Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Przy obecnym przyroscie naturalnym za 40 lat ubedzie 8 mln Polakow

Demograficzny węzeł czy stryczek?

Marcin Hałaś

To już jasne: Polskę czeka poważny kryzys demograficzny. Czy to jeszcze węzeł, który będziemy potrafili – jako państwo i społeczeństwo – jakoś rozsupłać, czy już stryczek założony na naszą szyję?

Nie da się ukryć – problem na razie jest tylko „przegadywany", głównie przez publicystów. Rządy III RP mają tę specyfikę, że problemami, których owoce pojawią się później niż przed kolejnymi wyborami, przejmują się niewiele albo zgoła nic. Pod tym względem ich niefrasobliwość przypomina zachowanie Sowietów, topiących w Bałtyku tysiące ton broni chemicznej, która rdzewieć i „strzelać" mogła dopiero za lat kilkadziesiąt. Z podobną beztroską rządy III RP – ze szczególnym wskazaniem na gabinet Donalda Tuska – skutki swoich działań i (co równie ważne) zaniechań cedują na kolejne pokolenia. Bo przecież „po nas choćby potop" czy też raczej: po nas choćby susza (demograficzna).

To już nie futurystyczne wizje, ale twarde zapowiedzi oparte na solidnych badaniach: Polska zacznie się wyludniać. Naród polski podzielić może – takiej użyjmy metafory – los Morza Aralskiego. Kiedy komuniści skierowali wody dwóch zasilających je rzek do nawadniania pól bawełny, w ciągu 40 lat powierzchnia Morza Aralskiego skurczyła się o 80 proc. W III RP duchową rzekę zasilającą polskość usiłuje się skierować w piach, a tę zasilającą naród fizycznie – do Irlandii i na Wyspy Brytyjskie.

Nadciąga katastrofa

Do roku 2030 ludność Polski ma zmniejszyć się o milion osób, w następnym dziesięcioleciu ubędzie nam kolejne półtora miliona obywateli. W perspektywie 40 lat ubytek ludności może sięgnąć 8 milionów osób, a jeszcze bardziej przerażająca ma być struktura społeczeństwa: co najmniej siedmiu emerytów przypadających na 10 obywateli aktywnych zawodowo.

Zadziała efekt kuli śnieżnej: coraz starsze społeczeństwo będzie rodziło coraz mniej dzieci. Dla gospodarki (ale zapewne nie tylko dla gospodarki) efekt takiego stanu rzeczy będzie demolujący: niepoddany nigdy prawdziwej reformie system emerytalny się załamie, teoretycznie wypracowane świadczenia zamienią się w głodowe zasiłki.

Przyczyny nadciągającej katastrofy demograficznej są dwojakiego rodzaju. Pierwsza – natury polityczno-gospodarczej, druga – obyczajowo-cywilizacyjnej; instrumenty działania państwo posiada tylko w tej pierwszej sferze. I za brak jakichkolwiek działań w tej mierze odpowiednich ministrów rządu Tuska i samego premiera należałoby postawić pod przysłowiową ścianą. Bo cóż mamy oprócz gadki szmatki o polityce prorodzinnej, gadki tak słodkiej, że nie tylko robi się niedobrze, ale wręcz zbiera się na wymioty?

W wielu gminach – mniejszych i większych – wciąż brakuje miejsc w przedszkolach, nie mówiąc już o żłobkach. Ale to tylko wstęp. VAT na odzież dziecięcą niedawno wzrósł z 8 do 23 proc. – ponoć po to, aby wypełnić dyrektywy Unii Europejskiej, jednak w tejże Unii duże i silne państwa potrafią skutecznie się postawić, jeżeli jakaś regulacja może zagrażać strategicznym celom ich polityki. Albo więc działania prorodzinne nie są dla ekipy Tuska celem strategicznym, albo Polska duetu Donald i Radek nie jest silnym państwem. Wymieniać można dalej długo – wspomnijmy o braku prorodzinnego systemu podatkowego, czyli progresywnych ulg podatkowych: na każde kolejne dziecko większa ulga. Progresywność ulg i świadczeń powinna być zresztą podstawową zasadą efektywnej polityki prorodzinnej – na każde kolejne dziecko większe ulgi podatkowe, wyższe becikowe, na trzecie i każde kolejne dziecko także inne formy wsparcia, na przykład „wyprawkowe" wypłacane we wrześniu. Ważne jest, aby progresywny system ulg dotyczył zwłaszcza trzeciego i każdego następnego dziecka w rodzinie – bowiem dopiero trzecie dziecko zapewnia minimalny przyrost demograficzny, model 2+2 to zaledwie minimum tzw. zachowalności pokoleń.

To jest wojna!

Już słyszę krzyk: budżet nie udźwignie takich propozycji, to nierealne. Po pierwsze, podobne lamenty podnoszono, kiedy za rządów Prawa i Sprawiedliwości, z inicjatywy Ligi Polskich Rodzin, wprowadzano becikowe. I co? Budżet się nie załamał, rozwiązanie to funkcjonuje, niemniej jest już dziś tylko minimum o wielkości listka figowego, mającym skrywać brak prorodzinnych działań kolejnej ekipy. Po drugie zaś – nikt nie powiedział, że prowadzenie polityki prorodzinnej jest tanie. Wręcz przeciwne – jest bardzo kosztowne, podobnie jak prowadzenie przez państwo wojny.

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Hubert Kozieł

Czy Podesta zadławi się pizzą?

• SPISKOWA TEORIA WSZYSTKIEGO • Wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych były wielkim zwycięstwem zwolenników spiskowej teorii dziejów. Potwierdziły bowiem wiele ich tez