Najnowsza interwencja Uważam Rze

Cywilizacja

Ubój rytualny

Paweł Zarzeczny

Termin ten ostatnio zagościł w naszych głowach, a wszystko przez starszych braci w wierze

Żydzi mają swój sposób zabijania zwierząt. Od kilku tysięcy lat. Ja bym go nazwał wylewem krwi do mózgu krowiego (to ten mózg, który nigdy nie zmienia poglądów, każda krowa tak właśnie ma!). Straszne? Jak popatrzeć na Tarantino i „Bękarty wojny", czyli skalpowanie (genialny Christopher Walz), no to śmierć łagodna raczej.

Popatrzmy bowiem na inne uboje rytualne, jakich każdy z nas naoglądał się po wielekroć. Choćby corrida! Unia jest przeciw dręczeniu zwierząt, i nie tylko Unia. Na przykład taka Szwajcaria ma prawo zwierząt (czyli królik musi mieć w klatce samiczkę), a nawet prawo roślin (to już wielki bełkot, coś takiego, że solony surowy pomidor się przy tym soleniu męczy – nie uwierzylibyście, jak wiele idiotyzmów nazbierali w tych swoich prawach Helweci, tam dziś Wilhelmowi Tellowi pozwolono by strzelać do syna, ale do jabłka to już nie!).

Ale ad rem. Corrida to przecież rytualne zabijanie, w męce straszliwej, bo najpierw byk dostaje kilkanaście szpikulców, by się wykrwawił, mamiony jest muletą, matador go dobija przed 50 tysiącami ludzi płacącymi za bilety... Jacyś faceci muszą o tym pisać książki, jakaś kobieta zaśpiewać, ktoś inny nakręcić film – bo to toreador! A to zwyczajne męczenie, udręczanie nawet zwierzęcia, które potem trafi na stół. Zamordowanego byka się nie wyrzuca. Parę lat temu jadłem takiego w Pampelunie, gdy Janek Urban nie był jeszcze trenerem Legii, tylko graczem Osasuny (trzy gole Realowi też walnął, ale w Madrycie). No, i dali nam takiego wołu na stół, na czymś w rodzaju rożna, do rąk noże niezwykle ostre i szklanice czerwonego wina. Powiem szczerze, że za takim rytualnym ubojem tęsknię i nie dostrzegam w nim niczego złego.

Nie, nie żebym nie kochał zwierząt. Mam psa, kaukaz o wadze sto kilo, wspaniała owca, i trzy koty. Ale... są zwierzęta smaczniejsze, dlatego tym daruję zdrowie.

Po co Żydom ta koszerność? Z czegoś wynika, tak jak niejedzenie świń choćby z brudu, w którym żyją, czyli z obawy słusznej całkiem przed chorobami. Żydzi wymyślili sobie, że poderżnięcie gardła to dobry sposób, by mięso za szybko się nie zepsuło. A pamiętajmy, że tradycyjnie operują na gorącu... Trzy tysiące lat temu byli już chasydzi, ale nie było lodówek.

Inne nacje też wymyśliły uboje rytualne, żeby nie tracić smaku. Na przykład Francuzi, zwani żabojadami, tymże żabkom urywają nóżki. A ślimaki to już francuska massacre. Mianowicie, żeby nie straciły smaku i świeżości, jak te koszerne żydowskie, należy je wrzucić żywe do wrzątku! A najpierw trzy dni karmić mąką, żeby oczyściły kiszki i nie zmarnowały zupy! Jak w kwietniu zbierasz winniczki, one chadzają po łąkach w parach, całują się, mnożą (jedna para to chyba 500 sztuk potomstwa), a ty je cap! I do wrzącego gara!

Oj, mamy, Europejczycy, tyle samo do zarzucenia sobie jak Żydzi – jeśli chodzi o zwierzęta. Raz byłem na polskim świniobiciu i był to raz ostatni. Gospodarz uwiązał świnię za nogę na stalowej lince. Ona płakała już od rana, nieprzypadkowo wieprzek ma mózg często większy od ludzkiego i wie, co się święci... Potem ten chłop postanowił ją – akurat zgodnie z obecnym prawem – ogłuszyć. Ale nie trafił czysto siekierą, coś jak nasi piłkarze w bramkę. I ta biedna świnia z rozoranym mózgiem biegała pół godziny po podwórku, aż padła. A gospodarz wtedy poderżnął jej gardło i zaserwował mi pyszną świeżonkę. Z wódką. Chyba dla zapomnienia.

Jesteśmy wszystkożerni i jeśli nie zjemy zwierząt, to one zjedzą nas. Prosciutto.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Intermedia

• MYŚLI I SŁOWA • BEATA SZYDŁO

Anna Czyżewska

O wynagrodzeniu bez tabu

Zdecydowana większość pracowników uznaje, że rozmowę o podwyżce powinien zainicjować szef. Polacy nie są mistrzami negocjacji. Strategia biznesowej polemiki to wizytówka przedsiębiorcy