Najnowsza interwencja Uważam Rze

Biznes

Siec dealerska Iberia Motor Company zrzeszala okolo 40 przedsiebiorstw

Volkswagen wysyła czołgi

Joanna Demcio

„Jeżeli nie przyjmiecie naszej oferty, to zostawimy spaloną ziemię” – tak wyglądały kulisy rozmów, podczas których Volkswagen chciał przejąć od IMC dystrybucję Seata w Polsce

Iberia Motor Company, importer Seata na Polskę, po 20 latach sukcesów musiała powrócić do stanu zarodkowego i swoją działalność ograniczyć jedynie do sprzedaży części zamiennych. Przedstawiciele Volkswagena, dotychczasowego partnera IMC, nie przebierali w słowach ani sposobach. A gdy doszło nawet do tego, że Seat zablokował dostawy samochodów do Polski, co spowodowało upadek kilkunastu salonów dealerskich, polski rząd nie kiwnął nawet palcem, by wspomóc rodzimych przedsiębiorców.

Obietnice bez pokrycia

Początkiem końca IMC była propozycja złożona przez niemieckiego Volkswagena Krystianowi Poloczkowi, właścicielowi Iberii. W zamian za sprzedaż sieci dealerskiej na terenie Rosji w korzystnej dla Seata cenie oraz rezygnację z odszkodowania związanego ze skróceniem czasu obowiązywania umowy Poloczek miał nie tylko kontynuować sprzedaż Seata w Polsce i na Ukrainie, ale również dzięki lepszym warunkom handlowym zrekompensować sobie straty poniesione w Rosji. Brzmiało całkiem nieźle, problem polegał jednak na tym, że umowa była ustna.

– Kiedy w 2008 r. w Rosji nastąpiło tąpnięcie walutowe, Poloczek powiedział wyraźnie, że poniósł duże straty na tym rynku, ale centrala powtarzała, by nadal inwestował – opowiada Tomasz Grzyb, prezes IMC. – W kolejnym roku w Seacie pojawił się nowy prezes James Muir, który miał być ostatnią szansą na wyciągnięcie Seata z kłopotów finansowych. Później okazało się, że miał zlikwidować prywatnych importerów i zastąpić dystrybutorami kontrolowanymi bezpośrednio przez Volkswagena. Rozmawiając z Poloczkiem o dalszej współpracy, zaproponował ustną umowę: oddajesz rynek rosyjski, ale straty odrobisz sobie w Polsce i na Ukrainie. Na podstawie tej umowy zostało podpisane porozumienie wyjścia z Rosji, co nastąpiło w czerwcu 2011 r. Dosłownie miesiąc później na spotkaniu w siedzibie Seata poinformowano nas, że jednak koncern będzie przejmował i te rynki, na których mieliśmy odrobić straty. Zareagowaliśmy: „Ale James, obiecałeś". Odpowiedź była krótka: minął rok, jesteśmy mądrzejsi. Mieliśmy trzy lata wypowiedzenia, jednak bardzo wyraźnie zasugerowano nam, żebyśmy zakończyli działalność w ciągu roku. Powiedzieli nam wprost, że jeśli nie wyjdziemy z polskiego rynku, są w stanie zostawić spaloną ziemię. Później okazało się, że spieszyli się z wprowadzeniem drugiego importera do Polski. Przy tym nadal naciskali, byśmy skrócili działalność, a jeśli nie, to oni w każdej chwili są gotowi do tego, by wjechały „niemieckie czołgi".

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy