Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Filozof w kitlu, filozof w todze

Paweł Budrewicz

Korporacyjne zbiory zasad etycznych wydają się tak nieżyciowe, że chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie traktuje ich serio

Na początek zagadka. Co to jest? Dział filozofii zajmujący się badaniem moralności i tworzeniem systemów myślowych, z których można wyprowadzać zasady moralne. To etyka. Zaskakujące? Nie dla lekarzy i nie dla prawników – ci z filozofią (dział etyka) muszą być za pan brat, żeby móc wykonywać zawód. Choć wymogi, jakie przedstawicielom obu zawodów stawiają ich kodeksy etyczne, nie mają z filozofią nic wspólnego. To zresztą pół biedy, gorzej, że te kodeksy w dużej mierze nie mają nic wspólnego ze zdrowym rozsądkiem.

Grupą mniej etycznie

A przecież wymóg etycznego postępowania wydaje się bardzo sensowny. W końcu lekarz niemal dosłownie trzyma w ręku nasze kruche życie, a prawnik – majątek. Obaj zajmują się działalnością tak skomplikowaną i na poły magiczną, że strach im powierzyć cokolwiek bez dodatkowego zabezpieczenia. Mogę się założyć, że w opinii większości ludzi tylko kaganiec etyki powstrzymuje lekarza przed eksperymentami na ludziach, a prawnika przed zagarnięciem cudzego majątku. Co więcej – etyka to świetny straszak w relacjach pomiędzy lekarzami i prawnikami. Zarzucić komuś wprost, że jest konowałem albo marnym papugą, raczej nie wchodzi w grę. Po pierwsze rodzi to konflikt, po drugie wymaga udowodnienia. Ale rzucić z wyższością w głosie krótkie: „To nieetyczne", to już co innego. Oznacza przecież wyraz troski o klientów lub pacjentów, troski niewinnej i pozbawionej osobistej zawiści czy interesowności.

Ostatnio tak właśnie postąpiło Stowarzyszenie Chirurgów Okulistów Polskich, zarzucając nieetyczne zachowanie klinice Lexum. Drżyjcie, pacjenci, bo wasz los jest w rękach ludzi pozbawionych skrupułów i moralnego kręgosłupa! Etyka kliniki legła w gruzach! Ale o co chodzi? Czy handlują w Lexum organami? Podają rakotwórcze substancje? A może wskrzesili doktora Mengele? Gorzej. W klinice leczą zaćmę taniej niż zabieg ten kontraktuje Narodowy Fundusz Zdrowia. Prawda, że oburzenie aż ściska za gardło? Zapewne większość czytelników zadała sobie dwa pytania: „Co z tego?" oraz „Jak to możliwe, że NFZ jest droższy niż prywatna firma?". Wbrew pozorom łatwiej odpowiedzieć na to drugie: bo nie ma nic droższego na świecie niż darmowe usługi organizowane i finansowane przez rząd. Na pierwsze pytanie odpowiedź jest bowiem dużo bardziej złożona. Otóż zarzut ma drugie dno – zasadniczym powodem protestu stowarzyszenia jest fakt, że tańsza oferta pochodzi z Groupona, portalu zakupów grupowych. Pytanie „Co z tego?" jest jednak wciąż aktualne. Może to trochę dziwne, że usługę medyczną oferuje się w kanale dystrybucji dotąd kojarzonym raczej z rozrywką i konsumpcją, ale w końcu dlaczego nie? Jeśli ktoś ma zaćmę do wyleczenia, będzie mógł zrobić to taniej. Byle zebrało się paru chętnych. Problem w tym, że zdaniem stowarzyszenia tania oferta to reklama. A reklama, drogi Czytelniku, jest... nieetyczna.

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Anna Czyżewska

O wynagrodzeniu bez tabu

Zdecydowana większość pracowników uznaje, że rozmowę o podwyżce powinien zainicjować szef. Polacy nie są mistrzami negocjacji. Strategia biznesowej polemiki to wizytówka przedsiębiorcy