Najnowsza interwencja Uważam Rze

Cywilizacja

Niewinni zbrodniarze?

Krzysztof Jóźwiak

Wielu hitlerowców wiodło po wojnie beztroskie życie

Niemieccy naziści zostali po wojnie przykładnie ukarani – grube ryby hitlerowskiej dyktatury skazał Międzynarodowy Trybunał Wojskowy w Norymberdze, ci mniej znaczący zostali osądzeni w tzw. procesach następczych, a ci, którzy uciekli za granicę, wciąż czuli na swoim karku oddech tropiących ich ludzi Szymona Wiesenthala i izraelskiego Mossadu. Niewielu umknęło sprawiedliwości. Nic bardziej mylnego. Było dokładnie odwrotnie, o czym z wielką skrupulatnością pisze amerykański badacz Holokaustu Donald M. McKale, w swojej książce „Naziści. Na celowniku sprawiedliwości".

W Auschwitz w latach 1940–1945 służyło około 7 tys. nadzorców i nadzorczyń. Większość przeżyła wojnę. Prawdopodobnie nie więcej niż 600 z nich zostało osądzonych. W powojennych Niemczech Zachodnich przeprowadzono dochodzenie w sprawie ponad 100 tys. osób podejrzanych o zbrodnie nazistowskie. Skazano tylko 6,5 tys., z czego duża część i tak szybko wyszła na wolność. Z 4 tys. członków Einsatzgruppen, odpowiedzialnych za niezliczone zbrodnie w Polsce i w Związku Radzieckim, sprawiedliwość nie dosięgła prawie nikogo. Wszystkie te statystyki znajdziemy w książce McKale'a, ale autor przede wszystkim skupia się na konkretnych biografiach – wojennych i powojennych losach 30 nazistowskich morderców i ich współpracowników. Weźmy Franza Stangla i Aloisa Brunnera. Ten pierwszy to osławiony komendant obozów w Sobiborze i Treblince, odpowiedzialny za śmierć blisko miliona Żydów. Mimo że od razu po wojnie został aresztowany, udało mu się uciec z austriackiego więzienia i dzięki pomocy watykańskiego biskupa Aloisa Hudala schronić w Syrii, a potem w Brazylii, gdzie przez wiele lat mieszkał, nie ukrywając swojej tożsamości, przez nikogo nieniepokojony. Dopiero determinacja Szymona Wiesenthala doprowadziła go w 1967 r. przed oblicze sprawiedliwości. Więcej szczęścia miał Brunner, który był prawą ręką Eichmanna. Podobnie jak Stangl schronił się w Syrii, gdzie pomagał organizować arabski aparat represji. Do dzisiaj nie natrafiono na jego ślad, być może nawet jeszcze żyje. Takie przykłady można mnożyć.

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Adam Maciejewski

Polski kapitał na Kaukazie

Od 2014 r. w Armenii działa fabryka polskiej spółki Lubawa. Nawiązanie współpracy z rządem Armenii było możliwe dzięki promocji naszego przemysłu za granicą, wspieranej przez dotacje z UE