Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Eurozłodzieje

Janina Blikowska, Marek Kozubal

Złodzieje samochodów z podwarszawskiego Wołomina tworzą przestępcze miniprzedsiębiorstwa. Korzystają nawet z unijnych dotacji

Rafał R. (ps. Zając) z Wołomina to jeden z najlepszych polskich złodziei samochodów. Taką cenzurkę wystawiają mu policjanci, którzy wielokrotnie go zatrzymywali.

– To specjalista w kradzieży aut japońskich, który zresztą ma swój warsztat samochodowy. I to ceniony przez klientów – dodaje mundurowy.

Pasją „Zająca" nie było jednak naprawianie samochodów, ale ich kradzieże, a polem jego działania nie tylko Warszawa i okoliczne powiaty, lecz także zachodnia Polska i ościenne państwa – głównie Niemcy.

W ostatnich latach to właśnie tam działał „Zając" wraz ze swoją niewielką grupą. Samochody kradli we Frankfurcie. Złodzieje byli doskonale zorganizowani. – Każdy miał przypisane określone role: jedni jechali do Niemiec i szukali samochodów, drudzy je kradli, inni przewozili je do Polski. Na końcu auta trafiały do specjalnych dziupli, gdzie je legalizowano lub rozbierano na części. Grupa miała odbiorców w okolicy Poznania i Wielkopolski – opisuje oficer stołecznej samochodówki.

Unia daje na warsztat

Rok temu Rafał R. został zatrzymany. Co ciekawe, do Wołomina przyjechali też swoimi radiowozami policjanci z Niemiec. „Zając" trafił do aresztu. Kilka tygodni temu do sądu trafił akt oskarżenia w jego sprawie. Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga oskarża 10-osobową grupę z Wołomina o kradzież od jesieni 2011 r. do lipca 2012 r. co najmniej 54 samochodów. Policjanci szacują jednak, że liczba ta może być znacznie większa. Mówią nawet o 150 pojazdach.

Dotychczas „Zając" uchodził za mistrza unikania wymiaru sprawiedliwości. Już pod koniec lat 90. wydano za nim pierwsze listy gończe. Kilka lat później Rafał R. i jego kompani z Wołomina wdali się w bójkę na dyskotece w Mrągowie. Policja zatrzymała kilku napastników. Gdy „Zając" był przewożony przez mundurowych na przesłuchanie, wykorzystał ich nieuwagę i uciekł w kajdankach. W czerwcu 2006 r. kradzionym volkswagenem w czasie kolejnej ucieczki staranował radiowóz.

We wrześniu 2006 r. powinęła mu się jednak noga. Był już wówczas ścigany trzema listami gończymi. W czasie pościgu policyjnego ulicami Warszawy funkcjonariusze, aby go zatrzymać, użyli broni. Na wolność wyszedł po kilku miesiącach.

Po kolejnym jego zatrzymaniu doszło do kuriozalnej sytuacji. „Zając" wpadł w dziupli samochodowej obserwowanej przez policję, gdy chciał odebrać z niej skradzione mitsubishi lancer. Usłyszał zarzuty kradzieży samochodu i paserstwa. Właściciel dziupli przyznał, że wcześniej Rafał R. wstawił na jego posesję cztery pojazdy. Wydawało się, że nie będzie problemu z jego aresztowaniem, o co wnioskowała policja. Przeciwko niemu trwało już sześć innych śledztw, w tym dwa dotyczące udziału w zorganizowanej grupie przestępczej. Sąd w Wołominie uznał, że dowody zebrane przez funkcjonariuszy są bardzo mocne i wskazują na popełnienie przestępstwa przez złodzieja, i puścił go wolno. – Sąd uznał, że nie ma potrzeby zastosowania żadnego środka zapobiegawczego. W uzasadnieniu dodał, że Rafał R. dostał dofinansowanie z Unii Europejskiej i prowadził działalność gospodarczą – otworzył warsztat, w którym naprawiane są japońskie auta – tłumaczył policjant.

Rodzinne firmy

W tej chwili w stołecznych policyjnych bazach znajduje się około 1000 nazwisk złodziei aut. To głównie przestępcy związani z gangami wołomińskimi, praskimi i otwockimi. Niektórzy są bardzo sprawni, samochód potrafią ukraść w ciągu kilkunastu sekund.

Współcześni złodzieje samochodów mają nie tylko łamaki do zamków, ale także laptopy. Dzięki urządzeniom elektronicznym są w stanie zagłuszyć sygnał z centralnego zamka nawet w promieniu 50 metrów oraz błyskawicznie złamać kod immobilizera. Specjalne moduły „rozbrajające" elektronikę samochodów każdy może kupić przez internet na stronie rumuńskich sklepów.

– Grupy te to niekiedy całe rodziny, które żyją z kradzieży samochodów. Są tacy, którzy specjalizują się w odpowiednich markach samochodów i kradną tylko np. pojazdy francuskie albo japońskie. Mechanicy rozbierają skradziony samochód w 45 minut – opowiada policjant.

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Artur Osiecki

Brexit mobilizuje regiony

Województwa chcą przyspieszyć realizację nowych programów regionalnych zarówno ze względu na zbliżający się przegląd unijny, jak i potencjalne negatywne konsekwencje wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej

Wojciech Romański

W smoczym kręgu