Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Nowe fotoradary to owoc myslenia represyjnego. Wplywy z mandatow maja pomoc rzadowi zalatac coraz bardziej dziurawy budzet

Polskie drogi

Marcin Hałaś

Wakacyjna podróż byłaby w miarę przyjemna, gdyby nie to, że na każdym niemal kilometrze rząd przypomina kierowcom o podstawowych zasadach swojej filozofii: przeregulować, przycisnąć, przyłożyć

Stanąwszy przed potrzebą wyboru wakacyjnej trasy wiodącej ze Śląska nad morze, czyli de facto na przestrzał Polski, stawiam na drogi lokalne, starając się omijać główne trasy. Wybór taki wynika z trzech wzajemnie uzupełniających się motywacji. Po pierwsze: autostrady są nudne. Może pozwalają na szybką jazdę, ale mocno ograniczają możliwość obserwowania mijanego krajobrazu. Po drugie: autostrad przecinających Polskę z południa na północ (czyli od gór do Bałtyku) i z zachodu na wschód (a więc od Wrocławia do Medyki) po prostu wciąż nie ma – mimo zaklęć i koguciego tańca triumfu Platformy Obywatelskiej. Na trasie z południa na północ w połowie drogi pomiędzy Łodzią a Toruniem autostrada się „przerwie". Po trzecie wreszcie – gdyby nawet autostrada była wybudowana w całości, w grę wchodziłby czynnik ekonomiczny. Sposób kalkulacji opłat sprawia, że po uiszczeniu myta za przejazd autostradą koszty podróży samochodem mogą wzrosnąć o 50 proc., a nawet o 100 proc., jeżeli ktoś posiada auto wyposażone w instalację LPG. Co prawda, można by w ten sposób skrócić czas jazdy o jakieś cztery godziny, ale zapewne sporo kierowców doszłoby do wniosku, że taki wydatek im się nie opłaca albo też po prostu nie ma powodu, aby dać „zarobić krwiopijcom". Zwłaszcza jeżeli nie podróżujemy z małym dzieckiem, nie spieszy nam się zbytnio i lubimy oglądać Polskę z perspektywy małych miasteczek. Z pewnością lepiej przejechać przez Pojezierze Kaszubskie – Nakło nad Notecią, Mroczę, Więcbork, Sępólno Krajeńskie – niż przemknąć autostradą z Torunia do Gdańska.

Ograniczenia prędkości są w Polsce niedoszacowane. Nagminnie łamią je nie tylko zwykli kierowcy, lecz także politycy, a nawet policjanci

Gra w kotka i myszkę

Kodeks drogowy obowiązujący w Polsce sprawia, że kierowcy prowadzą z policją nieustanną grę w kotka i myszkę. Chodzi przede wszystkim o ograniczenia prędkości, które są niedoszacowane. Przestrzeganie ograniczeń i jazda z prędkością 50 km/h po wszystkich odcinkach oznaczonych znakiem D-42 (teren zabudowany) wymaga samozaparcia i cnoty niemal heroicznej. Wydaje się, że prawodawca wyszedł z podobnego założenia, jakie obowiązywało kiedyś w odniesieniu do robotników w sowieckich fabrykach: należy ustalić im płace na zbyt niskim poziomie, bo i tak będą kraść, więc resztę należnego wynagrodzenia odbiorą sobie w naturze, szabrując z zakładu produkty lub surowce. Tak więc – per analogiam – w Polsce maksymalną prędkość ustalono na zbyt niskim poziomie, zakładając, że kierowcy i tak notorycznie będą ją przekraczać o jakieś 20 km/h. Dopuszczalna prędkość nie tylko jest zbyt mała, ale także niewygodna pod względem technicznym – w większości samochodów akurat w tym momencie powinna następować zmiana biegu z trzeciego na czwarty, więc trudno na dłuższym dystansie utrzymać przepisową pięćdziesiątkę na stabilnych obrotach silnika.

Tutaj ważna uwaga: zgłaszanie postulatów zwiększenia dopuszczalnej szybkości nie jest bynajmniej wyrazem ciągot do ostrej jazdy i piractwa. Prędkość powinna być dostosowana do warunków jazdy, są więc w terenie zabudowanym odcinki wymagające jazdy 40 km/h, ale o wiele więcej jest takich, na których za bezpieczną prędkość z powodzeniem można uznać 70 km/h. Ważny jest także aspekt psychologiczny: zakaz nieżyciowy i pozbawiony tak naprawdę praktycznego uzasadnienia jest o wiele częściej łamany niż zakaz ustalony na rozsądnym poziomie. I proszę mi nie powtarzać zaklęć o tym, jak nadmierna prędkość wpływa na zwiększenie liczby wypadków. Warto zapytać, jaki wpływ na ową wypadkowość mają zbyt wysokie podatki sprawiające, że sporej grupy Polaków nie stać na kupno nowych lub kilkuletnich aut. Jeżdżą więc 15-letnimi rzęchami sprowadzonymi z Niemiec, w których ABS włącza się przy co czwartym hamowaniu.

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy