Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Państwo nie wygra z rzemiosłem

Anna Raczyńska

Wywiad z Jerzym Bartnikiem, prezesem Związku Rzemiosła Polskiego

Dobrze radzą sobie również niektórzy stolarze. Dariusz Berger z podłódzkiego Tuszyna, który zdobył główną nagrodę na targach meblarskich w Birmingham, pracuje dla brytyjskiej rodziny królewskiej. Ostatnio wysłał kołyskę dla royal baby.

Współpraca polskich rzemieślników z dworem królewskim jest jeszcze bardziej widoczna w innej dziedzinie. W rymarstwie. Otrąbiono już, że rymarz to zawód wymarły. Tymczasem od paru lat nasi rzemieślnicy są liczącymi się producentami uprzęży dla koni. A zaczęło się od realizacji zamówienia dla królowej Elżbiety. Dziś kupuje u nas pół Europy, więc to już przemysł rzemieślniczy. Surowiec jest, umiejętności są i pozostał także ten zmysł, który określiła pani jako umiejętność wejścia w niszę. Co więcej, otworzył się także rynek wewnętrzny. Minęły czasy Gomułki, który twierdził, że konie przejedzą Polskę, bo jest ich tak dużo. Dziś koń stał się częścią przemysłu turystyczno-rekreacyjnego, więc rymarstwo odradza się błyskawicznie.

No tak, koń przestał być środkiem transportu. Wyparła go motoryzacja i teraz jest boom na blacharzy.

Z tym jest różnie. System ubezpieczeń, w którym funkcjonujemy, generuje patologie. Inicjuje szarą strefę. Jeśli po wypadku ubezpieczyciel daje wybór: albo dokonujemy naprawy samochodu w renomowanym zakładzie, albo we własnym zakresie, decyzja jest na ogół jednoznaczna. Kupuje się brakujące elementy od złodzieja lub na szrocie i zleca robotę mechanikowi, który wykona ją po godzinach i bez odprowadzania podatku. Robimy tak dlatego, że różnica między kosztem naprawy a wypłatą ubezpieczyciela zostaje w naszej kieszeni.

Jeśli patrzy się z tego punktu widzenia, trzeba uznać rzemiosło za największego „udziałowca" szarej strefy. Bo przecież kafelkarze, mechanicy, hydraulicy, a nawet krawcowe nie wystawiają nam faktur, a więc nie odprowadzają podatków od wykonanej usługi.

Tak, to prawda. Ale to nie rzemiosło generuje tę strefę, tylko klient, który dokonuje takiego wyboru. Jest to bardzo widoczne w branży remontowej. Tutaj renomowane zakłady przegrywają z szarą strefą.

Winien jest także ustawodawca, który zniósł ulgę remontową.

Tak, to jeden z największych błędów. Obciążenia rzemieślników, a więc opłaty ZUS, składka zdrowotna, podatek i tym podobne, muszą być wmontowane w mechanizmy fiskalne. Przecież minister finansów, który ma pod kontrolą budżet państwa, musi widzieć różnicę w wysokości wpływów przed majstrowaniem przy podatku VAT i po nim. A im jest on wyższy, tym większa jest szara strefa, bo 23 proc. oznacza, że jest się czym podzielić. Już w latach 20. prezydent Stanisław Wojciechowski jednym dekretem zwolnił z podatków rękodzieło i rzemiosło artystyczne. A nasza władza nakłada na nie coraz większe obciążenia. To prawda, że ci ludzie nie dają budżetowi silnego zastrzyku, bo ich produkcja to zaledwie 5–10 proc. całości, ale to oni tworzą polską markę na świecie. Budują prestiż kraju. Władza powinna więc ich hołubić, a nie gnębić. Próbowałem przekonać do innych rozwiązań ministra Rostowskiego, ale bez rezultatu. Dlatego gdy widzę, jak walczy z deficytem, to umieram ze śmiechu. Szkoda tylko, że to jest gorzki śmiech.

Jakie są rozmiary szarej strefy w rzemiośle?

Sądzę, że sięga ona 20–30 proc. To już olbrzymi obszar. W tej strukturze jesteśmy blisko Włoch.

Jak to ukrócić?

Im prostsze rozwiązania, tym łatwiejsze. Pamiętam czasy, gdy stosowano abolicję podatkową. Gdy wprowadzano bardzo proste zasady podatkowe, z którymi każdy sam sobie radził. Ale to było zawsze w tych momentach, kiedy szara strefa zaczynała się ostro rozwijać. Aby zachęcić ludzi do legalnego działania, sięgano po proste środki. A ludzie chcą działać legalnie. Chcą bezpiecznie pracować, spokojnie spać. To warunki, które stwarza władza, popychają ich ku działaniom niezgodnym z prawem. Problem w tym, że zamiast zastanawiać się nad tym, jakie regulacje spowodują zmianę postaw, władza zastanawia się tylko nad tym, jak złapać i ukarać tych, którzy omijają prawo. I tak myśli nie tylko ta władza. Tak myśli każda. Ale z takim myśleniem nikt daleko nie zajdzie. Przytoczę starą chińską przypowieść. Gdy poborcy podatkowi wracali z terenu, cesarz pytał ich, jak ludzie się zachowują. Kiedy padała odpowiedź: płaczą i płacą, cesarz przyjmował to ze spokojem. Ale gdy pewnego dnia powiedzieli: płacą i się śmieją, cesarz natychmiast zmniejszył ucisk fiskalny.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Intermedia

• MYŚLI I SŁOWA • BEATA SZYDŁO

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?