Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Chora szkoła

Roman Giertych

Chaos, przemoc, bezradność – oto problemy, z jakimi boryka się polska edukacja. Rząd nie ma żadnego pomysłu na uzdrowienie sytuacji

Pytanie o moralną i polityczną odpowiedzialność za ten stan rzeczy jest jak najbardziej na miejscu. Gdy szerzy się przestępczość, zagadnienie bezpieczeństwa wysuwa się na plan pierwszy. Nie jest to jednak jedyna dziedzina, w której resort edukacji po prostu poległ.

Od wielu lat rodzice mają wrażenie, jakby chaos zapanował w dziedzinie doboru podręczników szkolnych. Co rok nowe, coraz droższe, ale też mocno zmienione wersje trafiają na rynek, przez co niemożliwe staje się przekazywanie podręczników młodszym dzieciom przez starsze. Poważnie obciąża to budżet rodzin. I nic dziwnego, rynek podręczników przynosi wydawcom nawet 3 mld zł wpływów rocznie. Oni natomiast nie są zainteresowani wielokrotnym używaniem jednego podręcznika przez kilku uczniów. Często stosują nieuczciwe formy promocji i nacisku na nauczycieli, podobne do praktyk firm farmaceutycznych wobec lekarzy. W trakcie mojej kadencji wprowadziłem rozporządzenie, które zakazywało szkołom zmian podręczników częściej niż raz na trzy lata. Dzięki temu uczniowie mogli kupować używane książki od starszych kolegów. Nie było to na rękę wpływowemu lobby, więc jedną z pierwszych decyzji minister Hall było cofnięcie tego rozporządzenia.

W 2007 r. w wyniku moich ponadpartyjnych zabiegów uchwalona została pierwsza poważna podwyżka płac nauczycieli, kontynuowana zresztą przez rząd Donalda Tuska. Większe pieniądze na pensje wiązały się z projektem zreformowania systemu płac w nauczycielstwie. Do tego konieczna była zmiana Karty nauczyciela. Chodziło o wydłużenie czasu pracy dydaktycznej przy jednoczesnym uzależnieniu wysokości zarobków od jakości i efektów nauczania. Na podstawie tych kryteriów prof. Sylwia Sysko-Romańczuk, wiceminister edukacji w latach 2006–2007, stworzyła innowacyjny model funkcjonowania szkół. Zmiany były w zasięgu ręki, zwłaszcza że pozyskaliśmy na to wielomiliardowe środki unijne. Również ta reforma, mimo że Platforma Obywatelska początkowo deklarowała, że mniej więcej o to samo zabiega, została przez minister Hall porzucona. Do dzisiaj nic w tej sprawie nie zrobiono.

Największy sprzeciw środowisk akademickich wywołała jednak reforma programowa szkół ponadpodstawowych. Według nowych wytycznych tylko w I klasie LO ma obowiązywać kurs ogólnokształcący, natomiast w II i III profilowanie albo w kierunku humanistycznym, albo przyrodniczym.

Uczniowie mogą wybierać tylko dwa–cztery przedmioty, które obowiązują na poziomie rozszerzonym. Pozostałych natomiast praktycznie się nie uczą, ponieważ zostają one zastąpione blokami tematycznymi. Humaniści nie poszerzą swojej wiedzy w naukach ścisłych, a od tzw. umysłów ścisłych nie będzie się wymagać znajomości np. historii ojczystej. Szybko zaprotestowali nie tylko wykładowcy akademiccy, którzy słusznie uznali te projekty za szkodliwe dla dobrego wykształcenia przyszłej inteligencji, lecz także nauczyciele historii, którzy zorganizowali słynny protest głodowy w Krakowie.

Władza rodziców

Wiele problemów polskich szkół można rozwiązać tylko przy aktywnej współpracy dyrekcji i rad pedagogicznych z rodzicami. Ale rodzice się nie zaangażują, jeśli nie będą mieć świadomości, że ich głos się liczy, że zakładana współodpowiedzialność wiąże się także z realnym wpływem na kierowanie szkołami. Dlatego stopniowe zwiększanie kompetencji rad rodziców, które nastąpiło za mojej kadencji, powinno być kontynuowane. Na przykład na mocy obecnie obowiązującej ustawy o systemie oświaty kandydata na stanowisko dyrektora szkoły wyłania w drodze konkursu komisja w składzie: po trzech przedstawicieli organu prowadzącego szkołę oraz organu sprawującego nadzór pedagogiczny, po dwóch przedstawicieli rady pedagogicznej i rady rodziców oraz po jednym przedstawicielu zakładowych organizacji związkowych. Pozycja rad rodziców już na tym etapie powinna być wzmocniona np. kosztem przedstawicieli kuratorium (urzędnicy pionu rządowego) i organu prowadzącego (urzędnicy wójta, starosty lub prezydenta miasta). Warto rozważyć również wprowadzenie zapisu o możliwości odwołania dyrektora szkoły, wobec którego rada rodziców większością głosów uchwaliłaby swoiste wotum nieufności.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy