Najnowsza interwencja Uważam Rze

Świat

Becikowe za Bugiem

Michał Kozak

W ciągu trzech pierwszych lat życia dziecka białoruski czy ukraiński rodzic dostaje od państwa większe wsparcie finansowe niż polski przez 18 lat

Demografowie biją na alarm – w Polsce spada liczba narodzin. Niedługo nie będzie komu pracować i utrzymywać kolejnych wchodzących w wiek emerytalny roczników, i to nawet mimo podniesienia przez ekipę Tuska wieku emerytalnego. Tymczasem z rozwiązaniami oficjalnie mającymi zahamować spadek narodzin i ułatwić życie rodzicom pozostajemy daleko w tyle nie tylko za Zachodem, lecz także za Ukrainą i Białorusią.

Niech wyjadą, będzie spokój – taka dewiza, choć nigdy niewypowiedziana na głos, przyświecała przez wiele lat kolejnym ekipom rządzącym. Kiedy w latach 80., po rozprawie reżimu Jaruzelskiego z karnawałem „Solidarności", z Polski wyjechał milion ludzi, nazwano to tragedią narodową. 20 lat później ci, którzy jeszcze nie tak dawno nad owym exodusem załamywali ręce, wręcz zachęcali do opuszczenia kraju. Do annałów niszczenia polskiego zasobu demograficznego zapewne trafi perełka idiotyzmu w postaci wideoklipu, w którym Władysław Frasyniuk przekonuje młodzież do głosowania za ratyfikacją traktatu o wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej, bo dzięki niemu... będzie mogła wyjechać na Zachód do pracy. Na konsekwencje takiego sposobu tuszowania swojej nieudolności przez rządzące Polską ekipy nie trzeba było długo czekać – dziś nie można się doliczyć 2,5 mln młodych Polaków, którzy zarabiają i płacą podatki nie nad Wisłą, ale nad Tamizą, Sekwaną czy Renem. Tam też przychodzi na świat nowe pokolenie Polaków, którzy niebawem będą pracować nie dla starej ojczyzny, ale dla przybranych ojczyzn.

Tymczasem nad Wisłą sytuacja przybiera coraz bardziej fatalny obrót. Polacy mają mniej dzieci, niż chcieliby mieć. Polskie rodziny wychowują przeciętnie jedno dziecko, choć chciałyby mieć dwoje – przyznają autorzy opublikowanego w maju tego roku programu polityki rodzinnej firmowanego przez prezydenta RP. I rysują katastroficzną wizję przyszłości Polski, w której na utrzymanie wchodzących w wiek emerytalny roczników nie będzie komu pracować, a wyludniający się w szybkim tempie kraj będzie się pogrążać w jeszcze większej niż dzisiaj gospodarczej degrengoladzie.

Prorodzinna fikcja

Ustalenia, jakich dokonali przygotowujący dokument naukowcy, nie są odkrywcze. Wysokie koszty wychowania dzieci są jednym z istotnych czynników blokujących decyzję o posiadaniu dzieci. Młodzi ludzie obawiają się, że nie podołają finansowemu utrzymaniu potomstwa. Koszty są też przyczyną, dla której wiele rodzin nie decyduje się na posiadanie więcej niż jednego dziecka. Przeciętny miesięczny dochód rozporządzalny na osobę w rodzinach z dwójką dzieci był w 2011 r. o 23 proc. niższy od tego w rodzinach z jednym dzieckiem, proporcje w rodzinach z trójką dzieci były jeszcze gorsze – tu dochód na osobę był aż o 45 proc. niższy niż w rodzinach z jednym dzieckiem.

Konkretnych odpowiedzi na pytanie, za co utrzymać dziecko – najbardziej zajmujące dziś młodych Polaków pragnących mieć dzieci, autorzy dokumentu nie udzielili. Nie zaproponowali też realnych rozwiązań, które sprawiłyby, że młoda matka nie musiałaby przynajmniej przez jakiś czas martwić się, że po prostu nie będzie miała za co utrzymać swojego dziecka.

Posypały się jedynie ogólnikowe zapowiedzi zwolnień podatkowych, zniżek w opłatach dla rodzin wielodzietnych, zmian regulacji dotyczących czasu pracy i możliwości telepracy czy kolejne pomysły na tanie budownictwo, które – jak znamy dotychczasową praktykę – jeśli w ogóle coś dadzą, to tylko wpompowanie pieniędzy w komercyjne banki i firmy deweloperskie. Tyle że dla ludzi pracujących na umowach śmieciowych bez gwarancji, że jutro nie stracą pracy, to żadna zachęta do posiadania dzieci. Tą może być tylko żywa gotówka.

– W krótkoterminowej perspektywie zwiększeniu liczby urodzin najlepiej służy podniesienie świadczeń związanych z urodzeniem dziecka – twierdzi profesor Ella Libanowa, dyrektor Instytutu Demografii i Badań Społecznych z Kijowa. Niestety, wiedza oczywista dla demografów z zagranicy nie przekłada się nad Wisłą na realne działania. Bo to, co dziś politycy przedstawiają Polakom jako poważny program zwiększenia potencjału demograficznego, w zestawieniu z tym, co na tym polu robią bliżsi i dalsi konkurenci, zakrawa na kpinę.

Poprzednia
1 2 3 4

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?