Najnowsza interwencja Uważam Rze

Świat

Gry wojenne Ameryki

Jakub Siemiątkowski

Wisząca nad Syrią groźba amerykańskiej interwencji zbrojnej zmusza do zastanowienia nad motywami bliskowschodniej polityki jedynego światowego supermocarstwa

W 1999 r. USA zdołały wmówić światu, że Slobodan Milosevic dokonuje masowych mordów na ludności albańskiej w Kosowie. Stanowiąca koronny dowód na zbrodniczość serbskiego prezydenta masakra w Raczaku okazała się wymysłem medialnym. Wspierana przez USA, mająca mafijne powiązania Wyzwoleńcza Armia Kosowa najprawdopodobniej podłożyła w tym miejscu ciała zabitych w walce bojowników. Dowodów, będących bezpośrednią przyczyną nalotów, w których zginęło ok. 1500 serbskich cywili, nikt do tej pory nie widział. Już rok później w wyniku wspieranej przez USA tzw. buldożerowej rewolucji Milosević traci władzę jako ostatni polityk regionu widzący swój kraj w rosyjskiej, a nie amerykańskiej strefie wpływów. W uniezależnionym od pokonanej Serbii Kosowie Amerykanie wybudowali największą na świecie bazę wojskową Camp Bondsteel, a w 2008 r. doprowadzili do pełnego oderwania tego regionu od kraju.

W 2003 r., w wyniku działań propagandy medialnej, sugerującej, że Saddam Husajn jest w posiadaniu broni masowego rażenia, USA znów atakują Irak. Wcześniej iracki dyktator wpuszcza do swojego kraju obserwatorów ONZ, którzy nie znajdują żadnych śladów broni chemicznej. Interwencji sprzeciwia się Rada Bezpieczeństwa ONZ, a także wiele państw świata. Ameryka atakuje mimo to. Skutki tego kroku to, według niektórych źródeł, nawet milion ofiar amerykańskiej agresji oraz wojny domowej, jaka rozpętana została w jej wyniku. Ciężko dziś uwierzyć w ówczesną retorykę obrony świata przed

nieobliczalnym tyranem i budowy demokracji w  kraju niemającym najmniejszych tradycji demokratycznych. Dziś nawet były sekretarz obrony i jeden z architektów ataku na Irak (w latach 80. spotykający się w przyjacielskiej atmosferze ze sponsorowanym przez USA Husajnem) Donald Rumsfeld przyznaje, że Irak broni masowego rażenia nie posiadał. Dzięki wojnie Amerykanom udało się za to położyć ręce na irackiej ropie i zatrzymać Husajna, który dążył do zmiany waluty płatniczej za ropę z dolara na euro.

Podobne motywy przyświecały w 2011 r. zmontowanej przez Obamę koalicji wymierzonej w Libię Muammara Kaddafiego. Afrykański przywódca popełnił niewybaczalny błąd – starał się zapewnić suwerenność swojemu krajowi poprzez uniezależnienie go od amerykańskiej waluty.

Opowieści o prawach człowieka kończą się tam, gdzie dyktator realizuje interesy Zachodu. W Bahrajnie, gdzie szyicka większość od dwóch lat walczy z opresyjną władzą prozachodniego monarchy, nie ma mowy o interwencji. Była dziennikarka CNN Amber Lyon kilka miesięcy temu przyznała, że nakazywano jej fałszowanie informacji w celu oczerniania Syrii i Iranu. Lyon zdradziła, że dzieje się to na bezpośrednie żądanie rządu USA.

Amerykanie mają także na koncie liczne kampanie manipulacji medialnych  i zamachów stanu wymierzonych w demokratycznie wybrane władze (jak to było na przykład w Iranie w 1953 r.). Wspierali także niejeden ludobójczy reżim, z Czerwonymi Khmerami Pol-Pota, którzy w cztery lata wymordowali jedną trzecią własnego narodu, na czele. Nie powinniśmy więc wątpić, że „ojczyzna wolności" jest zdolna do działań takich jak wspieranie terroryzmu czy atakowanie niepodległego kraju na podstawie sfabrykowanych dowodów.

Osamotnione Stany Zjednoczone

Syria – ostatnie doktrynalnie antysyjonistyczne państwo sąsiadujące z Izraelem – jest od 60 lat jednym z większych zagrożeń dla najbliższego sojusznika USA. Państwo Asada znajduje się w zażyłych relacjach polityczno-gospodarczych z uznawanym za największe zagrożenie dla interesów amerykańsko-izraelskich na Bliskim Wschodzie Iranem, który poprzez Syryjczyków dozbraja libański Hezbollah. Jest wreszcie Syria sojusznikiem Rosji, konkurującej z USA o wpływy również w tym regionie. Powodów, by usunąć Asada, jest więc wiele.

Analitycy na ogół są zgodni, że atak na Syrię, o ile dojdzie do skutku, będzie miał charakter punktowy. Nieskorzy do powtarzania błędów z Iraku Amerykanie będą się starali zbombardować lotniska, artylerię, strategiczne połączenia komunikacyjne. Może to w konsekwencji doprowadzić do upadku syryjskiego dykatatora, choć wcale nie jest to przesądzone. Wojska rządowe są w stałej ofensywie, ostatnio zajęły znaczące miasto Ariha w prowincji Idlib. Wszystko zależeć będzie od skali uderzenia.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy