Najnowsza interwencja Uważam Rze

Cywilizacja

Cenniejsza niż złoto

Agnieszka Niemojewska

Inwestowanie w sztukę to dziś przede wszystkim kwestia prestiżu, kreowania własnego wizerunku i bezpiecznej lokaty kapitału

Anonimowa maksyma na ołtarzu Henryka z Blois, biskupa Winchester, głosząca, że „sztuka cenniejsza niż złoto i drogie kamienie", zapisana prawdopodobnie w XII wieku i tradycyjnie rozumiana jako metafora, już od dawna, a zwłaszcza współcześnie, może być odczytywana dosłownie. Bo sztuka to dziś przede wszystkim inwestycja, fundament prężnego rynku, ze względu na specyfikę wartości dzieła artystycznego odpornego na zawirowania w świecie wielkiego kapitału, a zatem niezwykle atrakcyjnego w okresie braku stabilności w globalnych procesach ekonomicznych. Szczytne przekonanie o autonomiczności sztuki i jej estetycznego oraz duchowego wymiaru wobec przyziemnych mechanizmów rynkowych nie ma już racji bytu, przy czym perspektywy te wcale się nie wykluczają.

Targi i domy aukcyjne

Platformą największych i najbardziej spektakularnych prezentacji dawnych i najnowszych osiągnięć artystycznych są targi sztuki, jak coroczne, organizowane w czerwcu Art Basel w Bazylei, utrzymujące się na pierwszym miejscu w światowych rankingach monitorujących branżę. W tym roku w ciągu pięciu dni odwiedziło je 65 tys. zwiedzających i nabywców, transakcje opiewające na ponad milion dolarów nikogo nie zaskakiwały, a te w przedziale powyżej 10 milionów wyznaczyły aktualny poziom finansowego zaangażowania. Do szwajcarskiego miasta przybyli przedstawiciele cenionych galerii nie tylko europejskich z kilkudziesięciu państw, nie trzeba ich było, notabene, do tego zachęcać preferencyjnymi warunkami – chętnych do zdobycia choć skrawka przestrzeni wystawienniczej było znacznie więcej niż miejsca, zmieścili się tylko wybrani. Komercyjny charakter przedsięwzięcia nie umniejsza jednak jego artystycznego znaczenia, wprost przeciwnie, targi kształtują gusta i promują nowe kierunki twórczych poszukiwań.

Świątyniami sztuki nazywane są domy aukcyjne, gdzie się ją sprzedaje. Jeden z trzech potentatów tej gałęzi, cieszący się zainteresowaniem mediów Sotheby's, szczyci się rocznymi obrotami rzędu 2 miliardów dolarów i największą liczbą dzieł dawnych sprzedawanych za sumy przekraczające 100 milionów dolarów, a jego konkurenci w ostatnich latach osiągają jeszcze lepsze wyniki. W ubiegłym roku jednodniowe aukcje, na których główne domy oferowały prace artystów z przełomu XIX i XX wieku, przyniosły ponad 200 milionów dolarów każdemu z wystawców.

I nic nie zapowiada drastycznego pogorszenia tego stanu rzeczy jako pochodnej nękającego dzisiaj największe potęgi ekonomiczne kryzysu gospodarczo-finansowego. Mimo zawirowań na światowych giełdach rośnie liczba osób zamożnych, a także ich oczekiwania, wymagania i aspiracje. Rośnie więc zarazem wśród nich grupa inwestorów bacznie przyglądających się sferze, w której dzieła sztuki funkcjonują jako aktywa. Jeśli przemawia do nich magia coraz wyższych liczb, autorytet instytucjonalnej dojrzałości oraz doświadczenia, jak również elegancja i dyskretny urok wymiany, rynek pozostanie w czołówce najbardziej obiecujących. Będzie tworzył nie tylko kanon sądów i wyobrażeń o sztuce, lecz także standardy marketingu. Trzeba bowiem przyznać, iż jego placówki jako jedyne być może w pełni zasługują na zbyt często nadużywane miano galerii handlowej. Wszak tutaj sztuka jest przedmiotem handlu, sam handel zaś – sztuką.

Mały atlas rynku sztuki

Rynek sztuki ma swoją geografię i historię, która płynnie przechodzi we współczesność. Zacznijmy od nakreślenia mapy. W tym uniwersum liczą się dwa kierunki geograficzne: zachód i wschód. Kategorię zachodu należy tu rozumieć jako historycznie i w znacznym stopniu obecnie dominujące centra obrotu dziełami artystycznymi.

Palmę pierwszeństwa dzierżą ponownie – po krótkiej przerwie – Stany Zjednoczone, gdzie sztukę traktowano zawsze bardziej racjonalnie niż na Starym Kontynencie, dostrzegając w niej wartość, obok emocjonalnej, zupełnie wymierną. To w Ameryce żyje i „robi zakupy" większość najzamożniejszych kolekcjonerów. Popyt generuje rozwój infrastruktury marketingowej, ceniony amerykański marszand – by posłużyć się tym nieco już anachronicznym, ale „uszlachetniającym" określeniem – dokonuje rocznie sprzedaży na kwotę porównywalną z wartością całego polskiego rynku.

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?