Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Bezsilni i niegotowi

Leszek Pietrzak

Lobbing na rzecz zagranicznych koncernów zbrojeniowych to największa patologia w naszej armii, bo i pieniądze są największe

Znowu zrobiło się głośno wokół polskiej armii. Najpierw usłyszeliśmy o aferze związanej z przetargami w 22. Bazie Lotnictwa Taktycznego w Malborku. Miała je wygrywać firma bez jakichkolwiek uprawnień. Szef MON prawie natychmiast odwołał dowódcę bazy. Szybko jednak sprawę Malborka przykryła sprawa szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego gen. Janusza Noska, wobec którego nieoczekiwanie rozpoczęto ścieżkę dymisji. W tym wypadku okazało się, że sprawa ma dużo głębsze dno. Otóż Nosek miał być od kilku miesięcy w otwartym konflikcie z wiceministrem obrony narodowej gen. Waldemarem Skrzypczakiem. Mało tego – szef SKW odmówił wydania Skrzypczakowi certyfikatu bezpieczeństwa. Powodem miały być poważne podejrzenia o korupcję. Sprawa miała dotyczyć kontaktów wiceministra z lobbystą pracującym dla izraelskiego koncernu zbrojeniowego, który zamierzał sprzedać swoje „wyroby" polskiej armii. Na razie wiemy jedynie tyle, że śledztwo przejęła Prokuratura Okręgowa w Warszawie, a cała sprawa jest rozwojowa.

Czy lobbing na rzecz zagranicznej firmy zbrojeniowej jest czymś nowym w polskiej armii? Wcale nie. Sprzedaż i zakup broni, czyli tzw. obrót specjalny, od początku był w Polsce chory. Zaczęło się od tego, że na początku lat 90. firma nikomu nieznanego Marka D. miała zbadać kondycję polskiej zbrojeniówki i perspektywy jej rozwoju, za co wzięła ogromne pieniądze, dzięki którym Marek D. został prawdziwym biznesmenem. Potem stworzono tzw. międzyresortowy system koncesjonowania obrotu specjalnego, który sam w sobie był korupcjogenny. Bardzo często wojskowi, od których opinii zależała koncesja firmy na obrót specjalny, po odejściu na emeryturę lądowali właśnie w tych firmach. Nierzadko firmy z tej branży musiały płacić haracz służbom wojskowym za tzw. ochronę. Gdy kilkanaście lat temu nadeszły czasy dużych kontraktów na wozy bojowe, samoloty, rakiety i inne uzbrojenie dla naszej armii, lobbing na rzecz zachodnich koncernów był już potężny. Lobbowali na ich rzecz nawet ministrowie. Jeden z nich w ramach wdzięczności jeździł nawet na wycieczki do Wiednia na koszt austriackiego Steyra.

Dlatego to, co stało się ostatnio, wcale mnie nie dziwi. To jedynie dalsza część tej samej choroby polskiej armii i jej dowódców. Doświadczenia ostatnich lat mówią, że tej armii nie da się już uzdrowić. Są i będą w niej nadal patologie. Lobbing na rzecz zagranicznych koncernów zbrojeniowych jest największą z nich, bo też pieniądze są największe. Jeden ze specjalistów mówił mi kiedyś, że gdy transakcje przekraczają 1 mln dolarów, emocje naszych wojskowych i ministrów rosną. W końcu każdemu zaangażowanemu w sfinalizowanie transakcji należy się jakiś procent od jej wartości. Tak było zawsze i tak jest chyba nadal. Znacznie lepiej byłoby, gdyby resort obrony i dowódcy zajęli się podnoszeniem gotowości bojowej armii. Ostatnie rosyjsko-białoruskie manewry „Zapad 2013" powinny im to jasno uświadomić.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Edyta Żyła

Doradzą i przeszkolą

Znaczna część unijnych pieniędzy trafia do doradców, którzy pomagają zakładać firmy lub je rozwijać. Przedsiębiorcy mogą więc liczyć na bezpłatne szkolenia, wsparcie doświadczonych mentorów albo pomoc w przygotowaniu strategii marketingowej

Hubert Kozieł

Czy Podesta zadławi się pizzą?

• SPISKOWA TEORIA WSZYSTKIEGO • Wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych były wielkim zwycięstwem zwolenników spiskowej teorii dziejów. Potwierdziły bowiem wiele ich tez