Najnowsza interwencja Uważam Rze

Biznes

Mowa nienawiści

Rafał Otoka-Frąckiewicz

W Krakowie zatrzymano mężczyznę, który nagi jak święty turecki siedział na Grodzkiej i czytał Biblię. Nie był to kolejny happening Ruchu Palikota, nie uczestniczyła w nim też posłanka Grodzka.

Nic z tych rzeczy. Ot, jakiś miłośnik Pisma zamknął się w aucie i czytał je, by wesprzeć swą duchowość, a z powodu upału mocno się obnażył. Jedyne, za co można go ścignąć, to nieprzyzwoite zachowanie w miejscu publicznym. Za czytanie Biblii chyba nikt go nie będzie molestował. I niech chłop się cieszy, że dalekie od prawdy są opinie, iż żyjemy w komunie. Ta za kombos z Biblią i golizną odstrzeliła nie tak dawno w Korei Północnej kochankę Kim Dzong Una. Ciekawe, czy biedaczka zostanie wciągnięta na listę świętych poległych za wiarę, czy też na sztandary wezmą ją feministki, złorzecząc na pruderyjność ojców socjalizmu.

Oby podobna przyszłość nie czekała nowej miłości Waldemara Pawlaka. Chłop tak się w niej zadurzył, że nie ma czasu na partyjne spiski, o czym z radością opowiada na spotkaniach z mniej lub bardziej znanymi politykami obecny szef PSL Janusz Piechociński. Żeby się tylko biedak nie obudził z ręką w nocniku, kiedy jego stolec podgryzie jakiś młody wilczek.

Tymczasem trwa poszukiwanie źródeł przecieku w ABW, którego efektem było kilka wpisów w „Mowie nienawiści". Chłopcy są tak zdesperowani, że zaczęli sprawdzać BTS-y, z którymi łączył się mój telefon, mając nadzieję, że w ten sposób wpadną na ślad ewentualnego informatora. Panowie, to ślepy trop, czy wy ciągle siedzicie w jaskiniach i nie znacie słowa Skype? Poza tym przekażcie swojemu przełożonemu, który tymczasem ogłoszony został przez „Wprost" potencjalnym szefem ABW, że ksywa Pinokio, która go tak zdenerwowała, nie jest jakoś szczególnie obraźliwa. No, a już na bank nie bardziej niż miano Czopka, jakie nosi szef Agencji Wywiadu. Skąd takie miano? Gość w ciągu siedmiu lat pokonał dystans od porucznika do generała, robiąc dobrze każdej kolejnej władzy. Jedynie za PiS został zesłany karnie w 2006 r. na Słowację. Dzięki temu dziś w CV wpisuje sobie bez grama obciachu: Dyplomata.

Rosja powinna wziąć odpowiedzialność – to głos naszego twitterowego dyplomaty Radka Sikorskiego – za syryjski arsenał". Ponoć Putin był wyjątkowo wstrząśnięty, kiedy dotarła do niego ta informacja, a Al-Asad odwołał wieczorną kąpiel w krwi młodych dziewic. Obaj chcieli sprawdzić, kim jest ten cały Sikorski. Zaczęli grzebać w Wikipedii i wyszło im, że poucza ich facet, którego ich ludzie do spółki z Anglikami zabili w Gibraltarze 70 lat temu. Mogli się zdziwić?

No mogli. Całkiem jak Al-Asad, który dowiedział się nagle, że użył broni chemicznej przeciw własnym obywatelom. Media zalały ekrany zdjęciami martwych dzieci i sprawa wygląda na zamiecioną. Do Syrii zmierzają jednostki „wolnego świata", tymczasem z informacji dyplomatycznych wynika, że kilka dni przed atakiem chemicznym z alawickiej prowincji Latakia uprowadzono grupę kobiet i dzieci – i są to te same osoby, które można rozpoznać na filmach z masakry.

Żeby było jeszcze ciekawiej, na kilka tygodni przed incydentem brytyjski „Daily Mail" informował o planowanej przez Amerykanów prowokacji, w której użyta miała być broń chemiczna. Chcecie państwo odszukać tę informację w Internecie? Nie da rady. Została usunięta. Jeszcze w czwartek zeszłego tygodnia można było ją przeczytać w kanadyjskim serwisie Global Research, który informował o zniknięciu oryginału i prezentował jego całość. W piątek kanadyjska witryna usunęła temat ze swoich łamów. Przypadek?

Jeśli tak, to podobny do tego, który nastąpił przy okazji pierwszej wojny w Zatoce. Kiedy Saddam wjechał do Kuwejtu, nie było za bardzo powodów, dla których wspólnota międzynarodowa miałaby się wtrącać w konflikt dwóch arabskich państw.

Tym bardziej że chwilę wcześniej Saddam był zapewniany przez amerykańskich przyjaciół, że nie będą mieszać się w tę całą awanturę. Jak stwierdziła wtedy ambasador USA w Iraku pani April Glaspie: „Panie prezydencie, chcę zapewnić pana, że prezydent Bush pragnie nie tylko lepszych i głębszych stosunków z Irakiem, lecz także chciałby, żeby Irak przyczynił się do rozwoju dobrobytu na Bliskim Wschodzie. Konflikt graniczny Iraku z Kuwejtem nie interesuje Ameryki". I co? Ni stąd, ni zowąd w komisji Kongresu Stanów Zjednoczonych znalazła się nastolatka o imieniu Nayirah, która jakoby była świadkiem masakry kuwejckich noworodków wymordowanych przez ludzi Saddama. Świat zagrzmiał z oburzenia, USA zdobyły pretekst do ratowania demokracji i walki o prawa człowieka. A że po wszystkim nastolatka okazała się córką ambasadora Kuwejtu, która w chwili „masakry" mieszkała pod Waszyngtonem? Kto by się tym przejmował...

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Polacy coraz częściej kupują online. Co ich przekonuje do tej formy zakupów?

Kupujemy na potęgę. Rynek dóbr konsumenckich rozwija się dynamicznie, a my – konsumenci – podążamy za najnowszymi trendami. Kupujemy nie tylko więcej, ale i korzystając ze znacznie...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Adam Maciejewski

Polski kapitał na Kaukazie

Od 2014 r. w Armenii działa fabryka polskiej spółki Lubawa. Nawiązanie współpracy z rządem Armenii było możliwe dzięki promocji naszego przemysłu za granicą, wspieranej przez dotacje z UE

Artur Osiecki

Brexit mobilizuje regiony

Województwa chcą przyspieszyć realizację nowych programów regionalnych zarówno ze względu na zbliżający się przegląd unijny, jak i potencjalne negatywne konsekwencje wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej