Najnowsza interwencja Uważam Rze

Świat

Nieopodal centrum Kijowa powstala Mamajewa Sloboda, XVII-wieczny kozacki chutor, czyli miejsce rekreacji dla calej rodziny

Rodzinne parki rozrywki

Michał Kozak

Podczas gdy dla wielu Polaków jedyną szansą rozrywki jest weekendowa wizyta w galerii handlowej, Ukraińcy tłumnie odwiedzają powstające w ich kraju etnoparki

Większość ukraińskich parków rozrywki to jednak nie wynik planowej działalności jednego przedsiębiorcy, ale suma pomysłów wielu chętnych do zarobienia na tym biznesie. Powstają samorzutnie, jako efekt systemu zarządzania terenami publicznymi, w tym miejskimi terenami zielonymi, który zakłada, że muszą one zarabiać. Parki i skwery w ukraińskich miastach są własnością zarządzających nimi firm komunalnych. To one mają zapewnić, by były należycie zadbane, ale także – by pozostając darmowe dla mieszkańców, nie tylko zarabiały na swoje utrzymanie, ale najlepiej jeszcze przynosiły zysk. Szefowie są skrupulatnie rozliczani z wyniku finansowego. Miasta do tego interesu nie dokładają, bo i nie mają z czego. Nie obywa się oczywiście bez sowitych łapówek płaconych urzędnikom za zawarcie umowy dzierżawy terenu, ale nikt się nie skarży – wszak zyski wielokrotnie przewyższają poniesione nakłady.

W milionowym Dniepropietrowsku na wschodzie Ukrainy funkcjonują dwa gigantyczne parki rozrywki: nastawiona bardziej sportowo Wyspa Monastyrska na Dnieprze, gdzie plaża i boiska do siatkówki sąsiadują z prywatnym ogrodem zoologicznym, wesołym miasteczkiem, kilkunastoma kafejkami na świeżym powietrzu, klubem jachtowym i... cerkwią, oraz położony w ścisłym centrum miasta nastawiony głównie na dziecięcą publikę park Głoby. Oba powstały w ten sam sposób: w wyniku wielu mniejszych i większych inwestycji prywatnych przedsiębiorców. – Nasz park jest własnością komunalną, ale już dawno zrozumieliśmy, że prędzej czy później powinniśmy przejść na samofinansowanie. Tylko wtedy uda nam się zachować go dla mieszkańców w dobrym stanie – tłumaczy Borys Diedow, dyrektor parku Głoby.

Już od dwóch lat ten miejski park nie potrzebuje na utrzymanie pieniędzy z budżetu miasta. A to dzięki przekształceniu go w otwarte na propozycje inwestorów centrum rekreacyjne dla mieszkańców.

Przedsiębiorca z większymi pieniędzmi, którego stać na wystawienie letniej kawiarenki, stawia ją na wydzierżawionej od zarządu parku alejce. Ktoś inny na sztucznym jeziorku w centrum parku urządza stanowisko kupionej przez internet na Zachodzie dmuchanej kuli zorby, kilkanaście metrów dalej biznesmen z bardziej zasobnym portfelem wynajmuje chętnym rowery wodne, a jeszcze inny buduje z opon tor kartingowy. Na drugim końcu parku staje tymczasowe delfinarium, w którym oglądać można pokazy w wykonaniu morskich ssaków, a ktoś inny wystawia namiot, gdzie urządza dyskotekę.

Swoje dodaje też pozostała jeszcze z czasów sowieckich infrastruktura. Atrakcją parku Głoby jest na przykład pieczołowicie odrestaurowana kolejka dziecięca – prawdziwa wąskotorówka z budynkiem stacyjnym i wijącymi się pomiędzy alejkami torowiskami obsługiwana przez uczniów technikum kolejowego. W efekcie pozornie nieskoordynowanych, a w istocie doskonale się uzupełniających indywidualnych inwestycji bez żadnych nakładów ze strony państwa czy samorządu samorzutnie nie tylko w Dniepropietrowsku, ale i w dziesiątkach innych ukraińskich miast powstają parki rozrywki zapewniające możliwość rodzinnego wypoczynku dostosowanego do możliwości każdej kieszeni.

Złe prawo w Polsce

Niestety, w naszym kraju takie parki mają dziś małe możliwości rozwoju. Chore ustawodawstwo blokuje chętnym możliwość działania. Na Ukrainie zgoda rady miasta niezbędna jest jedynie do uzyskania na dłużej większego terenu, a wydzierżawić kawałek parkowej alejki czy placyku pod ogródek kawiarniany, karuzelę czy tymczasową muszlę koncertową można właściwie od ręki. Nad Wisłą zaś, by móc postawić cokolwiek na należącym do gminy, czyli de facto ogółu mieszkańców, terenie, potrzebna jest długotrwała i skomplikowana procedura przetargowa. Na dowód, że praktycznie przejść się przez nią nie da, wystarczy przypomnieć boje, jakie z władzami Warszawy toczyli kilka lat temu artyści chcący wystawiać i sprzedawać swoje prace na murach Starego Miasta, by w końcu skapitulować przed stołecznymi urzędnikami.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Wojciech Romański

W smoczym kręgu

Artur Osiecki

Brexit mobilizuje regiony

Województwa chcą przyspieszyć realizację nowych programów regionalnych zarówno ze względu na zbliżający się przegląd unijny, jak i potencjalne negatywne konsekwencje wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej