Najnowsza interwencja Uważam Rze

Historia

Nawet James J. Angleton, legenda kontrwywiadu CIA, poczatkowo mial niewielka wiedze o Sowietach

Nieudacznicy z CIA

Sebastian Rybarczyk

Na drodze do zwycięstwa polskiego podziemia niepodległościowego stali nie tylko Sowieci i ich polscy kolaboranci, ale też niekompetencja nowo powstałych amerykańskich służb wywiadowczych

William Donovan, twórca i szef Biura Służb Strategicznych (OSS), przyjął dość oryginalny sposób werbowania pracowników wojennej agencji wywiadowczej. Nie oparł się na oficerach wywiadu wojskowego czy agentach FBI. Swój personel rekrutował na uniwersytetach i pośród śmietanki towarzyskiej Waszyngtonu i Nowego Jorku. Dlatego też w czasie wojny wywiad składał się z prawników, bankierów, poetów, historyków, aktorów czy archeologów. Wielu z nich wyznawało modne w salonie poglądy lewicowe, a niektórzy wręcz komunistyczne.

Powołana w czerwcu 1942 r. OSS swoje pierwsze akcje przeprowadziła na początku następnego roku. Jej struktura, a przede wszystkim filozofia działania została oparta na wzorcu brytyjskiego SOE, która była organizacją przeprowadzającą tajne akcje specjalne typu dywersyjno-sabotażowego. Dlatego klasyczny wywiad stanowił tylko margines jej funkcjonowania. Odbywał się on głownie poprzez „oficjalnych" rezydentów m.in. w Szwajcarii czy Hiszpanii, którzy czekali na chętnych do współpracy w swoich luksusowych biurach zlokalizowanych w najlepszych dzielnicach miast. Był to niewątpliwie nowatorski, ale niekoniecznie przemyślany wkład Amerykanów w sposób funkcjonowania organizacji wywiadowczych na świecie. Allen Dulles, szef takiego biura w Szwajcarii i późniejszy dyrektor CIA, jeszcze wiele lat po wojnie twierdził, że Ameryka posiada taką moc przyciągania i jest tak atrakcyjna, że wystarczy poczekać, a chętni do udzielenia informacji sami się znajdą.

Donovan, znakomity żołnierz i teoretyk wojny partyzanckiej, politycznie był mało wyrobiony i naiwny. Już w 1943 r. nawiązał bezpośrednie kontakty z NKWD, proponując szeroką współpracę m.in. poprzez otwarcie oficjalnych przedstawicielstw obu organizacji w Moskwie i w Waszyngtonie. Na przeszkodzie takiemu rozwiązaniu stanął twardo Hoover, szef FBI, który trzeźwo argumentował, że takie rozwiązanie zwiąże ręce wywiadowi USA w Moskwie, za to w Stanach ułatwi funkcjonowanie siatek sowieckich. Wiara w komunistycznego sojusznika doprowadziła OSS do bezmyślnego wspierania siatek komunistycznych we Francji oraz komunistycznej partyzantki w Jugosławii i Albanii. Do kuriozalnej sytuacji doszło w 1944 r., kiedy to OSS przejęło dokumentację antykomunistycznych oddziałów w Chorwacji i postanowił oddać ją sowieckim partnerom. Tylko strach NKWD przez prowokacją „amerykańskich imperialistów" uratował życie kilkuset osobom.

Spóźniona pomoc

Pod koniec swojej działalności OSS liczyło około 13 tys. pracowników, porozrzucanych po całej Europie zachodniej i południowej.

1 października 1945 r., w wyniku nacisków politycznych i niechęci do stworzenia scentralizowanej agencji wywiadowczej, prezydent Harry Truman rozwiązał OSS. Część pracowników trafiła do Departamentu Stanu, pozostali w liczbie ponad 9 tys. zasilili nową strukturę: Jednostkę Służby Strategicznej (SSU).

Na początku zimnej wojny Ameryka została praktycznie bez służb wywiadowczych. W czasie gdy ważyły się losy antykomunistycznego podziemia w krajach Europy Środkowo-Wschodniej, Zachód nie był gotowy na udzielenie jakiejkolwiek tajnej pomocy walczącym partyzantom. W latach 1945–1947 w czasie, gdy „dobijano" wschodnioeuropejskich antykomunistów, w Stanach Zjednoczonych trwała proceduralna debata nad przyszłością wywiadu. Na początku 1946 r. w ramach SSU powołano  Biuro Operacji Specjalnych (OSO) mające zajmować się klasycznym wywiadem i kontrwywiadem. Prezydent Truman utworzył też Grupę Centrali Wywiadu (CIG), której zadaniem była koordynacja pracy wszystkich służb wywiadowczych.

Te rozwiązania nie przyniosły oczekiwanych efektów i ostatecznie administracja zdecydowała się na przygotowanie Ustawy o bezpieczeństwie narodowym (NSAct). Uchwalona przez Kongres w 1947 r. i podpisana w lipcu przez prezydenta, powołuje Departament Obrony, Narodową Radę Bezpieczeństwa (NSC) i CIA jako organ koordynujący działania wywiadowcze. Rok później decyzją NSC OSO otrzymuje nowe zadania polegające na prowadzeniu „bezpośrednich akcji prewencyjnych, w tym sabotażu, kontrsabotażu, działań wywrotowych przeciw wrogim państwom, aż do wspierania poczynań miejscowego ruchu oporu włącznie". Jednak pierwszy szef CIA, kontradmirał Roscoe H. Hillenkoetter, uznał, że OSO nie będzie przeprowadzać tego typu akcji, gdyż przeczy to amerykańskiemu pojmowaniu gry fairplay. Jeszcze w tym samym miesiącu powołano więc do życia Biuro Koordynacji Polityki (OPC), znajdujące się faktycznie w strukturach CIA, ale kierowane przez Departament Obrony i Stanu.

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?

Anna Czyżewska

O wynagrodzeniu bez tabu

Zdecydowana większość pracowników uznaje, że rozmowę o podwyżce powinien zainicjować szef. Polacy nie są mistrzami negocjacji. Strategia biznesowej polemiki to wizytówka przedsiębiorcy