Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Zydowski oddzial Tewje Bielskiego rzadko walczyl z Niemcami. Zdecydowanie lepiej wychodzily im grabieze ludnosci cywilnej

Pierwsi wyklęci

Sebastian Rybarczyk

W lipcu 1944 r. zakończyła się pierwsza odsłona partyzanckiej wojny polsko-sowieckiej na terenie Nowogródczyzny. W jej wyniku życie straciło kilka tysięcy osób

Opuszczenie przez administrację sowiecką Nowogródczyzny pod koniec czerwca 1941 r. nie rozwiązało problemu czerwonych jednostek wojskowych na tym terenie. Zaskoczona atakiem niemieckim Armia Czerwona pozostawiła tysiące swoich żołnierzy poza linią frontu, do których z czasem przesyłano instruktorów i dowódców partyzanckich z centralnej Rosji. W opinii decydentów politycznych dawne polskie województwo było teraz częścią Białoruskiej Republiki Sowieckiej pod czasową okupacją niemiecką. Już od jesieni zaczęły się tu tworzyć zorganizowane grupy partyzanckie. W pierwszym okresie, to jest do lipca 1943 r., ich relacje z AK były sporadyczne i nacechowane wielką podejrzliwością, jednak nie dochodziło do większych konfliktów, a te, które miały miejsce, wynikały z grabieżczej działalności

Sowietów wymierzonej w ludność tubylczą. Sytuacja uległa zmianie po zerwaniu stosunków między rządem polskim a Sowietami w 1943 r., kiedy to nastąpiła eskalacja walk zbrojnych. Ten mało znany wycinek funkcjonowania Armii Krajowej i jej stosunku do sowieckich i niemieckich okupantów znalazł miejsce w pionierskiej pracy białoruskiego historyka Zygmunta Boradyna. W swojej książce „Niemen rzeką niezgody. Polsko-sowiecka wojna partyzancka na Nowogródczyźnie" przytacza nieznane dokumenty z sowieckich archiwów, pokazujące właściwy zakres walki o niepodległość i integralność Rzeczypospolitej. W związku z dość dużym zapóźnieniem Nowogródczyzny w stosunku do innych województw ówczesnej Polski walka niepodległościowa miała tu wyjątkowo trudny charakter i natrafiała na zagrożenia gdzie indziej praktycznie nieznane. Jedną z nich była stała obecność komunistycznej partyzantki wspieranej przez miejscową, głownie białoruską ludność.

Białoruś jest czerwona!

Pierwszy rozkaz Komendy Głównej AK o konieczności porozumienia się z partyzantką sowiecką przyszedł pod koniec 1942 r. i został bardzo źle przyjęty przez kierownictwo okręgu. Żołnierze kontaktujący się z komunistami robili to praktycznie tylko pod swoim nazwiskiem i nie reprezentowali oficjalnie organizacji. Niesankcjonowane kontakty były surowo zakazane. Z tego też powodu w 1942 r. został odwołany ze stanowiska komendant Obwodu Nowogródek Ludwik Nienarowicz „Miedzianko", a żołnierz „Wiktor" (NN) został rozstrzelany. Represje te nie zahamowały ostatecznie współpracy oddziałów. Sergiusz Howorko „Jaszczołd" uratował z więzienia kilku sowieckich partyzantów, a dzięki znakomitej współpracy z Niemcami dokonywał zakupów broni, z której część przekazywał do oddziałów imienia Stalina i Czekałowa. Pomimo powyższych przypadków współpraca zbrojna oddziałów praktycznie nie istniała. W okresie od 1941 do 1943 r. udokumentowano jedynie trzy takie przypadki.

Wypełnianiu rozkazu Komendy Głównej AK nie sprzyjało postępowanie oddziałów sowieckich. Jesienią 1942 r. grupy sowieckie przeprowadziły szeroką akcję mordowania Polaków, przede wszystkim ziemian i osób krytycznie nastawionych do komunistów. Terror nasilił się w roku następnym. W marcu partyzanci z brygady im. Czekałowa zamordowali 13 mieszkańców wsi Borowikowszczyzna, a w kwietniu spalili 92 domy we wsi Derewno oraz dwór Domańskich, gdzie zabito żołnierzy AK. Represje się nasilały, a jej ofiarami padały kobiety i dzieci. Na pytanie jednego z wieśniaków, dlaczego tak robią, żołnierz sowiecki odpowiedział, że „mają rozkaz niszczyć polskich »pamieszczyków«". Do największej tragedii tamtego roku doszło 9 maja 1943 r., kiedy to członkowie brygady im. Stalina i oddziałów Tewje Bielskiego zabili 128 osób w pomagającej polskim oddziałom wsi Naliboki.

Pomimo jasnych sygnałów, jakie są zamierzenia sowieckie, Komenda Okręgu naciskana przez KG podjęła próbę nawiązania z nimi oficjalnych kontaktów. W tym celu 3 maja 1943 r. do folwarku Dobromil udała się trzyosobowa delegacja żołnierzy AK. Por. Kazimierz Klukowski i Józef Burzyński zostali rozstrzelani zaraz po przybyciu, a por. Stanisław Januszewicz po przesłuchaniu został wywieziony do lasu i tam zlikwidowany. Podobnie zakończyła się misja Wiktora Lubicza „Donata" w czerwcu tego samego roku. Tym samym nie potwierdziły się optymistyczne prognozy ppłk. Janusza Prawdzic-Szlaskiego wysyłane w raportach do warszawskiej centrali, w których twierdził, iż „widać, że Sowieci zgodzą się na wszystko". Postępowanie oddziałów komunistycznych było ściśle usankcjonowane przez najwyższe kierownictwo sowieckie. W stenogramie z posiedzenia KC KP (b) B napisano, że: „Na pewno trzeba będzie postawić problem rozbrojenia polskich patriotów nacjonalistycznych i zdemaskowania ich jako agentów Sikorskiego i zdrajców narodu polskiego".

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Ewa Bednarz

Kredyt z plastiku

Tylko część banków decyduje się na wydawanie przedsiębiorcom kart kredytowych. Znacznie chętniej oferują im dużo kosztowniejsze karty obciążeniowe

Artur Osiecki

Brexit mobilizuje regiony

Województwa chcą przyspieszyć realizację nowych programów regionalnych zarówno ze względu na zbliżający się przegląd unijny, jak i potencjalne negatywne konsekwencje wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej