Najnowsza interwencja Uważam Rze

Cywilizacja

Ameryka per pedes

Krzysztof Jóźwiak

Niemiecki pisarz i reporter Wolfgang Büscher opisał swą pieszą wędrówkę po USA

Wolfgang Büscher,
Hartland. Pieszo
przez Amerykę,
Wydawnictwo Czarne

Ameryka – kraj olbrzymich możliwości i równie wielkich przestrzeni. Kto dziś podróżuje po tej współczesnej ziemi obiecanej na piechotę? Szaleńcy, bezdomni, włóczędzy, czasem także dziwni obcokrajowcy, tacy jak Wolfgang Büscher, niemiecki pisarz i reporter. Choć i on, zanim wyruszył w drogę, zewsząd słyszał: „Dżungla autostrad nie do przebycia, labirynty skrzyżowań, bezlitośni szeryfowie. Nikt po prostu nie porusza się po Ameryce pieszo, nawet w miastach".

Na całe szczęście autor „Hartlandu" nie zwątpił w swoje siły, spakował plecak i ruszył przed siebie, przez Dakotę, Kansas, Wielkie Równiny, aż do Teksasu, z północy na południe, wbrew utartym schematom, które jakby podświadomie nakazują ludziom przemierzać ten kraj ze wschodu na zachód, ewentualnie w kierunku dokładnie przeciwnym. Dzięki temu powstał niezwykły reporterski portret serca Stanów Zjednoczonych. Ktoś może zapytać: po co opisywać kraj, który niemal każdy dobrze zna, codziennie oglądamy go na tysiące sposobów, w telewizji, kinie, odbija się w każdym okruchu popkulturowej sieczki, jaką karmiona jest ludzkość. Ale to obraz niepełny. Serce Ameryki – środkowe stany – ma niewiele wspólnego z hollywoodzką iluzją. To kraina niezmierzonych przestrzeni, iskrzących się feerią barw prerii, samotnych farm, przydrożnych moteli i stacji benzynowych, niewyróżniających się niczym szczególnym miasteczek, rozpiętych wzdłuż kilku przecinających się prostopadle uliczek, miejsce, gdzie wciąż żyją ludzie kierujący się twardymi i prostymi regułami pierwszych osadników i pionierów, którzy właśnie stąd przed laty wyruszali na podbój Dzikiego Zachodu. Midwest, senne zaplecze dumnej Ameryki.

Mam wielką słabość do takich książek jak „Hartland", książek, w których droga jest celem samym w sobie. Tak, wiem, to twierdzenie wyświechtane, ale naprawdę trudno znaleźć w tym wypadku lepsze, bardziej adekwatne. Nietypowy sposób przemieszczania się, na który zdecydował się Büscher, pozwolił mu obserwować Amerykę z absolutnie oryginalnej perspektywy, podróżować niespiesznie (co w rozpędzonym, współczesnym świecie jest wartością nie do przecenienia), chłonąć przestrzeń, krajobraz, zatrzymać się przy każdym spotkanym człowieku i wysłuchać opowieści, którą ten nosi w sobie. Nie znam lepszego sposobu na napisanie dobrego reportażu.

Amerykanie nie ułatwiają autorowi zadania. Dla większości z nich człowiek przemierzający ich kraj na własnych nogach to ktoś, komu należy bezinteresownie pomóc. „Need a ride" – to hasło słyszy kilka razy dziennie. Z niektórych propozycji, wiedziony dziennikarską ciekawością, spontanicznie korzysta. Zwykle zostaje podrzucony do pobliskiego motelu, czasami jednak ma szansę skorzystać z gościny w zwykłym amerykańskim domu. Büscher nigdzie się nie spieszy, przed nikim nie ucieka, ma czas, aby zatrzymać się gdzieś na dłużej. Tak jak u kresu swojej długiej podróży, w meksykańskim Matamoros, kiedy po prostu siada przy ulicy i patrzy jak płynie dzień, a razem z nim mieszkańcy przygranicznego miasteczka: „Jakiś człowiek targał skrzynkę pełną krucyfiksów i figurek świętych. Młoda kobieta podniecająco niedbale myła brudną ścierką szyby samochodów. Dawano jej pieniądze za umycie czy za wyjątkowo kusą bluzkę? (...) Niektórzy jak aktorzy przygotowywali się do swoich występów, inni bezczynnie obsiadali murki, przyglądali się, paląc i czekając na coś jak ja. Na co jednak czekałem, tego nie wiedziałem, czyż nie byłem już u celu? Widziałem Amerykę, królestwo naszych czasów".

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Intermedia

• MYŚLI I SŁOWA • BEATA SZYDŁO

Wojciech Romański

W smoczym kręgu