Najnowsza interwencja Uważam Rze

Świat

Gen. Edmund Ironside (w kapeluszu), szef brytyjskiego Sztabu Generalnego, z wizyta w Warszawie w lipcu 1939 r.

Wrześniowa zdrada aliantów

Leszek Pietrzak

Francja i Anglia jeszcze przed wybuchem wojny wiedziały, że nie udzielą Polsce pomocy militarnej. Nie zamierzały jej jednak o tym ostrzec

Francuzi i Brytyjczycy jak najdłużej utrzymywali Polaków w nadziei, że wypełnią zobowiązania sojusznicze. Kampania wrześniowa to lekcja historii, o której Polacy nigdy nie powinni zapominać.

Był 22 sierpnia 1939 r., gdy w Sztabie Generalnym francuskiej armii odbyła się niezwykle interesująca rozmowa. Głównodowodzący armii francuskiej gen. Maurice Gamelin, gen. Alphonse Georges z francuskiego Sztabu Generalnego oraz gen. Louis Faury, świeżo mianowany szef misji łącznikowej w Polsce, rozmawiali o nadchodzącej wojnie. 65-letni Faury został przywrócony do służby tylko po to, by objąć to stanowisko. Dobrze znał nasz kraj. W 1919 r. był szefem tutejszej francuskiej misji wojskowej, w czasie wojny polsko-bolszewickiej 1920 r. piastował funkcję doradcy w polskim sztabie, a potem przez siedem lat wykładał w Wyższej Szkole Wojennej w Warszawie. Foury był sympatykiem Polski i poniekąd ambasadorem jej interesów. Francuscy sztabowcy dobrze wiedzieli, że jeśli Polacy będą kogoś słuchać, to tylko jego.

Przed wyjazdem do Warszawy Faury chciał dowiedzieć się jak najwięcej o planach wojennych Francuzów. Od początku rozmowy naciskał więc na Gamelina i Georges'a, by powiedzieli, co zrobi francuska armia, gdy Polska znajdzie się w „duszącym uścisku Wehrmachtu". Pytał, jak szybko od rozpoczęcia niemieckiego ataku armia francuska przeprowadzi od Zachodu zmasowane uderzenie na Niemcy. Gen. Georges wydusił, że armia nie jest zdolna do takiej ofensywy. I dodał, że w grę mogą wchodzić jedynie działania obronne Francji i zaczepne przeciwko Niemcom, ale na bardzo niewielką skalę, a Gamelin dodał, że „potrzeba, żeby Polska trwała". Pięć dni później Faury jechał już do Warszawy i zastanawiał się, co powiedzieć generałom z polskiego Sztabu Generalnego, dla których był niekwestionowanym autorytetem i których przed laty uczył taktyki wojskowej. Miał świadomość, że ta misja będzie najtrudniejszą w jego karierze wojskowej.

Francuska niemoc

Rozmowa francuskich generałów była pierwszą zapowiedzią tego, że na Francuzów nie ma co liczyć. Stanowisko Gamelina i Georges'a nie było przypadkowe. Wynikało z analiz francuskich możliwości militarnych. Francuzi wiedzieli, że nie są w stanie wykonać zobowiązań wobec Polski. Umowa sojusznicza z 19 lutego 1921 r. zobowiązywała do wzajemnej pomocy militarnej w przypadku ataku na któregoś z jej sygnatariuszy. Sprawa pomocy została ostatecznie określona w protokole końcowym francusko-polskich rozmów sztabowych w maju 1939 r., formalnie obowiązującym dopiero od 4 września, kiedy to został podpisany protokół polityczny do istniejącej umowy sojuszniczej. Zobowiązywał on stronę francuską do rozpoczęcia ofensywy siłami lądowymi w 15. dniu od rozpoczęcia mobilizacji armii francuskiej, a do ofensywy powietrznej od chwili rozpoczęcia działań wojennych Niemiec przeciw sojusznikowi. Gdy po podpisaniu protokołu zaczęto planować francuski atak na Niemcy, sztabowcy szybko się zorientowali, że ich armii brakuje przygotowania zarówno teoretycznego, jak i doktrynalnego oraz organizacyjnego.

Rozwój planów ofensywnych na wypadek nowej wojny został zawieszony już w 1929 r. i więcej do niego nie wracano. Jeszcze gorzej wyglądała doktryna wojskowa przyjęta w latach 20., podporządkowująca piechocie jednostki pancerne i zmotoryzowane. W jej myśl mogły być one wykorzystywane tylko do wsparcia na szczeblu taktycznym. To oznaczało, że francuska armia, w przeciwieństwie do niemieckiej, nie dysponowała samodzielnymi jednostkami pancernymi, które mogłyby przeprowadzić działania na szczeblu operacyjnym. W rezultacie takiej doktryny na 89 dywizji zmobilizowanych na przełomie sierpnia i września 1939 r. jedynie dwie były pancerne. Było to o tyle zaskakujące, że armia francuska dysponowała wówczas 2900 czołgami, nie ustępując pod tym względem niemieckiej, oraz znaczną liczbą stosunkowo potężnie uzbrojonych i opancerzonych czołgów średnich typu Char B1-bis, które w bezpośrednich starciach były pojazdami lepszymi od niemieckich odpowiedników PzKfw III i PzKfw IV.

Poprzednia
1 2 3 4

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Intermedia

• MYŚLI I SŁOWA • BEATA SZYDŁO

Andrzej Sadowski

Wolność tak, ułatwienia nie

• RAZ POD WOZEM, RAZ POD WOZEM • Dopóki rządzący w Polsce będą mówić o ułatwieniach i ulgach dla przedsiębiorców, a nie o przywróceniu wolności gospodarczej, dopóty nie wybijemy się na ekonomiczną niepodległość