Najnowsza interwencja Uważam Rze

Cywilizacja

Pazdziernik 2013 r.: ?Turbina? Adama Garnka na placu Artystow w Kielcach

Biznesmen na placu Artystów

Grzegorz Benda

Czy współczesna sztuka może inspirować biznesmena? A odwrotnie?

Powiedzenie „do trzech razy sztuka" idealnie pasuje do kolejnych prób spotkań z panem Tomaszem Tworkiem, kieleckim biznesmenem, wykradającym sobie od czasu do czasu dłuższą chwilę na ucieczkę w świat sztuki. Mój telefon zadzwonił oczywiście w najmniej odpowiednim momencie: „Mam wolne pół godziny, gdzie pan jest?". Z domu wypadłem tak, jak stałem. Pan prezes czekał na placu Grzybowskim przy swoim samochodzie.

Tomasz Tworek. Właściciel firmy DORBUD SA, prezes świętokrzyskiego Związku Pracodawców Prywatnych Lewiatan, a jednocześnie od wielu lat kolekcjoner sztuki i mecenas kultury. Kiedy połączył ze sobą te dwa światy?

– Jako dziecko chciałem być... Gomułką! (śmiech) Tak twierdzą moi rodzice. I był to mój wymysł. No cóż, małe dziecko nie rozróżnia jeszcze wartości – komunistyczne, niekomunistyczne – a Gomułka był wtedy numerem jeden, był kimś ważnym i ja też chciałem być w życiu kimś ważnym. Jestem z Kielc – urodziłem się w Kielcach, wychowałem, mieszkam, pracuję i to, co robię, też robię w Kielcach, bo to jest moje miejsce na ziemi. Aczkolwiek muszę powiedzieć, że moim drugim miejscem na ziemi, po prawie 20 latach bywania co tydzień, stała się Warszawa. Tu czuję się prawie tak jak u siebie i gdyby przyszło mi zmieniać miejsce zamieszkania, to chyba właśnie wybrałbym Warszawę. Co prawda, wkurzają mnie te korki i te wszystkie utrudnienia, ale tu nikt nigdy nie dał mi odczuć, że jestem obcy. Może dlatego że... gros warszawiaków to przyjezdni?

Kielce. Październik. Sobotnie popołudnie. Na placu Artystów (tak się nazywa, bo obok jest galeria artystów plastyków) stoi w trzech rzędach 21 żeliwnych posągów. „Ludzie z Żelaza". Pomimo psiej pogody ten plac dawno nie widział tylu kielczan. Montażu dwuipół metrowych rzeźb przez cały dzień osobiście doglądał ich twórca Zbigniew Frączkiewicz. Artysta, pochodzący ze Szklarskiej Poręby, przy akompaniamencie muzyki i z wykorzystaniem efektów świetlnych zarządzał całą akcją z kabiny specjalnie przygotowanego „Traktora z Żelaznym", a kielczanie od rana w zdumieniu oglądali rosnącą armię nagich monumentalnych posągów. Od razu je polubili.

– Taki jest człowiek XXI wieku. Czasem jak robot, poddany trybom pracy, presji czasu, wymaganiom korporacji, odarty z piękna. Musi być twardy, by przetrwać, musi być Żelazny – mówiła podczas otwarcia wystawy jej współorganizatorka, szefowa Kieleckiego Centrum Kultury, Magdalena Kusztal. W prace włączyła się też Galeria Sztuki Współczesnej „Winda", a Tomasz Tworek, pomysłodawca tego przedsięwzięcia, najbardziej dumy był z faktu, że kielczanie, idąc „Sienkiewką" i widząc posągi, tłumnie skręcali na plac Artystów. Był rok 2009.

Taka sztuka, jakie czasy

– Moja prawdziwa fascynacja sztuką zaczęła się w czasach, kiedy byłem już w miarę dojrzałym mężczyzną – wspomina Tomasz Tworek. – Mam 50 lat. Dopiero jak miałem trzydzieści parę, zacząłem się tą sztuką zajmować poważniej, bo wcześniej trzeba było załatwić te ważne dla mężczyzny sprawy. Jestem inżynierem budownictwa, technikiem budownictwa. Jak już poukładałem swoje życie zawodowe i rodzinne w taki sposób, że tu rodzina, tu dzieci, tu dom, tu firma, to wtedy obudziły się te fascynacje sztuką i myśli, że w tym domu sztuka powinna się pojawiać. No i zaczęła się pojawiać. Jeden, drugi, trzeci obraz. To był mój pomysł. Moja żona Dorota bardziej kocha świat muzyki. Gra zresztą na fortepianie. Jesteśmy takim mocno zaangażowanym małżeństwem. Razem pracujemy, razem ciągniemy firmę. To dzięki niej mam zabezpieczone tyły. Mogę sobie bujać z przodu, jak mam pewność, że z tyłu pilnują moich interesów. Mam też kuzyna, który już wcześniej był na tę sztukę nakręcony bardziej niż ja. Dzisiaj obaj jesteśmy nakręceni. Trzeba rozróżnić moją przygodę kolekcjonerską od propagowania i pokazywania sztuki – to jest drugi etap. Kolekcjonuję polską sztukę współczesną: obrazy, rzeźby. Współczesną, bo jest mi to bliskie. Ta właśnie forma przekazu, rodzaj przekazu. Taka sztuka, jakie czasy. Gusta artystyczne ewoluowały: od rzeczy prostszych po dzisiaj już bardziej skomplikowane, sztukę nowoczesną, abstrakcyjną, obiekty, instalacje. I w którymś tam momencie zobaczyłem w jakimś czasopiśmie „Żelaznych Ludzi", zestaw rzeźb Zbyszka Frączkiewicza, gigantycznych monstrualnych facetów po dwa i pół metra, z żeliwa odlani, ustawieni gdzieś w Górach Stołowych. Pomyślałem – jakież one są niesamowite, jaka siła wyrazu! Chciałbym taką rzeźbę mieć. No i po dwóch latach batalii stałem się właścicielem 12 takich dwuipół metrowych kolosów. Jak już miały przyjechać do Kielc, zacząłem się zastanawiać, co mam z nimi zrobić. Przecież nie postawię ich u siebie w ogrodzie albo przed firmą. Pomyślałem, że może warto by było je komuś pokazać. I tak powstała pierwsza wystawa i okazała się wielkim wydarzeniem w mieście, hitem. Najpierw komentarze: „Jak to, nadzy faceci z interesami na środku miasta?!". Postawiliśmy 21 takich facetów i wyglądało to nieprawdopodobnie. Jak wielka armia. Ludzie przychodzili, przyjeżdżali, robili sobie zdjęcia. Gdybyśmy postawili to dzisiaj w Warszawie, też byłoby wielkie wydarzenie, bo te rzeźby zawsze wspaniale budują przestrzeń i są fantastyczne. I tak to po raz pierwszy stałem się kuratorem wystawy. Wystawa się zwinęła, ale ludzie zaczęli pytać: „Panie prezesie, a co w przyszłym roku?".

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Ewa Bednarz

Kredyt z plastiku

Tylko część banków decyduje się na wydawanie przedsiębiorcom kart kredytowych. Znacznie chętniej oferują im dużo kosztowniejsze karty obciążeniowe