Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Protest Mlodziezy Wszechpolskiej przed lutowym wykladem Magdaleny Srody na Uniwersytecie Warszawskim

Koniec wolności na uniwersytetach

Leszek Pietrzak

Polskie uczelnie wyższe stały się trybuną do głoszenia lewicowych poglądów. Reprezentanci prawicy i narodowcy są rugowani

Nasze uniwersytety przestały być oazą wolności w debacie publicznej. Otwartość i swoboda dyskusji oraz możliwość prezentacji różnych poglądów należą do przeszłości. Najlepszą ilustracją tego, co się dzieje na polskich uniwersytetach, były czerwcowe wydarzenia na Uniwersytecie Śląskim we Wrocławiu. Wykład Zygmunta Baumana, byłego funkcjonariusza NKWD i Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, później marksistowskiego socjologa i filozofa, a dzisiaj ideowego guru nowej lewicy, miał uczcić 150-lecie niemieckiej socjaldemokracji, której założycielem był rzekomo pochodzący z Wrocławia Ferdynand Lassalle. Formalnie Baumana zaprosiły władze Uniwersytetu Wrocławskiego. Na jego wykład przybył sam prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz, aby jako gospodarz miasta uroczyście powitać prelegenta. Powitanie przerwała grupa kilkudziesięciu młodych działaczy, w sporej części sympatyków Narodowego Odrodzenia Polski (NOP), krzycząca: „Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę", „Precz z komuną", „Dutkiewicz, kogo zapraszasz" i „Norymberga dla komuny". Zachowanie intruzów najbardziej zdenerwowało prezydenta Dutkiewicza. Na jego polecenie specjalna policyjna grupa siłą usunęła protestujących. Po interwencji policji Dutkiewicz przepraszał za zdarzenie i podkreślał, że nie będzie tolerował w swoim mieście „nacjonalistycznej hołoty".

Tymczasem wrocławski incydent był jedynie skutkiem polityki polskich władz uczelnianych, z jaką od kilku lat spotykamy się na większości uniwersytetów i szkół wyższych. Ich władze od paru lat dają szansę prezentacji i dyskusji tylko jednej opcji politycznej i światopoglądowej, czyli szeroko rozumianej lewicy. Tylko ona i jej przedstawiciele zasługują na zaproszenie w uniwersyteckie progi i mogą swobodnie zabierać głos w toczących się tam debatach. Wszystko, co jest poza nurtem politycznej i światopoglądowej lewicy, nie ma szansy dojść do głosu. Władze polskich uczelni sekują prawicę. Jeszcze gorzej tratowani są przedstawiciele ruchów narodowych. Kiedy domagają się miejsca w uczelnianej debacie, prawie zawsze spotykają się z odmową władz. A gdy zechce im się przeciwko takiej dyskryminacji protestować, mogą zostać jeszcze mianowani „nacjonalistyczną hołotą". Dzisiaj w murach polskiego uniwersytetu bez żadnych przeszkód można zorganizować uroczystości 150-lecia niemieckiej socjaldemokracji, ale uczczenie w podobny sposób rocznicy narodzin polskiego ruchu narodowego jest po prostu niemożliwe.

Nie dla prawicy

O tym, że władze polskich uczelni odmawiały miejsca do debaty wszystkim spoza szeroko rozumianego nurtu lewicy, mogliśmy się w ostatnich latach przekonać wiele razy. W 2009 r. władze Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie odwołały spotkanie i wykład Paula Camerona – znanego amerykańskiego uczonego, który miał mówić o możliwości leczenia gejów i lesbijek i o swoich doświadczeniach w tym zakresie. Wskutek odmowy władz uczelni Cameron swój wykład wygłosił w znajdującym się w pobliżu uczelni domu rekolekcyjnym. Decyzję władz akademickich publicznie wychwalała za to prof. Magdalena Środa – znana ze swoich skrajnie lewicowych i bardzo kontrowersyjnych poglądów. W 2010 r. spotkania z Cameronem odwołały także władze Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, Uniwersytetu Szczecińskiego i Uniwersytetu Warszawskiego. Na UW nie pomógł nawet list protestacyjny studentów, którzy domagali się, by uczelnia respektowała prawo do akademickiej wolności słowa. Nie inaczej było na innych polskich uczelniach. W 2009 r. dziekan Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Rzeszowskiego prof. Stanisław Sagan odwołał zaplanowaną w ramach spotkań z kandydatami do Parlamentu Europejskiego dyskusję, w której miał uczestniczyć Przemysław Gosiewski, ówczesny szef Klubu Parlamentarnego PiS. Prof. Sagan zrobił to tuż przed rozpoczęciem spotkania i nie podał żadnych argumentów. W lutym 2013 r. rektor UMCS w Lublinie prof. Stanisław Michałowski zaledwie kilkanaście minut przed rozpoczęciem odwołał konferencję na temat pakietu klimatycznego, którą zorganizowały studenckie koła naukowe. Rzeczywistym powodem odwołania konferencji był udział w niej posła Solidarnej Polski Ludwika Dorna, który miał wygłosić referat pt. „Nie dla pakietu klimatycznego". Jak tłumaczył później mediom prof. Michałowski: „Istniało zagrożenie, że konferencja, która miała mieć charakter naukowy, zmieni się w debatę polityczną, podczas której reprezentowana będzie tylko jedna opcja". Organizatorzy zmuszeni byli przenieść debatę do sali konferencyjnej jednego z lubelskich hoteli. Także w lutym 2013 r. wydarzył się jeszcze jeden incydent, za to o wiele głośniejszy. Niezależne Zrzeszenie Studentów (NZS) Uniwersytetu Warszawskiego pod naciskiem władz tej uczelni musiało odwołać dyskusję pod tytułem: „Tradycja i miejsce Ruchu Narodowego w życiu publicznym". O sprawie zrobiło się naprawdę głośno, gdy grupa kilkudziesięciu polskich naukowców wystosowała w tej sprawie list otwarty, w którym zarzuciła władzom uczelni łamanie swobody dyskusji akademickiej.

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Artur Osiecki

Brexit mobilizuje regiony

Województwa chcą przyspieszyć realizację nowych programów regionalnych zarówno ze względu na zbliżający się przegląd unijny, jak i potencjalne negatywne konsekwencje wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej