Najnowsza interwencja Uważam Rze

Świat

Ukrainscy rolnicy na zakup maszyn co roku wydaja pol miliarda dolarow. Ale to wciaz za malo, dlatego musza korzystac z przestarzalego sprzetu

Polskie kombajny na stepie

Michał Kozak

Czy zdołamy wykorzystać coraz większe zapotrzebowanie Ukraińców na maszyny rolnicze? Na pewno polscy producenci sprzętu rolniczego stają przed wielką szansą

Posiadająca największe światowe zasoby czarnoziemu Ukraina uzyskuje dziś średnio raptem 30 kwintali zboża z hektara. Ten kompromitujący poziom efektywności rolnictwa nasi sąsiedzi znad Dniepru zawdzięczają m.in. katastrofalnym brakom najprostszych maszyn rolniczych. To wielka szansa dla polskich producentów sprzętu rolniczego od dziesięcioleci nastawionych na wytwarzanie urządzeń obliczonych na wciąż niezbyt zasobne w porównaniu z Zachodem kieszenie polskich rolników.

Sowieckie kombajny już nie dają rady

Według oficjalnych statystyk ukraińscy farmerzy co roku wydają na zakup sprzętu rolniczego około pół miliarda dolarów. Jednak maszyn wciąż jest za mało. Jak się szacuje, tylko z tego powodu ukraińskie rolnictwo traci rok w rok 1,2 mld dolarów.

Poziom zabezpieczenia rolnictwa traktorami, kombajnami i inną techniką rolniczą sięga zaledwie 40–50 proc. ogólnych potrzeb. A ponad 90 proc. sprzętu potrzebuje natychmiastowej wymiany ze względu na ich zużycie.

Według szacunków ukraińskiego Ministerstwa Rolnictwa trzy czwarte kombajnów zbierających zboże na naddnieprzańskich polach ma za sobą przeszło 15 lat pracy. To maszyny zbudowane jeszcze według sowieckich projektów. Przy tym na każdą z nich przypada ponad 200 hektarów ziemi, podczas gdy jeden kombajn w Europie musi „obrobić" zaledwie 50 hektarów. Ministerstwo szacuje, że Ukraina potrzebuje w perspektywie 75 tys. kombajnów zbożowych o zróżnicowanej wydajności.

Mimo trwającego kryzysu ukraiński rynek jest coraz bardziej chłonny. Tylko w tym roku ukraińscy farmerzy i agroholdingi kupili 2,3 tys. traktorów, 1,3 tys. maszyn do obróbki gleby, 900 siewników i przeszło 500 kombajnów – według oceny ukraińskiego Ministerstwa Rolnictwa to o jedną czwartą więcej niż rok temu. Jednak maszyn rolniczych wciąż jest zbyt mało, a potrzeby z roku na rok rosną. By poprawić sytuację ze sprzętem rolniczym, Kijów przygotował program aktywizacji gospodarki na lata 2013–2014, który przewiduje wsparcie dla działających na Ukrainie firm produkujących maszyny rolnicze i farmerów chcących je kupić. Rząd chce, by co roku wymianie podlegało 15 proc. maszyn rolniczych używanych przez farmerów znad Dniepru. Liczba maszyn rolniczych, która w 2010 r. wynosiła 117 tys., już w 2015 r. miałaby wzrosnąć do 160 tys. Działające na Ukrainie firmy rolne według rządowych planów miałyby zwiększyć swój park maszynowy z 97 do 134 tys. sztuk, a indywidualne gospodarstwa rolne z 20 do 26 tys. sztuk.

Ukraiński rynek czeka, Tusk harata w gałę

Podczas gdy ukraińscy farmerzy tracą co rok gigantyczne pieniądze, bo nie mają czym pracować, polscy producenci sprzętu rolniczego duszą się na nasyconym krajowym rynku. Na dodatek niskie ceny produktów rolnych sprawiają, że polscy rolnicy mają coraz mniej środków na zakup nowoczesnego sprzętu rolniczego i jeśli już coś kupują, to najczęściej tanią tandetę.

Polskie firmy coraz wyraźniej przegrywają też na rodzimym rynku z zachodnią konkurencją. Nasze znajdujące się jeszcze w powijakach przedsiębiorstwa nie są w stanie skutecznie przeciwstawić się naporowi silnych zachodnich koncernów, które mają za sobą znacznie dłuższą historię i dysponują też znacznie większymi zasobami finansowymi, a przez to są zdecydowanie odporniejsze na kryzys. Mocno atakuje nas niemiecki przemysł maszynowy. Polscy producenci muszą więc szukać nowych rynków zbytu. Doskonałą szansą dla nich może być rynek ukraiński – tak wynika z raportu opublikowanego niedawno przez dr. inż. Przemysława Niewiadomskiego z Wydziału Inżynierii Zarządzania Politechniki Poznańskiej.

Polscy producenci sprzętu rolniczego już kilka lat temu interweniowali u premiera Donalda Tuska, prosili go o zwrócenie uwagi na ich problemy i proponowali spotkanie w tej sprawie.

„Kryzys branży maszynowej stawia wielu z polskich producentów maszyn rolniczych w trudnej sytuacji. Zmusza to przedsiębiorców do zwiększania zadłużenia i redukcji wielkości produkcji. Ograniczone zostały także inwestycje oraz wszelkie prace konstrukcyjno-wdrożeniowe, co sprawia, że nasz polski przemysł maszynowy nie jest w stanie być równie nowoczesny i konkurencyjny jak zachodni. Problemy naszej branży odbiły się również negatywnie na rynku pracy, borykając się z bieżącymi problemami, nie możemy zaproponować konkurencyjnego wynagrodzenia" – pisał w 2008 r. do premiera polskiego rządu ówczesny szef reprezentującego firmy branży Stowarzyszenia Producentów i Dystrybutorów Maszyn Rolniczych Janusz Borkowski.

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Edyta Żyła

Doradzą i przeszkolą

Znaczna część unijnych pieniędzy trafia do doradców, którzy pomagają zakładać firmy lub je rozwijać. Przedsiębiorcy mogą więc liczyć na bezpłatne szkolenia, wsparcie doświadczonych mentorów albo pomoc w przygotowaniu strategii marketingowej