Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Ruch Obywatelski na rzecz JOW, www.jow.pl

Zgaduj-zgadula

Artur Heliak

Forrest Gump powiedziałby, że polska ordynacja jest jak pudełko czekoladek – nigdy nie wiesz, co dostaniesz

Posłowie Gowin, Żalek i Godson znaleźli się na wylocie z partii za obronę nie tak dawnych jej pryncypiów. Jak celnie zauważył jeden z publicystów, za głoszone przez trzech dżentelmenów poglądy można było wylecieć z partii już kilka lat temu – ale nie z PO, tylko z Samoobrony!

Jeżeli nowe wybory odbędą się na starych zasadach, to po raz kolejny, głosując na sympatyczną lekarkę, znaną i lubianą zarówno przez rodziców, jak i dzieci za uczciwość, empatię i pracę po godzinach bez dodatkowego wynagrodzenia, możemy się przyczynić do zdobycia mandatu przez gburowatego wąsacza, który jako spadochroniarz nie jest w stanie podać nawet nazwy jednego klubu sportowego właściwego dla danego okręgu.

Bez zmiany ordynacji czeka nas powtórka z rozrywki. Przecież głosowanie na PiS w opinii komentatorów oraz większości samych głosujących było wsparciem państwa opiekuńczego, socjalnego. Praktyka pokazała, że Jarosław Kaczyński wolał obniżać podatki i składki rentowe. Podobnie jak Leszek Miller, szef SLD, a więc partii kojarzonej z tendencją do podwyższania poziomu fiskalizmu. Daniny na rzecz państwa najbardziej wzrosły z kolei podczas rządów największych nadziei polskiego liberalizmu – Donalda Tuska i Jacka Rostowskiego. A Janusz Palikot, jeszcze nie tak dawno dołączający do przysięgi poselskiej fakultatywne „tak mi dopomóż Bóg", twierdzący, że krzyż jest w polskiej kulturze symbolem tyle religijnym, ile narodowym, w końcu wydawca konserwatywnego tygodnika „Ozon" i obrońca przedsiębiorców, stał się absolutnym zaprzeczeniem wymienionych postaw. „Kościół w Polsce był zawsze po stronie ludu i po stronie polskości" – pisał zaledwie kilka lat temu Janusz Palikot w swoim blogu. I jeszcze PSL, dobry gospodarz... Tak świetny, że przed „gospodarskością" umowy gazowej z Rosją, którą podpisał Waldemar Pawlak, musiała nas bronić Unia Europejska.

Fiskalizm najbardziej nasilił się za rządów Donalda Tuska i Jacka Rostowskiego, nadziei polskiego liberalizmu

Biorąc pod uwagę powyższe, konia z rzędem temu, kto zgadnie, na jaki program ostatecznie głosuje. Uwzględniając dotychczasową praktykę, trudno byłoby dziś zarzucić brak logiki osobom, które będą głosować na PO, aby ostatecznie wyjaśnić katastrofę smoleńską; na Palikota, aby zwiększyć liczbę lekcji religii w szkołach; na PSL, aby zlikwidować KRUS; na SLD, aby przeprowadzić dekomunizację. Partia przed wyborami i po wyborach – jak pokazują ostatnie lata – to dwa różny byty.

To, że coś jest nie tak z naszą demokracją, zauważył ostatnio Władysław Frasyniuk. To on, wrocławska legenda „Solidarności", jako jeden z niewielu przedstawicieli „salonu" skrytykował kondycję naszej demokracji. Przyznał, że irytuje go niekompetencja rządu, ale uważa, że żadna z partii opozycyjnych nie jest w stanie zaproponować niczego lepszego. O ile ta diagnoza wydaje się dość trafna, o tyle prezentowane rozwiązanie każe powątpiewać w chęć zmieniania czegokolwiek. „Marzyłaby mi się akcja, która zwiększa frekwencję w wyborach, ale oddane głosy są nieważne – proponuje Frasyniuk. – Byłby to bardziej słyszalny głos społeczeństwa niż niepójście na wybory. »Nie« dla słabego państwa Tuska, »nie« dla zaściankowości PiS".

Aż nie chce się wierzyć, że osoba o takim doświadczeniu politycznym potrafi sobie wyobrazić w noc wyborczą skonfundowane miny liderów partyjnych, bo co prawda wygrali wybory i będą za chwilę tworzyć rząd, ale głosów nieważnych było zbyt wiele... Dobrze wiemy, że najważniejsza będzie jedna, jedyna wielkość – liczba zdobytych mandatów. I tylko to się będzie liczyć. Słuchając Frasyniuka, można odnieść wrażenie, że przekreślone karty przełożą się na zmniejszenie liczby posłów, urzędników, deficytu budżetowego, obciążeń fiskalnych itp., itd.

O tym, że tak nie będzie, wie nawet średnio rozgarnięty uczeń szkoły średniej. Nawet gdyby 90 proc. głosów nie spełniało kryterium ważności, to i tak w żaden sposób nie wpłynie to pozytywnie na aparat państwowy – ani ilościowo, ani jakościowo. A zaduma nad liczbą głosów nieważnych, o ile w ogóle taka będzie, potrwa nie dłużej niż 24 godziny. Taki sposób zmieniania rzeczywistości doprowadziłby jedynie do tego, że wybory przekształciłyby się w walkę na twarde elektoraty. A tych nie brakuje ani Platformie, ani SLD, ani PSL, ani tym bardziej Prawu i Sprawiedliwości. W wyborach na szefa PO głosów nieważnych było aż

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?

Artur Osiecki

Brexit mobilizuje regiony

Województwa chcą przyspieszyć realizację nowych programów regionalnych zarówno ze względu na zbliżający się przegląd unijny, jak i potencjalne negatywne konsekwencje wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej