Najnowsza interwencja Uważam Rze

Cywilizacja

Gdybym był bogaty…

Wiesław Kot

Od pucybuta do milionera, czyli historie tuzów biznesu. Niech staną się inspiracją!

Gazety rzuciły się polecać nam lektury na wakacje. Z literatury nierzadko klasyków. Odwróćmy to. Poczytajmy o klasykach pieniądza. Te fascynujące biografie są już po polsku. Przekonują, że wielkie pieniądze to przede wszystkim wielki pomysł. Oto niektóre – dla posmakowania.

Dolar, który tryska

Weźmy Rockefellerów. Mówisz Rockefeller, myślisz – nafta. Rzadko się zdarza, by ogromna fortuna tryskała z jednego tylko źródła. Z tym że gdy John D. Rockefeller wchodził w naftowy interes około roku 1860, miał w kieszeni zaledwie kilkaset dolarów. Po pół wieku podawał w zeznaniu podatkowym, że dysponuje miliardem dolarów. Bo Rockefeller postawił na towar, który miał kolosalną przyszłość, a którym nikt się chwilowo nie interesował. No, prawie nikt. Ojciec Johna, drobny kombinator i znachor, zalecał swoim pacjentom nacieranie bolących miejsc ropą naftową, która miała koić ból... Co było bzdurą. Do ropy zraził się sam John, gdy grupa kupców wysłała go – jako zdolnego handlowca – do Pensylwanii, aby rozeznał, czy nie da się wycisnąć jakichś pieniędzy z wydobywanej tam od niedawna ropy. John zobaczył obskurne miasteczka, walące się szyby i odradził wchodzenie w ten interes. I wtedy zaszedł znaczący, choć na pozór drobny fakt.

Prawdziwymi władcami świata są ci, którzy mają skoncentrowane zasoby pieniędzy

W 1852 r. nikomu nieznany aptekarz Ignacy Łukasiewicz wytrącił z ropy naftę i tą naftą oświetlił szpital we Lwowie. Postawił pierwsze szyby na Podkarpaciu. W Stanach nie obeszło to nikogo – z wyjątkiem Rockefellera, który pchnął tam swoich wysłanników, a ci namawiali aptekarza, aby odsprzedał patent na destylację ropy. „Nie mam wiedzy na sprzedaż" – odpowiedział Łukasiewicz i w ten sposób stracił szansę zostania milionerem. Ale wysłannikom ogromnie zaimponowała iluminacja, jaką dawała lampa naftowa, i Rockefeller od razu wpadł na to, że zostanie tym, który oświetli Amerykę. Inwestował w szyby i po swojemu destylował ropę. Naftę wlewał do lamp, a produkt uboczny destylacji, benzynę, wylewał do rzeki, bo tylko zawadzała. Ropę trzeba było dostarczać na odległość dziesiątków kilometrów do destylarni, więc po cichu przekupił władze kolei i te pozwalały mu prowadzić rury wzdłuż torów. Na wspólnika obrał sobie niejakiego Henry'ego M. Flaglera z rodziny „królów whisky". Jakież było ich zdziwienie, gdy okazało się, że ropa przynosi w Ameryce większy dochód niż whisky.

W dodatku pod koniec XIX w. to właśnie na zbędną dotąd benzynę był największy popyt, bo tymczasem wynaleziono silnik spalinowy. Samochód był wówczas zabawką dla garstki snobów. Ale już czołg czy samolot – nie. A zbliżała się I wojna światowa i francuski premier Clemenceau telegrafował do amerykańskiego prezydenta Wilsona: „Kropla nafty jest dla nas tyle warta co kropla krwi". Tenże Wilson powtarzał: „Znaczenie narodu na świecie zależy od jego zasobów nafty". A nafta to był Rockefeller. Nie było drugiego takiego rodu na świecie, który na pierwszej i drugiej wojnie dorobiłby się tak jak Rockefellerowie.

Sam wielki John D. przeniósł się z prowincjonalnego Cleveland do Nowego Jorku. Adres jego flagowej firmy Standard Oil – 26, Broadway – stał się jednym z najbardziej znanych adresów w świecie biznesu. Sam zerwał z pospolitym wyglądem nafciarza. Zapuścił wąsy i kupił sobie cylinder. Cóż jednak z tego, skoro tacy Astorowie, czyli znacznie „starsze pieniądze", nie zapraszali go na przyjęcia jako pospolitego dorobkiewicza. Ale on mało się tym przejmował. Kiedy już zmonopolizował rynek ropy, postanowił dożyć setki. Prawie mu się to udało – kiedy umierał w 1937 r., do setki brakowało mu zaledwie dwóch lat.

Dzisiaj piąte już pokolenie Rockefellerów o nafcie nie wspomina słowem – chętnie za to opowiada o działalności filantropijnej, fundowanych stypendiach i kupowanych dziełach sztuki. I to oni niechętnie zapraszają na przyjęcia dorobkiewiczów, którzy zarobili miliony na produkcji komputerów.

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Andrzej Sadowski

Wolność tak, ułatwienia nie

• RAZ POD WOZEM, RAZ POD WOZEM • Dopóki rządzący w Polsce będą mówić o ułatwieniach i ulgach dla przedsiębiorców, a nie o przywróceniu wolności gospodarczej, dopóty nie wybijemy się na ekonomiczną niepodległość

Anna Czyżewska

O wynagrodzeniu bez tabu

Zdecydowana większość pracowników uznaje, że rozmowę o podwyżce powinien zainicjować szef. Polacy nie są mistrzami negocjacji. Strategia biznesowej polemiki to wizytówka przedsiębiorcy