu wolno. W przestrzeń wirtualną począł wypuszczać swoje przemyślenia i analizy. W wielu swoich wpisach usiłował wejść niejako w skórę swoich parafian, którzy wprawdzie do kościoła chodzą, ale jednak nie do końca się zgadzają z oficjalną nauką. Weźmy przykład zapłodnienia pozaustrojowego in vitro. Nauka Kościoła jest w tej sprawie jednoznaczna: życie pochodzi od Boga, a każdy nowy człowiek winien się począć w rodzinie w akcie współżycia kobiety i mężczyzny. Dyskusje wokół tego, na co pozwolić, a czego zabronić, toczą się na płaszczyźnie prawnej od kilku lat. Prawo stanowione to jednak co innego niż prawo moralne. To pierwsze może dopuścić stosowanie metody in vitro w jakimś stopniu, może jej też zabronić. Co innego prawo moralne. Ono jest jednoznaczne – nie pozwala.

Dobrze. Ale co w takim razie z wielką rzeszą ludzi, którzy są katolikami, chodzą do kościoła, tworzą normalne rodziny, a nie mogą mieć dzieci? Do nich Kościół mówi mniej więcej tak: nie macie dzieci, bo taka jest wola Boga. Ale może powinniście przemyśleć, że Bóg powołuje was do czegoś innego – np. do adopcji dzieci niechcianych, porzuconych. W swoich wypowiedziach ksiądz Lemański stanął jednak nie po stronie Kościoła, ale wiernych, którzy nie godzą się ze swoją niepłodnością i za wszelką cenę chcą mieć dziecko. Nie zadaje sobie jednak trudu racjonalnego wytłumaczenia wiernym, o co chodzi, tylko zaczyna kluczyć, zastanawiać się, pytać. Robi to głośno. Podchwytują to media, niezbyt przychylne Kościołowi – głos człowieka w sutannie w dyskusji jest dla nich ważny. Pokazuje bowiem, że Kościół nie jest jednorodny, nie mówi jednym głosem. Ksiądz Lemański zyskuje zatem poklask. Wielu ludzi upatruje w nim jakiegoś odnowiciela, który nie boi się pisać listów otwartych do biskupa czy do pierwszej Polki poczętej metodą in vitro, grożącej odejściem z Kościoła, bo czuje się w nim upokorzona.

Szansa zamiast kary

Po drugiej stronie stoi arcybiskup Henryk Hoser, przełożony ks. Lemańskiego i jednocześnie hierarcha, który w polskim episkopacie stał się głosem w sprawach in vitro. Mówi twardo. Wielu jego słowa się nie podobają. Komentarze w prasie pod jego adresem są coraz ostrzejsze. Przypomina na różne sposoby oficjalną naukę Kościoła. Tymczasem ksiądz z jego diecezji idzie pod prąd. Co w tej sytuacji robi biskup? Wzywa księdza i udziela mu upomnienia. Gdy to nie skutkuje, wydaje mu zakaz występowania w mediach. To jednak zaostrza tylko konflikt. Ksiądz nic sobie nie robi z napomnień biskupa i otwarcie podważa jego decyzje. Dochodzi do eskalacji sporu, który kończy się usunięciem księdza z urzędu proboszcza. Lemański idzie jednak dalej. Zapowiada, że się nie podporządkuje i odwoła do Watykanu. I choć w ostatniej chwili przychodzi otrzeźwienie – poddaje się woli biskupa i opuszcza parafię – sprawa nie jest zakończona.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Artur Osiecki

Brexit mobilizuje regiony

Województwa chcą przyspieszyć realizację nowych programów regionalnych zarówno ze względu na zbliżający się przegląd unijny, jak i potencjalne negatywne konsekwencje wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej