Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Na co politycy wydają nasze pieniądze?

Patryk Hałaczkiewicz

Rządzący każdego roku zwiększają dług publiczny, czyli de facto niegospodarnie wydają to, co pożyczą na konto przyszłych pokoleń

Kto to jest polityk? Najprostsza i najbardziej właściwa odpowiedź na to pytanie brzmi: polityk to ten, kto dzieli publiczne pieniądze – mówił w 2012 r. prof. Jerzy Przystawa. Z tej jakże celnej definicji polityka wynika jednoznacznie rola Sejmu jako najważniejszej instytucji władzy państwowej: to tam dzieli się publiczne pieniądze, uchwala budżet państwa. Rząd i administracja państwowa mają jedynie sprawnie wykonywać wolę Sejmu. Przynajmniej w teorii.

Komu Kowalscy powierzają swoje pieniądze? Jakie kryteria powinni spełniać ci, którym przyznajemy prawo do decydowania o naszych finansach? Oczywiste jest, że powinni to być ludzie, do których mamy zaufanie. Żaden normalny człowiek nie powierzy swoich pieniędzy komuś, kogo nie zna, komu nie ufa. Żeby komuś zaufać, trzeba go najpierw znać. I dlatego powinniśmy wybierać posłów w systemie większościowym, opartym na jednomandatowych okręgach, gdzie wyborcy kandydatów znają. Dziś głosując na listy partyjne, wybieramy polityków anonimowych, dla nas przypadkowych – ich miejsce na liście zależy od partyjnych centrali. Mają oni zaufanie politycznych bossów, a nie wyborców.

Marszałek Dolnego Śląska na regionalny portal zamierza wydać 66 mln zł!

Jak więc wydają nasze pieniądze politycy, jak nimi zarządzają? Przekonajmy się. Najpierw polityka krajowa. Uchwalona przed miesiącem przez Sejm nowela zawiesza do końca roku sankcje nakładane na budżet po przekroczeniu tzw. pierwszego progu ostrożnościowego, gdy relacja długu publicznego do PKB przekracza 50 proc. Przewiduje też tymczasowe zawieszenie reguły wydatkowej, która mówi, że tzw. elastyczne wydatki nie mogą wzrosnąć bardziej niż o 1 proc. powyżej inflacji, co oznacza dalsze zadłużanie się naszego kraju. Na koniec pierwszego półrocza dług publiczny wyniósł ponad 888 mld zł. Takie dane podało 9 września Ministerstwo Finansów. Zadłużenie przekroczyło tym samym 55 proc. PKB, czyli tzw. drugi próg ostrożnościowy z ustawy o finansach publicznych (według szacunków BZ WBK wyniosło 55,2 proc. PKB). Od końca ubiegłego roku zadłużenie państwa zwiększyło się niemal o 47 mld zł. Tylko w drugim kwartale tego roku wzrosło o ponad 18 mld zł.

Kolejna sprawa to kwestia OFE. Rząd zadecydował, że przejmie pieniądze zgromadzone w OFE w obligacjach skarbowych. To 51,5 proc. aktywów, czyli ponad 135 mld zł. Czy te pieniądze zostaną przeznaczone na zreformowanie państwa? Oczywiście, że nie. Przejmie je ZUS, co de facto oznacza wrzucenie ich do worka bez dna. Zostaną po prostu przejedzone na bieżące potrzeby państwa.

Zejdźmy poziom niżej, do polityki lokalnej. Przykład z wyżyn partyjnych idzie w dół. W lipcu Urząd Marszałkowski Województwa Dolnośląskiego podpisał umowę z firmą, która ma stworzyć portal o Dolnym Śląsku. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że ma on kosztować 66 mln zł! Jednocześnie sytuacja budżetowa województwa jest bardzo napięta. Do tego stopnia, że wywodzący się z Platformy Obywatelskiej marszałek Rafał Jurkowlaniec zapowiedział, że będzie walczył w sądzie o 50 mln zł, które Urząd Miasta we Wrocławiu obiecał dołożyć do wschodniej obwodnicy miasta. Powodem są właśnie wątłe finanse Dolnego Śląska. Jednocześnie marszałek pozwala sobie na tak wielki wydatek. Na co mają pójść te pieniądze? Oficjalnie portal ma grupować wszelkie dane na temat regionu. Mają się tam znaleźć informacje o gospodarce, rynku pracy i wszelkie dane statystyczne – od zdigitalizowanych zasobów wszystkich uczelni wyższych z Dolnego Śląska po informacje drogowe (istniejące i planowane drogi), ortofotomapy czy dane geodezyjne. Ma to być połączenie Google z portalem samorządowym.

Na stronie 66milionow. pl, będącej próbą protestu przeciw wydatkowaniu w ten sposób publicznych pieniędzy, można przeczytać wypowiedzi ekspertów. „Taka wycena jakiegokolwiek projektu internetowego jest wzięta z kosmosu. Nie można o niej powiedzieć inaczej aniżeli absurd. To skandal, że publiczne pieniądze są w taki sposób przejadane" – komentuje Przemysław Pająk z portalu SpidersWeb. pl. I dodaje, że większość tego typu projektów najlepsi twórcy przygotowują zwykle za... jedną setną budżetu, który wyłoży Dolny Śląsk. Kolejny komentator zauważa: „Świetnym przykładem jest wykonanie ortofotomapy. Z pewnością wymaga najmu helikoptera. Albo nawet satelity. Sęk w tym, że nie wyobrażam sobie ortofotomapy, która oferowałaby rozwiązanie lepsze i bardziej użyteczne niż darmowe Google Maps".

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Anna Czyżewska

O wynagrodzeniu bez tabu

Zdecydowana większość pracowników uznaje, że rozmowę o podwyżce powinien zainicjować szef. Polacy nie są mistrzami negocjacji. Strategia biznesowej polemiki to wizytówka przedsiębiorcy