Najnowsza interwencja Uważam Rze

Historia

James Jesus Angleton, szef kontrwywiadu CIA, wzial Golicyna pod swoja opieke i byl goracym zwolennikiem jego teorii wywiadowczych

Szpieg, który został wizjonerem

Leszek Pietrzak

Anatolij Golicyn, zbiegły na Zachód oficer KGB, całkowicie odmienił sposób postrzegania Związku Sowieckiego

Historia Anatolija Golicyna jest nietypowa pod każdym względem. Był nie tylko szpiegiem, który zdradził swoją sowiecką ojczyznę, ale i wybitnym intelektualistą. To on najbardziej przybliżył Zachodowi wiedzę na temat faktycznej strategii sowieckiego wywiadu. Jak silny jest wpływ Golicyna, dobrze pokazuje niedawno wydana książka „Rosyjski sztylet" autorstwa płk. Andrzeja Kowalskiego, byłego szefa polskiego kontrwywiadu wojskowego. To obraz działań sowieckiego i rosyjskiego wywiadu widziany przez pryzmat teorii wywiadowczych Anatolija Golicyna.

Uciekinier

Był koniec stycznia 1962 r., gdy w jednym z tajnych lokali amerykańskiej CIA pojawił się dobrze zbudowany człowiek o byczym karku. Wraz z nim do środka weszło kilka osób. Byli to oficerowie amerykańskich, brytyjskich i francuskich służb – prawdziwi łowcy szpiegów. Gdy wszyscy zajęli już miejsca, w środku „bezpiecznej" sali za stołem posadzono owego mężczyznę. Jeden oficerów położył przed nim gruby plik papierów i powiedział: „Niech pan przejrzy te raporty i powie nam, które z nich widział pan w Moskwie". Wśród dokumentów znajdowały się tajne raporty wywiadowcze KGB. Kilka z nich zostało wcześniej umiejętnie podrobionych przez amerykańskich specjalistów. Nie był to jednak przypadek. Za chwilę przybysza z bloku sowieckiego czekał pierwszy „egzaminu z prawdy". Przewróciwszy kilka kartek, mężczyzna stwierdził: „fałszywka" i odłożył dokument na bok. W ciągu zaledwie pół godziny przejrzał wszystkie dokumenty, nieomylnie wybierając z nich te, które faktycznie były fałszywkami. Zdumionym oficerom, którzy chcieli wiedzieć, jak mógł ocenić to tak szybko, wyjaśnił: „To dlatego, że dokładnie czytałem je już wcześniej w Moskwie".

Owym mężczyzną był major KGB Anatolij Golicyn, który kilka tygodni wcześniej, w grudniu 1961 r., zjawił się wieczorem wraz z żoną i kilkuletnią córką w ambasadzie USA w Helsinkach. W rozmowie z wezwanym natychmiast szefem helsińskiej rezydentury CIA stwierdził, że chce pracować dla Amerykanów i dysponuje informacjami o operacjach KGB na całym świecie. W pierwszej chwili zabrzmiało to dość niewiarygodnie. Ale dwie godziny później, po tajnym szyfrogramie z centrali, rezydent z Helsinek był już pewien, że ma przed sobą Anatolija Golicyna. Tak naprawdę był on już znany CIA, bo od kilku lat figurował na liście potencjalnych uciekinierów z sowieckich służb, którzy mogą się zgłosić do amerykańskich placówek za granicą. Siedem lat wcześniej na stronę Amerykanów przeszedł inny oficer KGB – mjr Piotr Dieriabin. To on wskazał Golicyna jako potencjalnego uciekiniera. I dobrze wiedział, co mówi.

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?