Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Kradzione nie tuczy

Janina Blikowska, Marek Kozubal

Nieuczciwym księgowym nie wystarczają wysoka pensja i uznanie szefa. Nierzadko same postanawiają wypłacić sobie dodatkowe wynagrodzenie

Okazuje się, że kradzieże pieniędzy przez księgowych wcale nie należą do rzadkości. Zdaniem Beaty Pytkowskiej, członka zarządu Instytutu Studiów Podatkowych Audyt, nieuczciwość w prowadzeniu ksiąg rachunkowych nie jest niestety zjawiskiem marginalnym. – Rolą audytora, zarówno tego wewnętrznego, jak i zewnętrznego, jest w takim wypadku sprawdzenie, czy w przedsiębiorstwie istnieją i są stosowane odpowiednie procedury dotyczące obrotu kasowego. To oznacza, że należy się dokładnie przyjrzeć, kto odpowiada za zatwierdzanie dokumentów kasowych w firmie oraz dokonywanie płatności. Na przykład należy zwrócić uwagę na ewentualne wypłaty dużych zaliczek na rzecz pracowników, sprawdzić, jak długo trwa rozliczanie tych zaliczek i czy nie trafiają one na to samo konto bankowe, czyli w domyśle na konto nieuczciwego księgowego – tłumaczy Beata Pytkowska, która jest jednocześnie biegłym rewidentem.

Jej zdaniem trudnym, ale nie niemożliwym do wykrycia zjawiskiem jest fałszowanie faktur, fałszowanie potwierdzeń sald z banków lub też innych dokumentów umożliwiających wyprowadzenie pieniędzy z firmy. – W celu zdiagnozowania, czy dochodzi do takich praktyk, audytorzy powinni przeprowadzać testy służące niezależnemu potwierdzeniu stanu środków pieniężnych na rachunkach bankowych oraz rozrachunków widniejących w księgach rachunkowych – radzi Beata Pytkowska.

Zdefraudowała pieniądze uczelni

Odzyskanie skradzionych przez księgową pieniędzy wcale nie jest proste. – To droga przez mękę – mówi Marek Bykowski, rzecznik Uniwersytetu Muzycznego w Warszawie, który przed trzema laty okradła kasjerka Agnieszka D.

Kobieta pracowała na tej uczelni ponad dwa lata. W tym czasie nawet awansowała, została pracownicą działu gospodarczego. Miała się zajmować m.in. inwestycjami na uczelni. Sprawa kradzieży wyszła przez przypadek, m.in. dzięki dociekliwości samorządu studenckiego. – Otrzymaliśmy informację z kwestury, że niemal całkowicie zostały wyczerpane pieniądze przeznaczone na zasiłki oraz stypendia socjalne i naukowe – wspomina Adam Kowalski, przewodniczący samorządu studentów. Samorząd był przekonany, że z pieniędzmi jest coś nie tak. Uczelnia ma specjalny program komputerowy Chopin, w którym są rejestrowane wszystkie decyzje dotyczące wypłat zasiłków i stypendiów. I z tego programu wynikało, że w kasie nadal powinny być pieniądze na stypendia. Pracownicy uczelni skontrolowali całą dokumentację księgową i po kilku dniach stało się jasne, że od wielu miesięcy ktoś podbierał pieniądze. Trop prowadził do kasjerki Agnieszki D. Kobieta wpadła na prosty pomysł. Zlecała dostarczenie do kasy określonej sumy na stypendia lub zasiłki dla studentów. Pieniądze przywozili konwojenci z banku. Zamówiona przez Agnieszkę D. kwota była wyższa od tej, której w rzeczywistości potrzebowała na wypłaty. W dokumentach rozliczała kwotę przywiezioną z banku, a różnicę brała do kieszeni. Z wyliczeń uczelni wynikało, że wyprowadziła z kasy około 428 tys. zł. Pracownicy uniwersytetu powiadomili prokuraturę.

Kiedy defraudacja wyszła na jaw, kobieta porzuciła pracę. W kasie uczelni zostawiła m.in. notatki z zapisem nielegalnych operacji finansowych, a z historii wejść na strony internetowe w jej komputerze wynikało, że często odwiedzała m.in. portale z poradami, jak coś ukraść i nie dać się złapać albo jak wziąć kredyt i bezkarnie go nie spłacać.

Śledczy postawili Agnieszce D. zarzut przywłaszczenia dużej kwoty pieniędzy. W tej sprawie zapadł już wyrok. – Kobieta w sądzie przyznała się do winy. Wykazała skruchę, więc dostała karę w zawieszeniu – mówi Marek Bykowski, rzecznik uczelni.

Agnieszka D. w sądzie zobowiązała się, że zwróci skradzione pieniądze. Dzięki temu nie trafiła za kraty. Choć od wyroku minęło wiele miesięcy, to uczelnia nie odzyskała jeszcze ani złotówki. – Najpierw czekaliśmy na tytuł wykonawczy, potem komornik zażądał, byśmy wskazali, co ma zająć na poczet długu. Chce, by to uczelnia wskazała majątek kobiety, ale od tego jest komornik, nie my – zauważa Bykowski. Zapewne na wyegzekwowanie pieniędzy od nieuczciwej kasjerki szkoła będzie musiała jeszcze poczekać.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Anna Czyżewska

O wynagrodzeniu bez tabu

Zdecydowana większość pracowników uznaje, że rozmowę o podwyżce powinien zainicjować szef. Polacy nie są mistrzami negocjacji. Strategia biznesowej polemiki to wizytówka przedsiębiorcy