Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Państwo nie wygra z rzemiosłem

Anna Raczyńska

Wywiad z Jerzym Bartnikiem, prezesem Związku Rzemiosła Polskiego

Najwyraźniej panu też się źle z władzą rozmawia. Podziela pan ocenę związkowców?

Ten dialog wygląda dwojako. Z jednej strony wiem, że jako wiceprzewodniczący Komisji Trójstronnej ds. Społeczno-Gospodarczych mogę zawsze poprosić związki, by siadły do stołu rozmów. Z drugiej jednak wyraźnie widać, że obie strony – związkowa i rządowa – tym dialogiem pogrywają. Każdy chce być ważniejszy i każdy uważa, że sobie bez niego poradzi. Nie podejrzewam nikogo o złą wolę. To raczej brak zrozumienia, czym jest to narzędzie, i niechęć do tego, by je lepiej poznać. A przecież jest ono w kapitalizmie dobrze znane i wmontowane w europejski system. Na przykład w Danii obowiązuje od ponad 100 lat.

A jakie jest w tym miejsce pańskiego środowiska?

My, podobnie jak wszyscy pracodawcy, na tym tracimy. Dopiero pięć lat temu zauważono, że w dialogu społecznym powinni uczestniczyć również przedstawiciele zakładów zrzeszonych w naszym związku, czyli w firmach małych, zatrudniających do 10 osób. A przecież to jest około 4,5 mln ludzi. Sposób, w jaki patrzą na dialog związki i rząd, wywodzi się z czasów przemysłu państwowego. A to czas zaprzeszły. Stosunki pracy już nigdy nie będą takie jak wtedy. Dziś mamy zupełnie inny rodzaj relacji. Jestem wiceprezydentem UEAPME w Brukseli, więc wiem, jak traktuje się tam organizację zrzeszającą rzemiosło oraz małe i średnie przedsiębiorstwa. Jesteśmy ważnym partnerem w europejskim dialogu. Przygotowywane przez nas opinie są przez Komisję Europejską brane pod uwagę przy podejmowaniu decyzji. Podobnie kształtuje się współpraca w ramach Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego. Ocena proponowanych rozwiązań oraz ich skutków jest częścią składową procesu legislacji. Istnieje tam wyraźna świadomość, że każda zmiana prawna powinna być poprzedzona konsultacją z tymi środowiskami, które znają gospodarkę od bardzo praktycznej strony.

Jest taka partia, która dba o polskie rzemiosło?

W teorii deklaruje tę troskę każda. Duch jednak szybko ginie, a litera nie jest realizowana. Kiedy przychodzi moment, gdy mówimy: sprawdzam, okazuje się, że tego nie możemy, tamto się nie uda... Niedawno na spotkaniu w Kancelarii Premiera, w którym uczestniczył minister Cichocki, powiedziałem wprost, jak bardzo wkurza mnie fakt, że jeśli domagam się wprowadzenia jakichś rozwiązań, to urzędnicy mówią: to niemożliwe, tamto nierealne. I natychmiast uzasadniają swoją niemoc szeregiem odwołań do szeregu aktów prawnych. A jakie to są przepisy? W ustawie o rzemiośle zapisano, że kucharz nie jest rzemieślnikiem, bo słowo „gastronomia" pochodzi od „gastro", a więc kojarzy się z przewodem pokarmowym. To ja pytam – czy piekarz i rzeźnik to nie gastro? Czy ktoś na głowę upadł?

Kiedyś rzemieślnika gnębiły domiary, a dziś gnębią urzędnicy?

Najbardziej gnębią go mnogość i niestabilność rozwiązań prawnych. Rzemieślnik to nie jest osoba, którą stać na korzystanie z usług doradców, więc jeśli ustawodawca bez przerwy miesza w prawie, to trudno się dziwić, że żyjemy pod presją niedopełnienia jakichś obowiązków. Pod presją kary.

Rzemieślnik przegrywa z państwem?

Odwrotnie. Państwo nigdy z rzemiosłem nie wygra. Państwo ma wybór: albo wpisze się w dialog i partnerską współpracę, albo będzie mieć rzemiosło w szarej strefie. W rzemiośle jak w lustrze przegląda się społeczne zapotrzebowanie na określone rodzaje usług. I z naszej strony jest gotowość do ich wykonania, ale chcemy to robić w majestacie prawa, legalnie, a zatem bez wydumanych obciążeń podatkowych oraz niestabilnych i ograniczających przepisów.

Problem deregulacji uderzy w środowisko rzemieślników?

Nie wszyscy mogą wszystko robić. Są zawody, których nie wolno wykonywać bez odpowiednich kwalifikacji. W 2007 r. przygotowaliśmy listę zawodów, które ze względu na bezpieczeństwo życia, zdrowia, mienia wysokiej wartości oraz ochronę środowiska wymagają odpowiednich kwalifikacji. W ten sposób proponowaliśmy określony porządek. Niestety, został on przez Sejm odrzucony. Przegraliśmy 11 głosami. I ta wiadomość została przekazana przez różne media, które chwilę później informowały, że w Gdańsku z mieszkania na siódmym piętrze wypadło pięć osób, ponieważ w łazience eksplodował wadliwie zamontowany bojler grzewczy. I wszyscy oczywiście zginęli. Jak można doprowadzać państwo do takiego chaosu w XXI wieku?

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Adam Maciejewski

Polski kapitał na Kaukazie

Od 2014 r. w Armenii działa fabryka polskiej spółki Lubawa. Nawiązanie współpracy z rządem Armenii było możliwe dzięki promocji naszego przemysłu za granicą, wspieranej przez dotacje z UE

Edyta Żyła

Doradzą i przeszkolą

Znaczna część unijnych pieniędzy trafia do doradców, którzy pomagają zakładać firmy lub je rozwijać. Przedsiębiorcy mogą więc liczyć na bezpłatne szkolenia, wsparcie doświadczonych mentorów albo pomoc w przygotowaniu strategii marketingowej