Najnowsza interwencja Uważam Rze

Biznes

Choroba fioletowych krów

pitu pitu

Szwajcaria w Polsce? Nigdy! Kraj, w którym wystarczy zebrać 100 tys. podpisów, aby przeprowadzić referendum w sprawie zmiany konstytucji, to musi być jakaś czarna dziura w globusie

Wdałem się kiedyś w rozmowę z facetem ostentacyjnie celebrującym etos, patos i dworki jego herbowych przodków. Jakoś tak w końcu zeszło na powstania i wtedy rzuciłem nieroztropnie uwagę, że chłopskie désintéressement wobec narodowych zrywów było w sumie dość racjonalną postawą. Cóż bowiem niewolnikowi do tego, pod czyim panowaniem znosi niewolę? Gość potraktował mnie jak łupież na kołnierzu. Zanim jednak strzepnął mnie ze swojej świadomości, cierpliwie pouczył o trudzie i świętej cierpliwości, jakie jego klasa społeczna włożyła, by chronić łyków przed brzemieniem wolności, której i tak by nie podołali w swym zezwierzęceniu. Bo jego praszczurowie, owszem, bili chamów w pysk, ale z miłości i dla wyższego dobra. Taką mieli misję cywilizacyjną. Inaczej by się pospólstwo bez reszty zatraciło w gwałceniu kóz i spożywaniu ekstraktu z kartofli.

Prawie bym zapomniał o tym zdarzeniu, które z braku puenty nie nadaje się nawet na anegdotę, gdyby nie zagrożenie referendalne, jakie ostatnio spadło na naszą umęczoną ojczyznę. Gdy ten felietonik był w druku, pewnie już szczęśliwie zażegnane.

Mniejsza, o co wnioskodawcy chcieli pytać. Istotne, że taką wolę własnoręcznym podpisem i numerem PESEL wyraziło milion obywateli. Milion. Dla oddania skali: milion to jest więcej niż 2000 sejmów RP, ponad 33 razy więcej niż ma członków Platforma Obywatelska, i 10 razy tyle, ile dusz liczą wszystkie polskie partie polityczne w parlamencie, nawet wliczając zmarłych i noworodki wciśniętych do rejestrów w ramach pompowania kół. Niech im będzie!

Gdyby ludowi pozwolić swobodnie wybierać,  zadekretowałby w referendum, że chce być młody, piękny i bogaty

I nie było to żądanie zdrowia, szczęścia i pomyślności, tylko uniżona prośba pańszczyźnianego chłopa do dworu, aby w swojej łaskawości zechciał, jak nie chce, zapytać o zdanie pozostałych mieszkańców czworaków. Tylko tyle. Wnioskodawcy niczym kalwaryjskie dziady, mnąc czapki w dłoniach, stanęli z milionem podpisów pod tylnymi drzwiami do kredensu z petycją, aby dobrodzieje zechcieli ich wysłuchać. Bo durnie, przez czyjeś niedopatrzenie nauczeni literek, przeczytali własną konstytucję.

Z okazji tegoż wysłuchania natrafiłem w Polskim Radiu – przez zjadliwych złośliwców nazywanym publicznym – na jedną z tych produkowanych z taśmową rutyną audycji publicystycznych, które o niczym nie informują, lecz same stają się wiadomością dla innych stacji, portali i gazet.

Rację panadziedzicową reprezentował folwarczny karbowy, niejaki Olszewski Paweł, poseł z zawodu. Mnie też to nazwisko nic nie mówiło, ale fizjonomia jest nie do przeoczenia; taki facet o wyrazie twarzy małoletniego sadysty, który – gdy usiłuje być miły – sprawia wrażenie, jakby myślał o wyrywaniu muchom skrzydełek. Na wizję wypłynął, kiedy partia zamiast niegdysiejszych sopranowych arii miłosnych miała już do zaoferowania tylko brutalny cynizm i „Lot Walkirii". Nie wiem, jak będzie, ale wróżę mu kolosalną przyszłość.

Po pierwsze – usłyszałem – zadaniem polityków jest, aby obronić Polskę przed nadużywaniem instytucji referendum krajowego.

Musi co lud tak się rozdokazywał w referendalnym szale, że czas go wreszcie wziąć w cugle. Skłonność do nadużywania jest bowiem tak wielka, że ci, którzy nas dziś strzegą przed nadużywaniem, dziesięć lat temu tylko cudem wyżebrali u ludu, coby zechciał sobie ciut przy urnach nadużyć. Jak na złość motłoch tak słabo do nadużywania się garnął, że partyjni bonzowie, dziś ochoczo bijący biskupów po łapach za mieszanie się do polityki, ustawiali się w kolejce do całowania rąbka księżych sukienek, aby ci tylko zechcieli namówić owieczki do nadużycia, a i tak referendum akcesyjne o włos przekroczyło frekwencyjne minimum. Taka jest skłonność obywateli do używania praw konstytucyjnych, a i to dla władzy jest o wiele za dużo.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Anna Czyżewska

O wynagrodzeniu bez tabu

Zdecydowana większość pracowników uznaje, że rozmowę o podwyżce powinien zainicjować szef. Polacy nie są mistrzami negocjacji. Strategia biznesowej polemiki to wizytówka przedsiębiorcy