Najnowsza interwencja Uważam Rze

Temat numeru

Tusk idzie na wojnę

Jan Piński, Rafał Otoka-Frąckiewicz

Rząd prowokuje wybuch niezadowolenia społecznego, aby ograniczyć prawa obywatelskie

Platforma Obywatelska systematycznie ogranicza prawa obywatelskie. Robi to pod przykrywką różnego rodzaju zagrożeń. Dopalacze, hazard, a przede wszystkim faszyzm i kibolizm. Wszystkie dotychczasowe „wybryki" owocujące podnoszeniem tematu ograniczenia praw obywatelskich wyglądają na ustawki inspirowane przez rząd. Po ubiegłorocznym Marszu Niepodległości w Warszawie w internecie opublikowano zdjęcia policjantów, którzy maszerują przy pochodzie i prowokują demonstrantów. Opanowanie organizatorów i sprawne siły porządkowe zapobiegły tragedii, do której by doszło, gdyby demonstranci odpowiedzieli na prowokacje policji.

Rządy prowokatorów

Do tego należy dodać ograniczenie wolności zgromadzeń i plany likwidacji referendów, aby de facto uniemożliwić odwoływanie władz lokalnych. Ponadto zielone światło, które dano narodowcom, planując na 11 listopada zorganizowanie w Warszawie lewackiego szczytu klimatycznego. Jednocześnie uchwalono prawo umożliwiające wsparcie policji przez wojsko, a jeśli to nic nie da, to przez siły międzynarodowe. Na koniec najważniejsze, czyli przymiarki do wywoływania kryzysu, aby móc np. zablokować wybory parlamentarne, co w świetle „zagrożenia faszyzmem" może zostać przyjęte ze zrozumieniem przez sporą część społeczeństwa i szerokie elity europejskie. PO wie, że jeśli przegra, to część jej liderów trafi do więzienia. Jarosław Kaczyński ponoć ułożył własną talię kart (na wzór tej amerykańskiej, z podobiznami irackich zbrodniarzy), na której jako as pik nie widnieje bynajmniej Donald Tusk, ale szef jego kancelarii Tomasz Arabski, który nieformalnie negocjował z Rosjanami szczegóły wizyty Lecha Kaczyńskiego w Smoleńsku w 2010 r. Arabski przezornie zamienił krajowy stołek na posadę ambasadora w Hiszpanii.

Tusk i jego otoczenie przez cztery lata byli genialnymi socjotechnikami. Z żenującego, pełzającego wzrostu gospodarczego na poziomie błędu statystycznego (1 proc.) uczyniono boom gospodarczy, nazywając Polskę „zieloną wyspą".

Nie musiało dojść do zadymy w Bydgoszczy, po której zaczęła się wojna z kibicami. Wystarczyło, żeby policja natychmiast zareagowała na pierwsze oznaki niesubordynacji pojedynczych kibiców, żeby stłumić zamieszki w zarodku. Tymczasem – podobnie jak w wypadku zadymy na plaży w Gdyni – czekano, aż sytuacja będzie nie do opanowania, by mieć pretekst do przykręcania śruby.

Po 1989 r. takich prowokacji polskie tajne służby przeprowadzały kilkadziesiąt. Nawet gdy kończyły się fiaskiem i publicznie obnażano ich mechanizm, nikt nie ponosił konsekwencji. Dlatego dziś prowokatorzy Tuska z tajnych służb są pewni bezkarności.

Siedem trudnych pytań

Sprawa terrorysty Brunona K., 45-letniego wykładowcy Uniwersytetu Rolniczego, miała podobny wymiar jak ostatnie prowokacje. „Udaremniono zamach na prezydenta i Sejm" – ogłosiła 20 listopada 2012 r. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego na konferencji prasowej. Ważyły się dalsze losy jej szefa Krzysztofa Bondaryka, który rozpaczliwie potrzebował sukcesu, by uniknąć dymisji. Cała sprawa, maksymalnie nagłośniona przez ABW, coraz bardziej wygląda na bezpieczniacką prowokację, a nie na modelową likwidację zagrożenia bezpieczeństwa państwa.

Jak bardzo śmierdzi sprawa Brunona K., dobitnie pokazują pytania do ABW i prokuratury przygotowane przez dziennikarzy „Dziennika Gazety Prawnej". Do tej pory nikt na nie nie odpowiedział. Warto je przypomnieć.

Pierwsze: dlaczego ABW ogłosiła sukces swojej operacji tuż po tym, jak Ministerstwo Obrony Narodowej i Ministerstwo Spraw Wewnętrznych zakończyły pracę nad ustawą ograniczającą uprawnienia tej służby?

Drugie: skoro Brunon K. był tak groźnym terrorystą i wiedziano o tym od blisko roku, to dlaczego zwlekano z jego zatrzymaniem aż do 9 listopada 2012 r.? Czy jego zatrzymanie miało wpłynąć na debatę o delegalizacji ruchów narodowych?

Poprzednia
1 2 3 4

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Ewa Bednarz

Kredyt z plastiku

Tylko część banków decyduje się na wydawanie przedsiębiorcom kart kredytowych. Znacznie chętniej oferują im dużo kosztowniejsze karty obciążeniowe

Intermedia

• MYŚLI I SŁOWA • BEATA SZYDŁO