Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

To prawdopodobnie intryga kolegow naukowcow kosztowala dr. Piotra Obarka utrate stanowiska dziekana, nominacji profesorskiej i dobrego imienia

Zniszczyć naukowca

Mariusz Kowalewski

Współpracownik Barbary Kudryckiej na podstawie spreparowanych dowodów oskarżył olsztyńskiego naukowca o popełnienie plagiatu

Kiedy było już wiadomo, że oryginał pracy Obarka przepadł, Wroński napisał do Chomicz: „(...) To, że doktorat zaginął, to się zdarza (...) Czy któryś z recenzentów Obarka nie zatrzymał pracy? Co z »darczyńcą«, niech Pani z nim porozmawia". Kim był tajemniczy „darczyńca"? Zapytaliśmy o to samego Wrońskiego. Nie chciał z nami na ten temat rozmawiać. Zasłonił się tajemnicą dziennikarską.

Tu plagiatu nie ma

Zagadka tajemniczego darczyńcy wyjaśniła się przypadkiem kilkanaście dni temu. Piotr Obarek pozwał do sądu prof. Chomicz o naruszenie dóbr osobistych. Kobieta w odpowiedzi na pozew napisała, że „darczyńcą" był prof. Adolf Gwozdek, emerytowany pracownik Wydziału Sztuki UWM. To on, jak twierdzi w piśmie do sądu Chomicz, miał dać jej pracę Obarka, twierdząc, że naukowiec popełnił plagiat. Gwozdek twierdzi, że pracę otrzymał od prof. Obarka zaraz po obronie. – Kiedy odchodziłem z wydziału na emeryturę, postanowiłem ją przekazać uczelni, by mogli z niej korzystać studenci – opowiada. – Praca, którą przekazałem prof. Chomicz, była oprawiona w sztywną okładkę.

Pokazaliśmy Gwozdkowi dokument, który prof. Chomicz wysłała do Centralnej Komisji jako ksero oryginału pracy Obarka. – Z całą pewnością to nie jest ta praca. Przekazywałem zupełnie inny dokument – mówi prof. Gwozdek. Czy prof. Obarek został wrobiony w plagiat? – Nie wiem, ale praca wysłana do CK nie jest pracą, którą przekazałem prof. Chomicz – powtarza Gwozdek.

Oryginalna praca prof. Obarka odnalazła się w jego pracowni. Naukowiec w jej poszukiwaniu przetrząsnął całe pomieszczenie. Przekazał ją do olsztyńskiego sądu jako dowód w sprawie przeciwko prof. Chomicz. O wynikach naszego śledztwa poinformowaliśmy Centralną Komisję. – Nie wiedziałem o tym, nie wiedziałem. Nie miałem pojęcia – mówi tylko Korczala.

Niedawno „Rzeczpospolita" ujawniła, że dr hab. Wroński sam mógł popełnić plagiat. Już w grudniu 2012 r. prof. dr hab. Marek Krawczyk, rektor WUM, na którym Wroński był od 2008 r. rzecznikiem rzetelności naukowej, napisał do minister Kudryckiej, że jej współpracownik jest podejrzewany o przepisanie badań naukowych. MNiSW nie informuje o tym na swoich stronach. Minister Kudrycka nie zawiesiła też Wrońskiego w Zespole ds. Dobrych Praktyk Akademickich do czasu zakończenia postępowania. Kolejne pismo rektor WUM wysłał do Kudryckiej 26 marca 2013 r. Pisał w nim już o ustaleniach komisji. „Dr hab.

Marek Wroński dopuścił się

naruszenia dobrych zwyczajów w nauce poprzez opublikowanie w 1994–2000 serii bliźniaczych prac, z których jedna była zamieszczona w czasopiśmie polskim, wyłącznie pod jego nazwiskiem, druga zaś w czasopiśmie angielskojęzycznym, w której to pracy był jednym z wielu autorów. Wyniki opublikowane w każdej z tych prac są identyczne lub w znacznej części identyczne" – pisze rektor WUM. Poinformował też minister Kudrycką, że Wroński nie będzie już rzecznikiem rzetelności naukowej na jego uczelni. Do 31 sierpnia 2013 r., czyli do końca okresu wypowiedzenia, Wroński został przesunięty na stanowisko głównego specjalisty w bibliotece WUM. – Pojawiające się pod adresem pana dr. Wrońskiego czy też innych członków organów opiniodawczo-doradczych ministra zarzuty o naruszenie praw autorskich lub zasad etyki mogą być elementem toczącej się w środowisku debaty w sprawie efektów działalności antyplagiatowej pana dr. Wrońskiego – twierdzi rzecznik Melcer. Z kolei Wroński zarzuca komisji rektora WUM nierzetelność. Pojawiające się pod jego adresem zarzuty mają być zemstą za wojnę, którą wypowiedział nieuczciwym naukowcom.

Prócz ministerstwa o sprawie domniemanego plagiatu wie też Centralna Komisja, z którą od lat współpracuje Marek Wroński. – Dlaczego w przypadku Wrońskiego nie wysłaliście wniosku o wszczęcie jego przewodu naukowego? A w przypadku Obarka wystarczył wam anonim, by tak zrobić? – pytamy. – Każdy przypadek sprawdzamy i dopiero po weryfikacji podejmujemy decyzję. Sprawa Wrońskiego jest na biegu – zapewnia Korczala. I po chwili dodaje: – Ale z tej sprawy nic nie będzie.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy