Najnowsza interwencja Uważam Rze

Biznes

Nadchodzi fala bankructw

Rafał Kotomski

U nas upadłość czy bankructwo stygmatyzują, tymczasem w zdrowych gospodarkach rynkowych traktowane jest jak normalne zjawisko - rozmowa z prof. Elżbietą Mączyńską, prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego

W ciągu pierwszych pięciu lat działalności dwie trzecie polskich firm znika z rynku. Tymczasem w rozwiniętych krajach unijnych tylko połowa. Mamy powody do niepokoju?

To jest normalne zjawisko, bo początkujące biznesy bardzo często znikają ze względu na różnego rodzaju niepowodzenia lub upadłości. Ale musimy rozróżnić upadłość od bankructwa, co wyraźnie zaznaczamy w badaniach robionych w Szkole Głównej Handlowej.

Na czym polega zasadnicza różnica?

Bankructwo traktujemy jako ogólne niepowodzenie w biznesie, ale takie, w których przedsiębiorcy rozliczają się z kontrahentami, hurtowniami. Niestety ponoszą straty, muszą dopłacać z własnej kieszeni i w konsekwencji zamknąć swoją małą firmę. Nie narażają przy tym nikogo oprócz siebie i domowego budżetu. Natomiast upadłość to kategoria prawna, która skutkuje procesem sądowym. Majątek firmy jest mniejszy niż długi i to sąd musi rozstrzygnąć, kto i w jakiej kolejności może swoje należności odzyskać.

Wróćmy do tych drobnych, często mało spektakularnych bankructw. Czy z badań pani profesor wynika, że tacy ludzie nadal pozostają w biznesie?

Szukają innych rozwiązań, nowych branż. Niestety często się zdarza, że mamy do czynienia z biznesami nie do końca uczciwymi. Dlatego następuje zmiana szyldu. Najlepszym przykładem jest Amber Gold, gdzie właściciel spółki kilka razy zmieniał szyld, nawet nazwisko, i prowadził dalej interesy. Za każdym razem w sposób nieuczciwy.

Właśnie, na ile nieuczciwość, takie swoiste przyzwolenie na kanty, to cecha charakterystyczna w polskim biznesie?

Z naszych badań wynika np., że wiele upadłości jest reżyserowanych. Doprowadza się do nich celowo, by jakaś wąska grupa zainteresowanych osiągnęła swoje cele, które są absolutnie sprzeczne z celami wszystkich pozostałych np. zatrudnionych czy wierzycieli. Dochodzi do agresywnych przejęć, np. gdy atrakcyjną działką jakiejś firmy jest zainteresowany deweloper, a branżą konkurencja i zależy jej, by na upadłości skorzystać. Bywają też niejasne sytuacje, jak w przypadku fabryki makaronów Malma, gdy przestaje funkcjonować proste przedsiębiorstwo.

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Intermedia

• MYŚLI I SŁOWA • BEATA SZYDŁO