Najnowsza interwencja Uważam Rze

Felietony

Przywróćmy liberum veto!

Jan Piński

W szkołach od małego tłucze się Polakom do głów, że liberum veto było przyczyną zguby I Rzeczypospolitej. Jednomyślność konieczna do uchwalania każdego nowego prawa ma być bowiem zła.

Dobra jest natomiast demokracja, w której decyduje większość. Cóż, I Rzeczpospolita trwała blisko trzy i pół stulecia, II 20 lat, a III niewiele więcej. Czy aby na pewno liberum veto szkodzi? Wyobraźmy sobie, że po uchwaleniu ustawy Wilczka przywrócono również liberum veto... Cieszylibyśmy się wolnością gospodarczą do dziś! Nasi przodkowie słusznie uważali, że każde nowe prawo oznacza zwykle odebranie wolności, a nie poprawę życia, a jeżeli naprawdę jest konieczne, to jednomyślność zostanie osiągnięta.

Najlepszym komentarzem do jakości polskiej demokracji jest ujawnienie przez „Washington Post", że za zorganizowanie w Kiejkutach ośrodka przetrzymywania i torturowania podejrzanych o terroryzm polska Agencja Wywiadu otrzymała w gotówce 15 mln dolarów. Co z tym zrobili polscy Bondowie, to ich słodka tajemnica, bo oficjalnie przecież nie było w Polsce żadnych więzień. Dla porównania: tureccy politycy w zamian za zgodę na wykorzystanie swojej przestrzeni powietrznej do ataku na Irak otrzymali od USA w 2003 r. ponad 8 mld dolarów.

Wbrew pozorom polscy politycy umieją zadbać o pieniądze, tyle że własne, a nie państwa. Prawie 10 lat temu podczas prac sejmowej komisji śledczej ds. PKN Orlen okazało się, że nasi czołowi politycy gromadzili oszczędności z łapówek na zagranicznych kontach. Były to pokaźne kwoty – od dwóch do kilkunastu milionów dolarów. Śledczym nie udało się z owej listy zrobić użytku, chociaż były tam osoby rządzące polską gospodarką i finansami (niektóre z nich wycofały się z życia publicznego, inne wręcz przeciwnie – piastują obecnie wysokie państwowe stanowiska). Nie oznacza to jednak, że z tej wiedzy nie zrobili użytku nasi sojusznicy, „prosząc" naszych polityków o przysługę. Oczywiście wszystko pod szczytnym hasłem walki z terroryzmem.

Nasi politycy mają kłopot z walką o polskie interesy. Dlatego coraz więcej właścicieli firm przenosi swoje biznesy za granicę, najczęściej do Wielkiej Brytanii. Nie chodzi tutaj tylko o wysokość podatków, ale także o przewidywalność państwa i sposób traktowania przedsiębiorców. Podczas gdy nasz premier knuje, jak podwyższyć składki na ZUS, w Wielkiej Brytanii wprowadzono dla przedsiębiorców zatrudniających pracowników ulgę w wysokości 2 tys. funtów (10 tys. zł) rocznie.

Cóż, jeżeli premier spełni swoją groźbę, to młodzieżowy żart, że ostatni wynoszący się z Polski przedsiębiorca gasi światło, będzie bliski prawdy.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy