Trzy zaświaty
Dzień po święcie Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, 16 sierpnia, na ekranach naszych kin pojawi się film „Maryja, matka Jezusa".
Maryja, matka Jezusa,
reż. Guido Chiesa,
Vivarto
To opowieść o macierzyństwie Marii z Nazaretu, od momentu poczęcia do osiągnięcia przez Jezusa wieku młodzieńczego. Portret matki i jej relacji z synem, wspieranej dyskretną obecnością Józefa, patriarchy, który staje z boku pomimo obowiązującej w jego rodzinie dominującej roli mężczyzny. Obraz powstał we Włoszech, wyreżyserował go Guido Chiesa. Tym razem, co zaskakujące, to nie religia jest głównym motywem tej opowieści, ale proces wychowania. Maryja jest tu przede wszystkim matką. Uczy Jezusa tego, jak rozumieć świat i drugiego człowieka, a wszystko jest tu przedstawione z kobiecego punktu widzenia. Uczłowieczona jest każda postać, którą znamy z Biblii. Reżyser zastrzega się, że taką przyziemną wizją nie zamierzał wywołać skandalu czy zgorszenia. Choć młoda Maria jest tu nawet kimś w rodzaju skandalistki, kiedy zaczyna się buntować przeciw zasadom patriarchalnego świata, którego wady coraz wyraźniej dostrzega. Zdecydowanie staje w obronie dzieci, które w tamtych czasach i w tamtych warunkach wychowywano bardzo surowo. W filmie tym jawi się nam jako jedna z pierwszych w historii kobiet-rewolucjonistek. Tytułową postać zagrała tunezyjska aktorka Nadia Khlifi, a w roli mędrca zobaczymy... Jerzego Stuhra. Na 5. Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Rzymie film kandydował do nagrody Marka Aureliusza.
Meteora,
reż. Spiros
Stathoulo-poulos,
Aurora Films
Pięć dni po premierze filmu Giudo Chiesy do naszych kin trafi grecka „Meteora", której główni bohaterowie, mnich Theodoros i zakonnica Urania, zostają rozdarci między uczuciem a powołaniem. Akcja filmu rozgrywa się w Tesalii, gdzie naprzeciwko siebie stoją dwa klasztory. Toczy się tu spokojne, ascetyczne, wypełnione pobożnością życie, jakże inne od tego, które tętni w pobliskiej dolinie. Film Spirosa Stathoulopoulosa to piękna przypowieść o wierze i tym, jak trudno w niej wytrwać, kiedy nagle pojawia się – zakazana przecież – miłość. W role grzeszników wcielili się Tamila Koulieva-Karantinaki i Theo Alexander. Scenariusz powstał w ciągu 40 dni, a cały film, wyprodukowany za bardzo małe pieniądze, nakręcono przy naturalnym świetle w zaledwie 21. „Meteora" to balansowanie między rzeczywistością a fikcją i tak też wyglądała cała produkcja, którą twórcy doprowadzili do szczęśliwego i tak udanego finału, że dziś niektórzy z nich głośno mówią o... boskiej interwencji.
Elizjum,
reż. Neill Blomkamp,
UIP
Trzeci w polecanych filmów to amerykańskie widowisko SF, które przenosi nas w zupełnie inne światy i aż do roku 2154, gdzie na sztucznej stacji „Elyzjum" żyją sobie (nie) ziemscy (już) bogacze, a cała reszta wegetuje na przeludnionej i zniszczonej Ziemi. Tylko jeden człowiek, Max, może przywrócić równowagę, ale jego życie jest zagrożone. W misji poważnie poprzeszkadza mu kobieta – sekretarz Delacourt. Na planie zdjęciowym niewątpliwie współpracowali, a na ekranie powalczą Matt Damon i Jodie Foster. I się zadzieje. I pewnie, że w 3D.