Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Pożegnanie Tadeusza Mazowieckiego

Paweł Zarzeczny

Mazowiecki, wywodzący się z grona inteligencji katolickiej, grubą kreską pozbawił okradzionych majątku, nagrodził zaś łupieżców – tak napisałbym na szarfie okalającej wieniec

Akurat mija żałoba narodowa na cześć Tadeusza Mazowieckiego. Usłyszałem o nim kilka dobrych zdań – kochał whisky, papierosy... Co więcej? Grubą kreskę? Gdyby nie ten człowiek, wybaczający komunistom i ubekom, bandytom, może zasłużyłby i u mnie na chwilę zadumy. Ale nie. I jeszcze długo, długo nie. Mazowiecki to człowiek wywodzący się z grona tak zwanej inteligencji katolickiej.

Była to powołana przez Sowietów grupa oportunistów, opozycjonistów z przyzwoleniem na protestowanie. Na zasadzie – jak mamy władzę, to musimy mieć i opozycję. Od czasów Piaseckiego, tego szefa PAX-u, po heroldów. Tfu, nawet Kisiel chyba się załapał... I geje, i samobójcy. Mazowiecki grubą kreską pozbawił okradzionych majątku, nagrodził zaś łupieżców – tak napisałbym na szarfie okalającej wieniec. I tyle.

A co do święta: jak zawsze było smutne, bo wspominaliśmy tych, co zostawili nam same straty. Od powstańców po żywych. Ciągle odrabiamy dystans, jakby to inni nie mogli go odrabiać do nas (jak na przykład Murzyni w Ameryce). Zdarzyły się jednak przykłady pozytywne. Na przykład w mieście Łodzi, niedawnej jeszcze stolicy Polski, syn kamieniarza z dwoma pomocnikami kamieniarza (coś jak kumple Himilsbacha, nieprawdaż?), otóż we trzech obalili przed świętem Wszystkich Świętych trzysta nagrobków. W istocie, żeby 250 z nich naprawić normalnie, a 50 szybko, cito! Cito! Błyskawicznie! A z drugiej ręki informacja, że w tejże Łodzi, zbiorowym wysiłkiem społecznym, czyli darowiznami od serca, udało się naprawić 120 nagrobków. Czyli zbierając pieniądze przez następne tysiąc lat, nie nadążymy przed zbiorowym wysiłkiem synów kamieniarzy i ich pomocników. A tylko pogłębimy skalę zniszczeń, to coś jak potop! Wyczyn chuliganów z Łodzi nie jest jednak niczym w dziejach ekonomii nowym. To znaczy wywołaniem popytu przed podażą. Na przykład podczas gorączki złota w Sacramento, opisywanej w książkach jako eldorado, jako Amber Gold tamtych czasów, znaleziono kilka garnków złota, w strumykach dzikiej jeszcze wówczas (jak do dzisiaj) krainy. Natychmiast tysiące poszukiwaczy ruszyły na południe, jak dziś po akcje PKP Cargo. Żeby wydobyć złoto, musieli jednak kupić sita i łopaty. Okazało się, że wcześniej skupił je jeden cwany człowieczek. I sprzedawał drożej niż przyszłe zyski ze złota!

I tak jest z naszymi czasami. Ktoś szybciej się zorientuje, co jest chodliwe, co da się dobrze sprzedać, na czym nie da się stracić. Tak przewidywali po wojnie gnębieni polscy katolicy. No i, widać po żałobie narodowej, nie pomylili się. Choć była to tylko gra.

Po Mazowieckim zapamiętam tylko tyle, że był to okres zmarnowanych szans, z braku odwagi i determinacji, z lęku przed kilkoma cymbałami w lampasach. Za komfort picia whisky i palenia cygar. Ta pierwsza Polska oddała się zbyt tanio. A druga jeszcze ma szansę. Bo nadzieja – jak w święto Wszystkich Świętych – otóż nadzieja umiera ostatnia.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Edyta Żyła

Doradzą i przeszkolą

Znaczna część unijnych pieniędzy trafia do doradców, którzy pomagają zakładać firmy lub je rozwijać. Przedsiębiorcy mogą więc liczyć na bezpłatne szkolenia, wsparcie doświadczonych mentorów albo pomoc w przygotowaniu strategii marketingowej