Najnowsza interwencja Uważam Rze

Cywilizacja

Magdalena Berus w ?Bejbi blues?, rez. Katarzyna Roslaniec

Pomniki na życzenie

Wiesław Kot

Czternaście filmów na festiwalu w Gdyni i czternaście ludzkich tragedii. Ileż tego nieszczęścia jest w stanie wytrzymać polski widz?

Już po drugiej–trzeciej projekcji widz ma ochotę się pociąć. A dzieje się tak, bo nasi twórcy spoglądają w jednym kierunku: kto w tym sezonie cierpi najmocniej? To my mu zaraz machniemy film. A wobec widza zastosuje się stary, sprawdzony szantaż emocjonalny. Nie porusza cię ludzka tragedia? Jesteś gruboskórne bydlę! Nie płaczesz na widok chorego dziecka? To z ciebie nieużyty ćwok! Nie współczujesz gejowi w katolickim kraju? Prostak i homofob! Tak zaszantażowany widz kuli ogon pod siebie i udaje, że współczuje itd. Ale jak idzie do kina, to polskie filmy omija szerokim łukiem i idzie na amerykańskie, gdzie życie nie jest tak bezwyjściowe, a ludzie nieodwołalnie skazani przez los.

Poza tym nasze kino obciążone jest tematyką „na żądanie". Reżyserzy kalkulują tak: potencjalny widz nie przyjdzie do kina na film, którego temat z niczym mu się nie kojarzy. Więc nie ma co kombinować, tylko sprawdzić, co akurat ostatnio pokazywała telewizja. Po pierwsze dlatego, iż taki ewentualny widz żyje przekonaniem, że jak telewizja czegoś nie pokazuje, to nie jest to ważne. Więc jak on już coś tam kojarzy w danym temacie z telewizji, to on na to później idzie do kina. A poza tym co czyta ten ewentualny widz? Otóż on w swojej masie czyta dwa rodzaje gazet: tygodniki z programem telewizyjnym oraz magazyny plotkarskie. Które opowiadają nie o czym innym, tylko o perypetiach postaci znanych z telewizji. I kółko się zamyka.

I nikt mi nie powie, że „Bejbi blues" Katarzyny Rosłaniec nie jest odpowiedzią na sprawę małej Madzi. Bo w filmie kompletnie postrzelona nastolatka zamyka swoje niemowlę w skrytce na bagaż na dworcu. A ona sama idzie na casting dla modelek. A że casting się przeciągnął, więc dziecko się dusi...

Film hołdowniczy

Odpryskiem tej sytuacji jest kręcenie filmu jako rodzaju hołdu. Jak Andrzej Wajda daje film o Lechu Wałęsie, to wiadomo, że powstanie pomnik. Jak może być inaczej, skoro reżyser opowiada na prawo i lewo, że jego bohater to najwybitniejszy Polak ostatnich kilku stuleci. Z takim podejściem to on w ogóle nie powinien się brać za Wałęsę, bo ma zaciemniony umysł. I stworzyć może tylko laurkę bez większej wartości. A tu już słyszymy, że ustawia się kolejka następnych bohaterów narodowych do sfilmowania: od rotmistrza Pileckiego do Czesława Niemena. W domyśle: należy im się hołd, więc powstanie dzieło wynoszące ich zasługi pod niebiosa. Tylko że tak się nie robi kina!

Jak Anglicy dawali obraz o Elżbiecie II („Królowa"), to pokazali ją raczej jako złośliwą klępę, która odmawia pośmiertnego hołdu księżnej Dianie. Bo ta pokazywała światu swój własny cyrk, który robił konkurencję staremu cyrkowi, jakim był dwór królewski. Jak kręcili film o Margaret Thatcher („Żelazna dama"), to pokazali ją w fazie, kiedy – skutkiem Alzheimera – nie pamiętała już nawet, że jej mąż nie żyje i że kiedyś była premierem. Czy po to, by zohydzić i wdeptać w glebę najwyższe osoby w państwie? Skąd! Po to, żeby pokazać głęboką, ludzką prawdę o nich. A że prawda bywa miejscami brzydka i bolesna? Trudno. Niech sobie rodzina i dwór królewski protestują do woli. Film ma poruszać, nie komplementować. Imperium Brytyjskie jakoś się od tego nie obraca w gruzy.

Nałóg smutku

A u nas tymczasem biegną sobie ponure filmy jeden za drugim. Jeszcze od biedy można zrozumieć nieszczęście, gdy zachodzi coś nagłego, a wybitnie niekorzystnego. No, bo na przykład mamy taki oto „myk" w filmie Pawła Pawlikowskiego „Ida", że sierota wychowana w zakonie niebawem ma złożyć śluby wieczyste. Jeszcze tylko wizyta u jedynej żyjącej krewnej. Owa ciotka wyjawia jej jednak, że dziewczyna jest żydowskiego pochodzenia. No i teraz rozdarcie. Z jednej strony czuje się jak najbardziej katoliczką, bo wychowanie, bo zakon itd. Ale przecież nagle spada na jej wątłe ramiona to żydowskie dziedzictwo. Czy wolno jej je odrzucić? Co by powiedzieli przodkowie, których krew płynie w jej żyłach? Nic dziwnego, że dziewczyna w smutku i w rozterce, a my razem z nią, naturalnie.

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?

Intermedia

• MYŚLI I SŁOWA • BEATA SZYDŁO