Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Jozef Franczak (drugi od lewej) na partyzanckiej kwaterze

Żołnierz niezłomny

Krzysztof Jóźwiak

50 lat temu zginął ostatni partyzant polskiego podziemia niepodległościowego – Józef Franczak. Walce o wolną Polskę poświęcił ponad połowę swojego życia

Drzwi do izby otwierają się z hukiem i staje w nich Jan Beć, gospodarz domu, w którym zatrzymał się Józef Franczak. – Józek, rany boskie, milicja obstawiła całą wieś! – nie kryje zdenerwowania. Franczak przerywa rozmowę, którą prowadzi z synem starego Becia, Wacławem, i szybkim krokiem podchodzi do okna. W oddali, gdzieś pod lasem, majaczą jakieś niewyraźne sylwetki. Doświadczony partyzant odbezpiecza pistolety, chwyta skórzaną teczkę leżącą na stole i nic nie mówiąc, wychodzi na zewnątrz. Idzie pewnie przed siebie, próbując ocenić sytuację. Jest tuż po wpół do czwartej po południu. Mieszkańcy wsi powoli wracają z pola do domu.

Franczak ma nadzieję, że dzięki temu uda mu się zmylić milicjantów. Nic z tego. Jeden z nich, ten, który jest najbliżej, stanowczym głosem każe mu się zatrzymać. Ten jednak odwraca się i biegiem rusza w stronę pobliskiej stodoły. Po chwili wybiega z drugiej strony budynku, oddaje kilka strzałów do milicjanta, a następnie kieruje się w stronę lasu, cały czas się ostrzeliwując. Franczak liczy na to, że zielona gęstwina będzie dla niego ratunkiem. Zna tam każde drzewo, tam go nie dopadną. Ale w lesie również roi się już od zomowców. Franczak zawraca więc w kierunku zabudowań i wskakuje w rosnące tam krzaki. Wiesza na szyi teczkę, wyciąga drugi pistolet i przemieszcza się w stronę jednego z budynków. „Schronił się w poddachu wozowni. Zbliżyłem się ze strony zachodniej, a funkcjonariusz ZOMO od strony wschodniej. Obydwaj trzymaliśmy pistolety w ręku (...). Udałem się wewnątrz poddachu i w odległości około trzech metrów zauważyłem skulonego Franczaka, natychmiast się podniósł i oddał trzy strzały w moim kierunku. Ja też zacząłem do niego strzelać i gdy zabrakło amunicji w moim magazynku, wycofałem się za pryzmę kamieni" – napisał w raporcie po zakończeniu akcji oficer operacyjny SB Ludwik Taracha.

Franczak nie zamierza się poddać, choć jeszcze nigdy nie czuł się tak osaczony jak teraz, późnym popołudniem 21 października 1963 r. w małej wsi Majdan Kozic Górnych. Przez głowę przelatuje mu straceńcza myśl: „Żywcem mnie nie wezmą".

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Edyta Żyła

Doradzą i przeszkolą

Znaczna część unijnych pieniędzy trafia do doradców, którzy pomagają zakładać firmy lub je rozwijać. Przedsiębiorcy mogą więc liczyć na bezpłatne szkolenia, wsparcie doświadczonych mentorów albo pomoc w przygotowaniu strategii marketingowej