Najnowsza interwencja Uważam Rze

Felietony

Czy Putin obali Tuska?

Leszek Pietrzak

Rosjanie są w stanie zrobić wszystko, jeśli w jakimś kraju zagrożona jest sprzedaż ich ropy i gazu

Niezwykle interesujące okazały się cytowane w polskich mediach wynurzenia byłego wicepremiera Bułgarii Symeona Djankowa, który do lutego 2013 r. był wicepremierem i ministrem finansów w rządzie premiera Bojki Borisowa. Djankow stwierdził, że za upadkiem jego rządu stał rosyjski Gazprom. Według polityka wszystko zaczęło się od protestów przeciwko podwyżkom cen energii, projektom wydobycia gazu z bułgarskich łupków, a także przeciw korupcji, bezrobociu i całej bułgarskiej klasie politycznej. Ale oczywiście sprawa energii i łupków były najważniejszymi hasłami demonstrantów. Zdaniem bułgarskiego wicepremiera protesty te były wspierane przez Rosjan. Zanim jednak do nich doszło, rząd Borisowa podjął negocjacje z Gazpromem w sprawie obniżenia cen rosyjskiego gazu. Miały one bowiem bezpośredni wpływ na ceny energii w Bułgarii i rząd Borysowa chciał zrobić wszystko, aby były niższe. Właśnie wówczas Gazprom ogłosił kolejną podwyżkę cen gazu, zupełnie nie zwracając uwagi na toczące się negocjacje.

Dlaczego to zrobił? Jak podkreślał Djankow, chodziło o wywołanie niepokojów społecznych, co powiodło się doskonale. Ale czekiści z Gazpromu, bezpośrednio realizujący akcję w Bułgarii, mogli liczyć na swoich dawnych kolegów, nadal pracujących w bułgarskiej bezpiece. Po kilku tygodniach masowych demonstracji rząd Borisowa upadł. Do przewrotu w Bułgarii doszło po tym, jak rząd Borisowa zdecydował się wstrzymać dwie realizowane wspólnie z Rosjanami wielkie inwestycje energetyczne, które uznał za niekorzystne dla kraju. Chodziło o elektrownię atomową Belene oraz o gazociąg Burgas – Alexandroupoli. Historia jednak jeszcze raz przechytrzyła Rosjan i trzy miesiące później w nowych wyborach w Bułgarii ponownie zwyciężyła centroprawicowa partia GERB premiera Borisowa.

Czy to, co zdarzyło się w Bułgarii, może mieć jakikolwiek związek z Polską? Owszem! Z jednego zasadniczego powodu. Rosjanie są w stanie zrobić wszystko, jeśli w jakimś kraju zagrożona jest sprzedaż ich ropy i gazu po takich cenach, jakich sobie życzą. A właśnie coś takiego wydarzyło się w ostatnim tygodniu i na pewno poważnie zaniepokoiło Kreml.  „Rzeczpospolita" obwieściła, że z odwiertu, który znajduje się w pobliżu Lęborka na Pomorzu, od ponad miesiąca jest wydobywany gaz łupkowy, co przybliża Polskę do przemysłowego wydobycia tego surowca. Putin (który politycznemu zastosowaniu rosyjskiego gazu i ropy poświęcił doktorat, obroniony w 1997 r. w petersburskim Instytucie Górnictwa) na pewno w mig pojął znaczenie takiej informacji. Zapewne jego czekiści już planują podobną akcję jak w Bułgarii, aby wywołać w naszym kraju masowe protesty, które doprowadzą do obalenia rządu. Być może nawet będą mogli liczyć na pomoc kolegów z „bratnich" polskich służb, z którymi Tusk ostatnio poważnie zadarł. Żeby tylko historia znów nie okazała się przewrotna i Tusk nie wygrał ponownie w nowych wyborach!

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Artur Osiecki

Brexit mobilizuje regiony

Województwa chcą przyspieszyć realizację nowych programów regionalnych zarówno ze względu na zbliżający się przegląd unijny, jak i potencjalne negatywne konsekwencje wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej