Najnowsza interwencja Uważam Rze

Świat

W Czechach przedsiebiorca moze liczyc na zyczliwosc urzednikow zamiast typowej w Polsce podejrzliwosci

Czeski smak wolności

Rafał Kotomski

Po kilku latach zastoju polscy przedsiębiorcy znów coraz chętniej przenoszą swoje firmy do Czech

Gdy się spotkają na przyjacielskiej pogawędce, polski i czeski biznesmen zazwyczaj chwalą to, co nie swoje. Czesi uważają, że w naszym kraju ludzie są bardziej przedsiębiorczy i mają większą żyłkę do interesów. Z kolei nam kraj południowych sąsiadów wydaje się o wiele bardziej przyjazny dla małego i średniego biznesu. Przedsiębiorca Włodzimierz Guzicki, który od 23 lat prowadzi interesy w Czechach, przestrzega jednak przed stereotypami. Jego zdaniem uogólnienia tak naprawdę niczego nie wyjaśniają. – Ekspansja gospodarcza w obie strony postępuje w sposób naturalny. Na polskim rynku pojawia się coraz więcej czeskich podmiotów, zwłaszcza w branży kolejowej i drogowej. A nasi przedsiębiorcy, szczególnie ci z południa kraju, już od lat traktują Czechy jako oczywisty kierunek rozwoju swoich firm, zbytu własnych towarów – wyjaśnia Guzicki.

Spóźnił się pan o kwadrans

Na czeskim rynku pan Włodzimierz jest obecny od samego początku, gdy w obu sąsiedzkich krajach rodził się wolny rynek po latach gospodarki socjalistycznej. Pamięta, że bardzo zdziwiła go jedna z pierwszych wizyt w urzędzie telekomunikacji w nadgranicznej Ostrawie w 1991 r. Kiedy szedł porozmawiać o założeniu telefonu stacjonarnego dla swojej firmy, spodziewał się kłopotów znanych z rodzimego gruntu. Tymczasem... – Pracownik urzędu zaczął ubolewać, że spóźniłem się dosłownie o kwadrans ze swoim wnioskiem. Pomyślałem: pewnie kolejne zapisy to już na przyszły rok. A on wyjaśnił, że gdybym przyszedł kwadrans wcześniej, telefon założyliby mi już następnego dnia! Potem zaczął dopytywać, na ilu liniach telefonicznych mi zależy. Przyznam, że bardzo pozytywnie mnie to zaskoczyło – opowiada Guzicki.

Przygodę z Czechami rozpoczynał od stworzenia sieci hurtowni budowlanych. Wieloletnie doświadczenie sprawia, że przedsiębiorca z Gliwic dziś ma znakomitą orientację na czeskim rynku. Zauważa na przykład, że wśród naszych południowych sąsiadów wciąż pokutuje dość sceptyczna opinia na temat wielu polskich produktów. – Z wyjątkiem artykułów spożywczych, które od lat są tutaj wysoko cenione. Ale odzież czy buty Czesi postrzegają często jako towary o nie najlepszej jakości. Niestety, to skutek handlowania „chińszczyzną", którą przywożą tam Polacy – zauważa Guzicki.

Jego zdaniem w Czechach można dostrzec życzliwość dla małego i średniego biznesu. Ludzie, którzy ciężką pracą dorabiają się majątków, nie są wytykani z niechęcią palcami. Wręcz przeciwnie – przedstawia się ich jako wzorzec do naśladowania. – Chociaż Czesi narzekają na swoich urzędników, podobnie jak mieszkańcy chyba każdego kraju, tam nie trzeba udowadniać, że nie jest się dwugarbnym wielbłądem. Każdy przedsiębiorca ma w skarbówce swojego opiekuna, który prowadzi jego sprawy – mówi pan Włodzimierz. – Zaliczki na podatek dochodowy płaci się na podstawie dochodów z poprzedniego roku. Gdy komuś w interesach gorzej się wiedzie, zawsze może pójść do swojego opiekuna w urzędzie skarbowym i napisać podanie o obniżenie zaliczek. Odpowiedź, jaką wówczas usłyszy, brzmi: w porządku, załatwimy to, byle tylko to, co pan deklaruje, zgadzało się później z zeznaniem podatkowym – dodaje przedsiębiorca.

W jego przekonaniu Czesi – w przeciwieństwie do Polaków – nie hołdują przedziwnej zasadzie „kapitalizm tak, kapitaliści nie". – W ich kraju z całą pewnością państwo nie kredytuje się kosztem drobnych biznesmenów. Sprawozdawczość finansową w firmie prowadzi się metodą kasową. Gdy coś zostało zafakturowane, a nie otrzymaliśmy jeszcze za to zapłaty, nie musimy odprowadzać od tej kwoty podatku. Całkiem inaczej niż u nas – zauważa Guzicki. Przestrzega jednak, by Czech nie uważać za raj dla prowadzących własne firmy. Przedsiębiorcy muszą na przykład płacić wyższe stawki za energię elektryczną. Po to, by stawki dla indywidualnych mieszkańców były wciąż dotowane przez państwo, a dzięki temu sporo niższe. Włodzimierz Guzicki, który dzisiaj zajmuje się głównie doradztwem gospodarczym, nie zauważa wprawdzie masowej ucieczki polskiego kapitału do Czech, ale rozumie tych, którzy się na to zdecydowali. Czesi jako społeczeństwo są o wiele bardziej tolerancyjni niż Polacy, a zarazem skłonni do przestrzegania zasad i obowiązujących umów.

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Anna Czyżewska

O wynagrodzeniu bez tabu

Zdecydowana większość pracowników uznaje, że rozmowę o podwyżce powinien zainicjować szef. Polacy nie są mistrzami negocjacji. Strategia biznesowej polemiki to wizytówka przedsiębiorcy

Ewa Bednarz

Kredyt z plastiku

Tylko część banków decyduje się na wydawanie przedsiębiorcom kart kredytowych. Znacznie chętniej oferują im dużo kosztowniejsze karty obciążeniowe