Najnowsza interwencja Uważam Rze

Cywilizacja

Dziela Stanislawa Lema, niedoszlego lekarza, przetlumaczono na ponad 40 jezykow

Był sobie Lem

Agnieszka Niemojewska

12 września Stanisław Lem świętowałby swoje 92. urodziny. Dzień później na ekranach polskich kin zobaczymy „Kongres”

W liście wysłanym do FBI 2 września 1974 r. Philip K. Dick, jeden z najtrudniejszych i najbardziej osobliwych amerykańskich pisarzy science fiction, ostrzegał Federalne Biuro Śledcze przed szczególnym zagrożeniem. Sugerował mianowicie, że coraz popularniejszy w kręgach amerykańskich miłośników fantastyki krakowski twórca znany jako Lem nie jest w rzeczywistości osobą, a powołaną do życia przez partię komunistyczną organizacją intelektualistów, która ma na celu infiltrowanie środowiska krytyki literackiej oraz kontrolowanie swobodnej dotychczas wymiany opinii i idei w kręgu myśli fantastycznonaukowej. Dowodzić tego miała różnorodność stylistyk w utworach Lema i jego zdolności poliglotyczne. Nie wiadomo, jak rządowa agencja odniosła się do tych informacji. Już wtedy Dick uchodził za oryginała, wspomagającego swoje fantazje obfitymi porcjami środków psychoaktywnych, można więc sądzić, że jego podejrzenia poważni funkcjonariusze walczący z wrogimi wywiadami potraktowali raczej sceptycznie. Cała sprawa miałaby dzisiaj wymiar wyłącznie anegdotyczny, gdyby nie jeden jej aspekt. Otóż trudno nie zgodzić się z podstawową konkluzją Dicka, której aktualność wcale nie wygasła: Stanisław Lem to zjawisko nieprawdopodobne.

Z dziennika pokładowego: Fiasko

Wiernych czytelników Lema jako mistrza prozy fantastycznej, a zarazem filozofa, ale również jako eseisty i autora wypowiedzi o charakterze osobistym nie zaskoczył zapewne fakt, że ostatnia powieść, jaką ofiarował światu, nosiła tytuł „Fiasko" (1987) i została rychło uznana za najbardziej pesymistyczną czy też, jak chce Jerzy Jarzębski, najbardziej ponurą wśród jego utworów beletrystycznych. Przypomnijmy, że jej tematem zasadniczym jest niemożność znalezienia jakiegokolwiek skutecznego kodu pozwalającego na porozumienie się z innymi istotami myślącymi, a w rezultacie całkowite niepowodzenie w próbach nawiązania z nimi kontaktu. Byłoby nadinterpretacją twierdzić, że pisarz dał nam tu ostateczne podsumowanie własnych eksploracji intelektualnych i oczekiwania na odpowiedź ze strony ich świadków – odbiorców jego dzieł. Niemniej jednak wymowa powieści wyraźnie koresponduje z deklarowanym przez Lema głębokim rozczarowaniem zarówno pozycją osiągniętą w świecie literatury i refleksji filozoficznej, jak i nieustannie przez niego diagnozowaną kondycją człowieka i jego rzeczywistości.

Zacznijmy od tego pierwszego, czyli od rozrachunku z karierą. Stanisław Lem, urodzony w 1921 r. we Lwowie jako syn lekarza, miał również zostać lekarzem – na co niejako z obowiązku przystawał, a w każdym razie naukowcem – co było jego prawdziwym pragnieniem. Rozpoczęcie studiów politechnicznych pokrzyżował jednak wybuch II wojny światowej i sowiecka okupacja; medyczne rozpoczął, ale nigdy ich nie ukończył, bo wcześniej porwała go literatura. I to literatura dosyć specyficzna. Znacznie później, w rozmowach ze Stanisławem Beresiem, podkreślał, że korzeni jego pisarstwa nie należy szukać ani w polskim romantyzmie, ani w pozytywizmie, a więc tradycyjnych źródłach polskich postaw artystycznych, ale w tym, „co jest dwudziestowiecznym dorobkiem myślowym ludzkości". A dorobek ten był już w połowie XX stulecia imponujący i wszystko wskazywało na to, że będzie się nawarstwiać w postępie co najmniej geometrycznym. Tylko jeden typ literatury mógł ogarnąć tę obfitość, powiązać spójnie i przy tym niebanalnie kwestie etyki i kwestie techniki, bez narażania się na zarzut braku realizmu penetrować przyszłość jako rezultat teraźniejszości i przedstawiać bezkarnie wizje, do których formułowania bez konkretnych i namacalnych wyników naukowiec nie jest uprawniony – fantastyka naukowa. Pod warunkiem że oba człony tej etykiety zostaną potraktowane z równą powagą i przez pisarza, i przez jego interpretatorów. I tak niedoszły lekarz z gruntownym naukowym zapleczem oddał się z namiętnością uprawianiu fantastyki. Była to namiętność ze wszech miar nieszczęśliwa.

Poprzednia
1 2 3 4 5

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Anna Czyżewska

O wynagrodzeniu bez tabu

Zdecydowana większość pracowników uznaje, że rozmowę o podwyżce powinien zainicjować szef. Polacy nie są mistrzami negocjacji. Strategia biznesowej polemiki to wizytówka przedsiębiorcy

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?